fbTrack

Opinie

W USA sądy ograniczają tzw. karne odszkodowania

Maciej Trąbski
materiały prasowe
W Stanach Zjednoczonych sądy ograniczają tzw. karne odszkodowania. W Polsce warto w końcu zacząć dyskutować o ich wprowadzeniu – pisze prawnik.
Amerykański sąd zasądził od firmy tytoniowej na rzecz wdowy po palaczu 3,6 mld dolarów tzw. odszkodowania karnego (punitive damages). Wyrok ten zmusza do zastanowienia, czy instytucja ta wzbogaca amerykański system prawny, a jeżeli tak, to czy także Polska mogłaby skorzystać na wprowadzeniu tego typu regulacji.
Wyrok wydany 18 lipca przez sąd hrabstwa Escambia na Florydzie jak w soczewce skupia w sobie zalety i wady systemu amerykańskich odszkodowań karnych. Z założenia służą one ukaraniu sprawcy deliktu oraz realizacji założeń prewencji ogólnej i szczególnej. Z drugiej strony zbyt wysokie sumy, obok zastrzeżeń opartych na konstytucji USA, budzą wątpliwości także co do ochrony praw pozwanych, zapewnienia im stosownych gwarancji procesowych oraz realizacji zasad sprawiedliwości społecznej. Bo choć suma przyznana Cynthii Robinson od R.J. Reynolds Tobacco Co. realizuje funkcję represyjną i prewencyjną, to dla zasądzenia jednej osobie świadczenia w wysokości niemal 30 proc. budżetu Polski (obok „klasycznego" odszkodowania w łącznej wysokości ponad 16 mln USD) trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie.

Zmiana kierunku

Sądowa historia odszkodowań karnych sięga 1763 r. Rozkwit tej instytucji w Stanach Zjednoczonych nastąpił w XX w., kiedy przedsiębiorstwa w walce o zyski często lekceważyły zdrowie i życie obywateli. Wyrok zasądzający punitive damages w najwyższej w historii USA wysokości 145 mld USD zapadł w Miami w 2000 r. w sprawie Engle v. Liggett Group i dotyczył m.in. Cynthii Robinson. Była ona jedną z tysięcy palaczy, którzy walczyli o odszkodowania w procesie grupowym wszczętym w 1994 r. Kiedy wyrok został uchylony przez Sąd Najwyższy Stanu Floryda w 2006 r., poszkodowana wystąpiła z powództwem indywidualnym. Obok tych wyroków odnaleźć można setki innych, opiewających nawet na miliardy dolarów. Zasądzane nimi odszkodowania karne niejednokrotnie przewyższają rzeczywiście poniesioną szkodę nawet o kilka tysięcy procent. W dużej mierze ta dysproporcja świadczeń doprowadziła do stopniowej ewolucji tej instytucji.
Od lat 90. w USA obserwowane są starania mające na celu ograniczenie wysokości punitive damages. Niektóre stany np. wprowadzają limity wysokości świadczeń (np. New Jersey, Wirginia, Georgia). Również Kongres wprowadził tego rodzaju ograniczenia na poziomie federalnym w stosunku do niektórych roszczeń. Szczególnie ciekawie przedstawia się jednak ewolucja poglądów Sądu Najwyższego USA. Sąd ten najpierw objął wyroki zasądzające odszkodowania karne tzw. Due proces clause przewidzianą w poprawkach do Konstytucji USA (Pacific Mutual v. Haslip, 1991), następnie określił kryteria badania zasądzanych kwot (BMW v. Gore, 1996), a w końcu wskazał, że odszkodowania karne przewyższające dziesięciokrotność odszkodowania zwykłego „rzadko będą mogły być uznane za zgodne z konstytucją". Ewolucja ta nie tylko prowadzi do wniosku, że radość Cynthii Robinson może być przedwczesna, ale stawia instytucję odszkodowań karnych w zupełnie innym świetle, czyniąc ją potencjalnie cennym instrumentem także w naszym porządku prawnym.

Dyskusja w Polsce

Rodzimi prawnicy często podnoszą, że możliwość zasądzenia w procesie cywilnym świadczeń o charakterze represyjnym kłóci się z zasadami polskiego porządku prawnego (post. SN z 11 października 2013 r., I CSK 697/13). Należy zauważyć, że polskie prawo przewiduje tego rodzaju możliwości (np. art. 76 ust. 1 pkt 6 prawa autorskiego, art. 18 ust. 1 pkt 2 ust. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 24 kodeksu cywilnego). Regulacje te różnią się tym, że świadczenia zasądzane są na określony cel społeczny, a nie na rzecz samej strony. W ten sposób pożytki z kary dla przedsiębiorcy działającego wbrew interesowi społecznemu słusznie trafiają do społeczeństwa, a nie do jednostki. Nie usuwa to jednak wszystkich wątpliwości związanych z represyjnym charakterem sankcji, w tym w szczególności braku zapewnienia w procesie cywilnym gwarancji procesowych podobnych do tych przewidzianych w postępowaniu karnym. I tu pomocna może się okazać doktryna amerykańska. Powyższe wątpliwości można by usunąć, np. przez ustanowienie limitu dla zasądzanych odszkodowań oraz określenie wymogów minimalnych, jakie musi spełniać proces obliczania ich wysokości. Umiejętnie opracowane rozwiązania mogłyby przy tym efektywnie uzupełnić wachlarz sankcji cywilnych. Przyjmując założenie, że odszkodowania karne zasądzane na cel społeczny miałyby chronić społeczeństwo przed umyślnymi deliktami (np. przy odpowiedzialności za produkt niebezpieczny) lub wzmacniać ochronę zbiorowych interesów konsumentów, mechanizm ten doskonale uzupełniałby obecny system postępowań grupowych. Regulacja usuwałaby niezrozumiały brak napiętnowania w tym postępowaniu zawinionego działania pozwanego względem nawet tysięcy osób. Widmo odszkodowania karnego mogłoby skłonić do częstszego zawierania ugód. W końcu regulacja realizowałaby cele prewencji ogólnej, wymuszając należytą staranność uczestników obrotu. Umiejętne zmiany mogłyby doprowadzić do wzmocnienia statusu postępowań grupowych. Wykorzystanie tego mechanizmu rodzi wiele możliwości i stanowi cenne pole do dyskusji. Komentatorzy przewidują, że wyrok na rzecz Cynthii Robinson nie utrzyma się. Dowodzi to, że amerykański system prawa metodą prób i błędów zmierza do wyważenia interesów obu stron sporów z odszkodowaniami karnymi w tle. Wydaje się przy tym, że mechanizm będący efektem tej ewolucji może – z pewnymi modyfikacjami – sprawdzić się także w Polsce. CV Autor jest radcą prawnym w kancelarii Gessel
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL