Konflikt na Ukrainie

Poroszenko pozwalał, by generałowie go oszukiwali

Rozmowa: Kpt. Aleksej Arestowycz, ukraiński analityk wojskowy

Rz: Dlaczego ukraińscy żołnierze zostali wycofani z Debalcewa po kilku tygodniach walk?

Aleksej Arestowycz:
Z powodu bierności dowództwa sztabu generalnego nasze jednostki znalazły się w sytuacji patowej. Władze w Kijowie stanęły przed dylematem: kontynuować wojnę na dużą skalę czy wycofać się i udowodnić Zachodowi, że to rosyjska strona łamie mińskie porozumienia. Prezydent Poroszenko wybrał drugą opcję, która z politycznego punktu widzenia wydaje się bardziej korzystna.

Jak na to zareagują wojskowi i rodziny tych, którzy stamtąd już nigdy nie wrócą?


Według ostatnich informacji zginęło tam około 300 żołnierzy. Stało się to m.in. z powodu błędnych decyzji dowódcy sztabu generalnego Wiktora Mużenki, który rozproszył ukraińskie siły, dzieląc brygady na kilka małych grup, co znacznie zmniejszyło ich gotowość bojową. Poza tym Mużenko skoncentrował całą władzę wokół siebie, zabierając ją dowódcom sektorów, batalionów i brygad. Z tego wszystkiego można wyciągnąć tylko dwa wnioski: albo robił to nieświadomie, albo jest zdrajcą. Kilku deputowanych oficerów już domaga się jego dymisji.

Czy to oznacza, że prezydent Poroszenko był wprowadzany w błąd w sprawie sytuacji w Debalcewie?

Zakładam, że on świadomie godzi się na to, że jest oszukiwany. Wątpię, by prezydent nie miał żadnych źródeł informacji poza dowództwem sił zbrojnych. Generałowie przekonywali go, że ofiar nie jest dużo i że całkiem kontrolują sytuację. Jak się okazało, ofiar jest aż kilkaset, a sytuacja nie była kontrolowana na tyle, by tych ofiar uniknąć. Mimo to Poroszenko ma ogromną nadzieję, że w obecnej sytuacji Zachód nałoży kolejne sankcje na Rosję i przekaże Ukrainie nowoczesną broń. W przeciwnym wypadku dozna porażki i będzie musiał się zmierzyć z protestem ukraińskiego społeczeństwa.

Czy po wycofaniu ukraińskich jednostek z Debalcewa na froncie zapanuje cisza?

Mamy informacje, że kolejne rosyjskie oddziały przekraczają ukraińską granicę. Poza tym na terenie całej Rosji komendy wojskowe prowadzą mobilizację rezerwistów i nic nie wskazuje na to, by ta wojna dobiegała końca. W interesie Putina nie jest zamrożenie sytuacji w Donbasie, ponieważ tego nie wybaczy mu rosyjskie społeczeństwo, ciągle podgrzewane przez tamtejszą propagandę.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL