fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Leszek Miller, arbiter elegantiarum

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Tomasz Lis przedstawia byłego premiera jako wzór cnót i przyzwoitości
Poziom debaty publicznej musiał najwyraźniej sięgnąć rekordowego niżu. Niechybnym dowodem na to jest nowy felieton Tomasza Lisa w którym:
1) Sam Lis, autor takich wyrażeń jak "żule z prawicowego lumpeksu", narzeka na "schamienie polityki"
2) Leszek Miller przedstawiony jest jako "arbiter elegancji"
3) Jest tak przedstawiony dlatego, że powiedział, że Donald Tusk osiągnął sukces
W naszej coraz bardziej schamiałej polityce na arbitra elegancji wyrasta Leszek Miller. Dowód? Jego dzisiejsza odpowiedź na pytanie, czy nie zazdrości Donaldowi Tuskowi.
Lider SLD, inaczej niż lider innej opozycyjnej partii, nie kpił, nie drwił, nie szydził. Przyznał, że starając się unikać zazdrości i zawiści, nie ukrywa, iż pewną zazdrość i zawiść odczuwa, bo "to osobisty sukces Donalda Tuska i Polski".
- chwali Millera Lis. Wydawałoby się, że to taki niewinny i - biorąc pod uwagę koalicyjny potencjał -  niekoniecznie bezinteresowny gest. Okazuje się jednak, że to tylko pozór. Oto bowiem Miller wyrósł tym samym na wzór tego, jak powinien zachowywać się polityk
Był czas, gdy politycy solidarnościowi opuszczali sejmową salę, gdy Miller wchodził na sejmową trybunę, bo wstrętny komuch źle im pachniał. Lata minęły. Dziś to Leszek Miller demonstruje jak się powinien zachowywać przyzwoity człowiek i dojrzały polityk.
Recepta najwyraźniej jest prosta: wystarczy docenić premiera.
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA