fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Chrabota: Między człowieczeństwem i świętością

Bogusław Chrabota
rp.pl
To już dziesięć lat. Dziesięć lat, podczas których zdążyliśmy się przyzwyczaić do Jego nieobecności, tak jak wcześniej przez ponad ćwierć wieku wydawał nam się nienaruszalny.

Kim jest po tych dziesięciu latach dla świata, dla Polski? Co się zmieniło – chciałoby się zapytać, gdyby nie natrętnie i od razu nasuwająca się konstatacja, że wszystko? Co zostało z naszego Papieża, wcześniej kardynała Karola Wojtyły, duszpasterza, Polaka, człowieka. Czyżby prawdą było, że tak niewiele?

Często w rozmowach o dziedzictwie św. Jana Pawła II spotykam się z gorzką uwagą, że „Duch, który zstąpił, by odmienić oblicze tej ziemi", na zawsze opuścił Polaków, że zagubiliśmy tak intensywnie rozbudzone przez Papieża poczucie jedności i solidarności. Gdzież te narodowe święta, jakimi były Jego pielgrzymki, gdzie atmosfera życzliwości, rozbudzone poczucie narodowej dumy, optymizmu i zwykłej, ludowej wiary? Gdzież przesłanie, które nam zostawił? Encykliki, których nikt nie czyta? Poczucie wspólnego etosu, które zbudował, a które rozmieniliśmy na drobne.

W istocie można mieć wrażenie, że zamieniliśmy żywego Karola Wojtyłę na obrazek z aureolą. Stał się odległym świętym z ołtarza. Rzekomo. Na szczęście rzekomo, bo przecież mamy dowody, że Jego dziedzictwo wciąż żyje. To z jednej strony odmienione oblicze Kościoła otwartego na świat i ludzi, wrażliwości społeczne i etniczne. Wcześniej tego nie było. Z drugiej strony to odmieniona Polska. Trudno sobie wyobrazić upadek komunizmu bez Jego udziału. Dziś realiów tamtych czasów nikt już niemal nie pamięta. To także Jego dzieło.

I jeszcze polski Kościół. Przed Nim oblężona twierdza chroniąca we wnętrzu murów zagrożony przez obcą ideologię naród, dziś otwarta instytucja kształtująca postawy religijne i obywatelskie. Czy jest lepszy niż za Jego życia? Na pewno nie gorszy, inny.

Na koniec my sami. Czyż doświadczenie Jego obecności nie było formacyjne? Nie zostawiło śladów w naszym poczuciu dumy, godności, człowieczeństwa? Trudno się z tym kłócić, tak jak z przekonaniem, że trzeba te ślady pielęgnować, byśmy w tym ledwie rozpoczętym stuleciu umieli iść przed siebie z podniesioną głową.

Ale podniesiona głowa to mało. Ważne jeszcze, co w nas samych. Co w głowie i w sercu. Mówi o tym, przypominając Jego przesłanie dla rodaków w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej", kard. Kazimierz Nycz. Wydaje mi się, że zbyt słabo wzięliśmy sobie do serca Jego słowa, które wypowiedział jeszcze przed 1989 rokiem: „Uważajcie, byście się nie pogubili, kiedy przyjdzie wolność i dobrobyt". Przyszły, więc trzeba pracować nad tym, byśmy idąc do przodu, się nie pogubili.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA