fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Coraz więcej polskich firm w Norwegii

Coraz więcej polskich firm w Norwegii
Bloomberg
Przedsiębiorczość Polaków przynosi owoce w Skandynawii, gdzie powstało kilka tysięcy polskich przedsiębiorstw oraz filii spółek z główną siedzibą nad Wisłą.

W Oslo odbyła się konferencja "Polish Community in Norway. Opportunities and Challenges" zorganizowana przez Ambasadę RP w Królestwie Norwegii i Departament Polityki Europejskiej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Wzięli w niej udział przedstawiciele polskich i norweskich środowisk biznesowych. Mówili o tym, jak prowadzi się biznes w Skandynawii. Coraz więcej firm nad fiordami zakładają Polacy, którzy w Norwegii i na Islandii stanowią najliczniejszą grupę wśród mniejszości narodowych.

Przełamać nieufność

W Norwegii działa już co najmniej kilka tysięcy przedsiębiorstw założonych przez Polaków oraz filii polskich spółek. Dokładne dane nie są znane, bowiem ani Norweski Urząd Statystyczny SSB ani Bronnoysundregisterene, czyli Norweski Rejestr Podmiotów Gospodarczych, nie prowadzą statystyk z uwzględnieniem narodowości założyciela, ale jest to liczba, która da się oszacować.

Aleksandra F. Eriksen, prezes zarządu firmy consultingowej Polish Connection, która w Norwegii doradza polskim przedsiębiorcom, ocenia, że z pomocą jej konsultantów założono już ponad 4000 firm. A wielu Polaków zakłada też firmy osobowe samodzielnie, bo dla osób znających język norweski nie jest to procedura skomplikowana. Od Oslo po Kirkenes można więc korzystać z usług polskich budowlańców, stolarzy, malarzy, elektryków i glazurników, ale także fryzjerów, lekarzy, dentystów, artystów, fotografików, księgowych, psychologów , tłumaczy i wielu innych.

Nad fiordami działają zarówno polskie firmy jednoosobowe, jak i giganty takie jak np. obecne na konferencji PGNiG, które na norweskim szelfie kontynentalnym wydobywa ropę i gaz.

Jedną z firm, które dziś z sukcesem działa w Norwegii, jest Torpol Norge - oddział Torpol SA, przedsiębiorstwa specjalizującego się w budowaniu obiektów komunikacyjnych takich jak torowiska i stacje kolejowe. W ostatnich latach udało się jej uzyskać kontrakty warte miliony koron, w tym na renowację jednej z głównych ulic w Oslo. W ocenie dyrektora generalnego, Macieja Krupy, ten, komu uda się przełamać pierwszą nieufność miejscowych i nauczyć prowadzenia dokumentacji w języku norweskim, ma na tym rynku bardzo duże możliwości.

- Kiedy zaczynaliśmy, wielu Norwegów kojarzyło Polskę raczej z niską ceną, niż dobrą jakością oraz rzetelnością, ale z czasem to się zmieniło – mówił podczas swojego wystąpienia w Oslo.

Wyższe dochody

Wśród zalet prowadzenia biznesu w Norwegii wymieniano mniejszą niż w Polsce biurokrację, szersze możliwości otrzymania dofinansowania dla firmy, elastyczność rozliczeń podatkowych i wyższe dochody. Plusy to również możliwość odliczenia kosztów kształcenia od podatku. Jeśli kurs ma za zadanie podnieść kompetencje zawodowe, jego koszt będzie niewielki w stosunku do późniejszych zysków.

- W Norwegii można założyć firmę nie wychodząc z domu – mówiła w prezentacji o codzienności polskich przedsiębiorców w tym kraju dyrektor zarządzająca Polish Connection Krystyna Helińska. – Bez względu na branżę jej dochody będą wyższe niż w Polsce i to nawet przy uwzględnieniu większego podatku.

Mówiąc o zaletach prowadzeniu biznesu w Norwegii, przedstawiciele polskiego i norweskiego biznesu obecni na konferencji wspominali też charakterystyczne dla Skandynawii długofalowe planowanie. Dostosowując się do prowadzenia firmy w ten sposób, przedsiębiorca może lepiej zarządzać czasem swoim oraz pracowników.

Język, głupcze, język!

Analizując największe przeszkody, z jakimi borykają się polscy przedsiębiorcy w Norwegii, wszyscy paneliści zgodnie wymieniali barierę językową. Lars Berntsen z kancelarii adwokackiej Berngaard/Sandbek wspominał o tym, że dużym wyzwaniem dla imigrantów są norweskie kontrakty. Jego polskim klientom zdarzało się nie raz popaść w kłopoty, bowiem nie doczytali wielostronicowych umów, wszystkich odniesień i załączników. Niedostateczna znajomość języka, która w życiu codziennym jest co prawda sporym utrudnieniem, ale da się nadrobić znajomością angielskiego, w środowisku biznesowym może skutkować bankructwem. Berntsen radził, by otwierając firmę nad fiordami zainwestować w stworzenie działu zajmującego się analizą umów i prowadzeniem korespondencji w języku norweskim.

Z doświadczeń i wiedzy polskich przedsiębiorców działających na norweskim rynku chcą już korzystać partnerzy z Polski. Na konferencji byli obecni przedstawiciele Polsko-Norweskiej Grupy Parlamentarnej, którzy dzień później spotkali się z norweską Polonią.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA