fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Na rzetelne wyniki poczekamy długo

Fotorzepa/Łukasz Solski
Od 2007 r. wydano ponad 33 mln zł na stworzenie systemu e-oceniania egzaminów. Zostanie wdrożony za 10–15 lat.

Autor analizy tegorocznych wyników matur dr Bogdan Stępień z Instytutu Analiz Regionalnych przekonuje, że ok. 15 tys. maturzystów (5 proc. wszystkich) podciągnięto wyniki na pisemnym egzaminie z języka polskiego oraz matematyki, po to by go zdali.

Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) nazywa to efektem egzaminatora. W przypadku prac, w których brakuje niewielu punktów do zaliczenia, egzaminator rozstrzyga wszelkie wątpliwości na korzyść ucznia.

Jak pisaliśmy w środę, w tym roku zdarzało się to wyjątkowo często. Z 300 tys. uczniów, którzy podeszli do matury z języka polskiego, prawie 4 proc. otrzymało dokładnie tyle punktów, by egzamin zaliczyć. Odsetek tych, którym do zaliczenia zabrakło jednego lub dwóch punktów, stanowi zaś ułamek promila.

Jak się okazuje, w Polsce od lat trwają prace, które mają zapewnić rzetelność przy ustalaniu wyników egzaminów. Chodzi o system e-oceniania, zgodnie z którym egzaminator nie będzie miał do czynienia z oryginałem pracy ucznia, a ponadto będzie sprawdzał jedynie jej fragment (pozostałe fragmenty ocenią inne osoby).

W październiku 2007 r. z budżetem ponad 3 mln zł rozpoczęło się „Badanie dotyczące podnoszenia jakości narzędzi systemu egzaminów zewnętrznych". Prace zakończono w 2009 r., a jednym z ich efektów było przygotowanie projektu i organizacji e-oceniania.

Rok później ruszył projekt „Przygotowanie systemu informatycznego do e-oceniania" (budżet: ponad 7 mln zł). Miał rozwiązać takie problemy jak przygotowanie oprogramowania do... skanowania rozwiązań zadań. W ramach projektu kupiono aplikację do oceniania prac egzaminacyjnych.

Kolejny etap to maj 2012 r., kiedy to wiceminister edukacji Joanna Berdzik podjęła decyzję o rozpoczęciu kolejnego już projektu „Wdrożenie systemu informatycznego do e-oceniania". Tym razem budżet sięgał już prawie 23 mln zł (fundusze, jak i w poprzednich przypadkach, pochodziły z UE).

Co za te pieniądze udało się zrobić? Jak wyjaśnia szef CKE dr Marcin Smolik, w 2012 r. przeprowadzono pilotaż systemu podczas poprawkowej matury z matematyki, rok później przy części matematycznej egzaminu gimnazjalnego. W przyszłym roku system ma pomóc ocenić gimnazjalistów z matematyki w czterech z ośmiu komisji okręgowych, a w 2016 r. już we wszystkich. Kiedy obejmie pozostałe egzaminy, w tym maturę?

„Wdrażanie e-oceniania to proces zaplanowany na wiele kolejnych lat, przy czym mówimy tu nie o trzech–czterech, a raczej o 10–15 latach" – pisze w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej" dr Smolik. Wyjaśnia, że reforma wymaga kolejnych znacznych nakładów: „Konieczna jest modernizacja sprzętu i oprogramowania. Oprócz tego niezbędne jest przeszkolenie egzaminatorów".

Specjaliści zajmujący się kwestiami egzaminowania zastanawiają się, dlaczego system wdraża się przy ocenianiu matematyki, skoro to wyniki egzaminów z języka polskiego budzą najwięcej kontrowersji. Olgierd Buchocki, ekspert ds. edukacji Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, zastanawia się, po co Ministerstwo Edukacji, któremu podlega CKE, w ogóle zdecydowało się na taki projekt. – Są wyspecjalizowane firmy, które dysponują systemami egzaminacyjnymi. Kraje takie jak USA, Wielka Brytania czy Holandia kupują od nich określoną usługę – mówi Buchocki.

Wskazuje, że dzięki temu mają aktualne i sprawne narzędzie, a nie ponoszą  kosztów jego utrzymania i rozwoju. – Skoro do tej pory wydaliśmy ponad 30 mln zł na system, którego de facto nie ma, to zastanawiam się, jaki będzie całkowity koszt jego stworzenia i jak będzie działał za 15 lat – dodaje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA