Polityka

Platforma przekonana o zwycięstwie w Senacie

Dziś o ratyfikacji traktatu decydować mają senatorowie. Choć PO brakuje pięciu głosów, jest pewna wygranej
Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz zdecydował, że podobnie jak w Sejmie, również w Senacie głosowanie nad ustawą upoważniającą prezydenta do ratyfikacji traktatu odbędzie się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Głosowanie ma się odbyć już dziś. Również do Senatu zaproszeni zostali prezydent i premier.
Politycy PiS nie kryli konsternacji pośpiechem. – Ten błyskawiczny termin jest sporym zaskoczeniem – przyznaje Przemysław Gosiewski, szef Klubu PiS. – To nie jest żaden pośpiech. Zwlekanie z ratyfikacją nie ma uzasadnienia. O traktacie rozmawiamy już od miesiąca – odpowiada marszałek. Nieoficjalnie politycy PO przyznają jednak, że jak najszybsze głosowanie w Senacie ma być dodatkowym elementem nacisku na PiS. Wiadomo bowiem, że Lech Kaczyński chciałby się udać dziś do Bukaresztu na szczyt NATO wzmocniony argumentem, że w Polsce udało się zażegnać kłopoty z traktatem.
Jednak parlamentarzystom PiS pośpiech wcale nie jest na rękę. Mieli bowiem nadzieję, że to dla nich ratyfikacja w Senacie będzie elementem nacisku na PO w upominaniu się o uchwalenie tzw. ustawy kompetencyjnej. – To był ważny element kompromisu zawartego przez premiera i prezydenta na Helu – zaznacza Przemysław Gosiewski. Aby ustawa ratyfikacyjna przeszła w Senacie, potrzeba 66 głosów Jak zatem zachowają się senatorowie PiS? Do tego, by być całkowicie pewnym, że ustawa ratyfikacyjna bez przeszkód przejdzie przez Senat, PO potrzebuje 66 głosów. Wliczając poparcie senatora niezależnego Włodzimierza Cimoszewicza, PO dysponuje 61 głosami. Brakuje więc pięciu. Jednak marszałek Borusewicz zapewnia: – Z ratyfikacją w Senacie nie będzie najdrobniejszego kłopotu. Nieoficjalnie wiadomo, że PO ma zapewnienie trzech senatorów PiS, że poprą traktat. Ich klub będzie się jednak starać odwlec głosowanie. PiS chce w ten sposób wywalczyć gwarancję, że PO dotrzyma zobowiązania z ustawą kompetencyjną. Jarosław Kaczyński wyraźnie daje do zrozumienia, że w przeciwnym razie w Senacie mogą być kłopoty z większością. – Przekonywałem senatorów do ratyfikacji, ale ostateczna decyzja należy do nich – mówił szef PiS po wieczornym spotkaniu z senatorami.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL