Polityka

Zielona Wyspa, Igor Ostachowicz o książce

Igor Ostachowicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Igor Ostachowicz, który kreował medialny wizerunek Donalda Tuska, gdy był premierem, mówi o warunkach, w które wyniosłyby do władzy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego

Ostachowicz dziś pracuje w firmie konsultingowej. Wywiadu udzielił "Polsce The Times" w związku z promocją swojej książki "Zielona Wyspa".

W odniesieniu do ośmiu wygranych z rzędu Tuska, w których uczestniczył, zaznaczył, że wybór dokonuje się po ocenie dwóch alternatyw. Pytany o to, czy teraz mógłby wygrać główny rywal Tuska Kaczyński, odparł: - Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, gdyż wynik wyborów zależy też od kontekstu. Może się zdarzyć sytuacja, kiedy Polacy stwierdzą - nawet ci, którzy za nim nie przepadają - że jednak trzeba go poprzeć. Bo wyborcy nie wybierają polityka idealnego, lecz takiego, który ma mniej wad niż rywale. Jarosław Kaczyński ma bardzo dużo wad, natomiast być może kiedyś, w przyszłości, której nie umiemy przewidzieć, stanie w szranki z przeciwnikiem, który będzie miał ich jeszcze więcej.

Były doradca premiera przekonuje, że czas w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów będzie dobrze wspominał. Doświadczeń tam zdobytych nie opisze jednak w polskiej wersji słynnego serialu o polityce "House of Cards". - Nawet otrzymałem taką propozycję, ale nie mogę się do tego zabrać. Przede wszystkim mi się nie chce. W dodatku nie wiem, jak to zrobić, żeby być w porządku wobec osób, które znam i lubię - stwierdził Ostachowicz.

Zanim poszedł do biznesu musiał zrezygnować z posady w kontrolowanym przez państwo Orlenie. Jego zdaniem pozostawienia samej sobie osoby, która miała dostęp do podobnych informacji jak on, może sprowokować "ofertę z koncernu należącego do imperium, którego wszyscy się boją".

- Wydawało mi się - i nadal mi się wydaje - że osoba taka jak ja, która przez siedem lat uczestniczyła we wszystkich Radach Ministrów, w przygotowaniach do tych posiedzeń, w setkach spotkań bardziej i mniej tajnych, ma bardzo dużą wiedzę na temat państwa, powinna zostać przez nie zagospodarowana. Ale lekcje w polityce słono kosztują i ja swoje zapłaciłem - klaruje Ostachowicz.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL