fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

My niewidoczni. Historia Polaków w Niemczech historyka Petera Olivera Loewa

Fotorzepa, Kuba Krzysiak Kuba Krzysiak
Tak wyczerpującego opracowania dziejów Polaków w Niemczech jeszcze nie było. Pozwala ono zrozumieć niemożność jednoznacznego zdefiniowania oraz dokładnego policzenia Polonii w Niemczech.
„My niewidoczni. Historia Polaków w Niemczech" niemieckiego historyka Petera O. Loewa powinna stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć kompleksowość zagadnień związanych z Polonią i Polakami w Niemczech. Książka opowiada o wzajemnym przenikaniu się na różnych poziomach dwóch kultur, polskiej i niemieckiej, od średniowiecza po dzień dzisiejszy, o sąsiedztwie wystawianym na straszliwe próby, o symbiozie Polaków i Niemców, o bliskości dwóch narodów, które więcej łączy niż dzieli. Książka pozwala też zrozumieć, dlaczego polska grupa etniczna w Niemczech nie jest już mniejszością narodową.
Książka niemieckiego historyka ukazała się jak na zawołanie. W Niemczech rozgorzała dyskusja o stworzeniu nowego przedstawicielstwa Polonii i Polaków w Niemczech. A ZPwN spod znaku Rodła nie ustaje w staraniach o uzyskanie statusu mniejszości dla polskiej grupy etnicznej.

Polacy jak kameleony

„Niewidoczni", jako określenie na Polonię i Polaków w Niemczech w tytule książki zostało zapożyczone z artykułu Adama Sobczyńskiego w tygodniku „Die Zeit". Pisząc o swoich rodzicach, „niewidocznych Polakach w Niemczech", niemiecki dziennikarz o polskich korzeniach tłumaczył, że wybrali „trzecią drogą". „Żyją jak kameleony, które dopasowały się kolorem do otoczenia, ze strachu przed tym, że zostaną zauważone".
Książkę Petera O. Loewa liczącą 336 stron czyta się bardzo dobrze. Autor adresuje ją do szerokiego grona odbiorców. Nie jest to praca naukowa, lecz wielowątkowa opowieść o nieznanej szerszej publiczności, lub znanej tylko fragmentarycznie polskiej obecności w Niemczech. Wiedziało się o obecności i działalności Polaków w Zagłębiu Ruhry, na wschodnich rubieżach Rzeszy Niemieckiej, w Prusach Zachodnich, o migracjach Polaków w XX wieku do Niemiec, o obozach koncentracyjnych, o pracy niewolniczej więźniów KL polskiej narodowości. - Ale z tego nikt jeszcze nie starał się zrobić jakiejś narracji, połączyć tych różnych epizodów obecności Polaków w Niemczech w jedną całość – tłumaczy historyk.
Peter O. Loew ukazuje w książce w różnych okresach historycznych „niewidocznych Polaków", którzy bali się, żeby ich nie rozpoznano jako „innych". – Ich celem była jak najszybsza asymilacja, czy jak najszybszy awans społeczny.
Trzeba też wiedzieć, że olbrzymia większość Polaków, którzy przybywali do Niemiec, to byli ludzie niewykształceni, rolnicy, robotnicy, proletariat miejski. Przyjeżdżali w celach zarobkowych. To nie byli intelektualiści, którzy nosili kulturę polską w sercu. Oni nie czuli się ambasadorami kultury polskiej – tłumaczy historyk.
Z drugiej strony, zaznacza Loew, były niemieckie antagonizmy. – Niemcy mieli poczucie wyższości nad Polakami np. w Prusach Wschodnich. I te kompleksy zostały przeniesione na Zachód – tłumaczy. Lecz od 15–20 lat Polacy stali się bardziej widoczni. Loew pisze o coraz częściej pojawiających się zauważanych polskich inicjatywach, czy osobach życia publicznego, które nie ukrywają swej polskości.

Mniejszość, której nie ma

Historia Polaków w Niemczech Petera O. Loewa ukazuje historyczne zmiany terytorialne, przesuwanie granic, rozbiory, które przyczyniły się do trudności w jednoznacznym określeniu polskiej grupy etnicznej jako Polaków czy Niemców. To ma też przełożenie na toczoną obecnie dyskusję o przyznanie polskiej grupie etnicznej statusu mniejszości narodowej. - Polacy nie są już w Niemczech mniejszością historyczną – tłumaczy Loew. - Działacze polonijni w Niemczech „sami sobie konstruują ciągłość". Polacy stracili status mniejszości narodowej, którego nota bene nigdy nie posiadali – zaznacza.
W książce autor wskazuje na szczególnie uprzywilejowany obecnie status Polonii i Polaków w Niemczech na mocy polsko-niemieckiego Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i cytuje badaczy relacji polsko-niemieckich z Instytutu Zachodniego w Poznaniu.
Prof. Wollf-Powęska i Eberhard Schulz zwracają uwagę na to, że „nikt dotychczas nie mógł udowodnić, że status mniejszości przynosi więcej udogodnień niż status uprzywilejowanej grupy etnicznej".
Niemiecki historyk wskazuje, że dla większości Polonii i Polaków w Niemczech status mniejszości nie ma już znaczenia, ponieważ czują się tak samo migrantami, jak migranci z innych krajów. - Gdyż wszyscy muszą się tutaj adaptować do życia w Niemczech - zaznacza. Z niedawno przeprowadzonych badań wynika, że z tego właśnie powodu Polacy w Niemczech życzyliby sobie bardziej pomocy w nauce niemieckiego.

Niemcy bez Polaków nie mogą istnieć

Opiekunki ludzi starszych czy znakomici fachowcy – gdyby ich nie było, to „życie w Niemczech wyglądałoby gorzej", twierdzi Peter O. Loew. Ale i Polska, jego zdaniem, bez niemieckiego poparcia w ostatnich latach też by sobie tak dobrze nie poradziła.
Polaków w Niemczech trudno jest policzyć. Są wśród nich tzw. późni wysiedleńcy, którzy po przyjeździe do Niemiec nigdy nie chcieli przyznawać się do polskich korzeni, niektórzy się ich wstydzą, ale są tacy, którzy za wszelką cenę chcą, aby ich dzieci mówiły po polsku. Do RFN Polacy przyjeżdżali kiedyś z różnych powodów – głównie politycznych. Obecnie przyjeżdżają także setki tysięcy pracowników sezonowych, studentów, artystów, intelektualistów, prostytutek, złodziei i bezdomnych. Autor pisze, że gdyby policzyć wszystkich, to okazałoby się, że osób mówiących po polsku w Niemczech jest 2 mln.
Niemcy bez Polaków są nie do pomyślenia i to od 200-300 lat – to konkluzja książki niemieckiego historyka, książki, która jak najszybciej powinna zostać przełożona na język polski.
Peter Oliver Loew, niemiecki historyk, tłumacz i wykładowca,wicedyrektor Instytutu Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut) w Darmstadzie.
Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA