fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Dyplom niemal gwarantuje etat

Ukończenie studiów ułatwia znalezienie pracy, choć nie zawsze we własnym zawodzie
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Ponad 80 procent absolwentów szkół wyższych dostaje stały etat. Umowy śmieciowe praktycznie ich nie dotyczą.
Wbrew często powtarzanej w debacie publicznej tezie o inflacji wyższego wykształcenia wciąż warto się uczyć. W latach 2004–2013 mimo dużego wzrostu liczby osób z dyplomem i spowolnienia koniunktury bezrobocie wśród nich utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Wynosi zaledwie 4,6 proc.
Między innymi takie wnioski przynosi najnowszy raport Fundacji FOR „Młodzi wykształceni, ale bezrobotni. Fakty i mity".

Wykształcony ?szybciej odzyska pracę

Jego autorka, prof. Maria Drozdowicz-Bieć z SGH: przeanalizowała sytuację, głównie młodych osób, z dyplomem. Wnioski są jednoznaczne. Ukończenie studiów wciąż nie tylko jest przepustką na rynek pracy, ale też daje na nim większe szanse na stały i pewny etat.
Jak przekonuje autorka, osoby z wyższym wykształceniem lepiej od pozostałych radzą sobie na rynku, nawet gdy dotknie ich bezrobocie.
– 54 proc. bezrobotnych z dyplomem znajduje pracę w ciągu pierwszego półrocza od momentu jej utracenia, a blisko 34 proc. w ciągu pierwszych trzech miesięcy. Im niższe wykształcenie, tym ten okres jest dłuższy. Blisko połowa bezrobotnych bez wykształcenia poszukuje jej ponad rok – mówi nam prof. Drozdowicz-Bieć.
Wśród osób z dyplomem jest też najmniej tzw. zniechęconych, czyli osób, które na skutek niepowodzenia zaprzestały poszukiwania pracy. Ich odsetek wynosi zaledwie 2,6 proc.

Nawet humanista ?ma szanse

Statystyki wskazują także, że ponad 80 proc. osób po studiach jest zatrudnionych na czas nieokreślony.
Zjawisko tzw. umów śmieciowych dotyczy ich w najmniejszym stopniu, biorąc pod uwagę, że z pozostałych 20 proc. zapewne bardzo duża część też pracuje na etacie, ale na czas określony. Dla porównania: zaledwie połowa osób z wykształceniem podstawowym ma stałą umowę o pracę.
Co ciekawe, na brak pracy nie narzekają nawet ci absolwenci studiów, którzy kształcą się jako humaniści.
W IV kw. 2013 r. bezrobocie wśród osób, które ukończyły kierunki inżynierskie, wynosiło 9,2 proc., wśród matematyków, informatyków i absolwentów nauk ścisłych – 7,5 proc., a wśród tych, którzy ukończyli nauki humanistyczne, o językach i sztuce – zaledwie 6,3 proc.
Raport zwraca ponadto uwagę, że odsetek zwolnień w okresie kryzysów gospodarczych jest znacznie większy wśród robotników i pracowników biurowych niż wśród osób po studiach.

Koszty zwolnienia

– Pracodawcy nawet w trudnej sytuacji finansowej starają się przechować wysoko kwalifikowaną kadrę. Robią to nie ze względów altruistycznych, ale czysto ekonomicznych. Zarówno zwolnienie, jak i późniejsze zatrudnienie tej kategorii ludzi jest dla właścicieli firm znacznie kosztowniejsze niż  osób z niższym wykształceniem – mówi prof. Drozdowicz-Bieć.
Podobnie jest w okresie prosperity. Firmy ponoszą wtedy znacznie większe nakłady na badania i inwestycje, a to sprzyja zwiększonemu popytowi na wysoko wykwalifikowaną kadrę.
Hubert Guzera, ekspert FOR, mówi wprost: – Edukacja jest wartością, która daje stabilność.
Ale zastrzega równocześnie, że trzeba pamiętać, iż nie wszystkie osoby z dyplomem pracują zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. – Często wykonują prace, które wymagają jedynie matury – podkreśla.
Eksperci zwracają też uwagę na konieczność poprawy jakości kształcenia na uczelniach. – Musimy to zrobić, by dyplom się nie zdewaluował, a młodzi ludzie nie czuli się oszukiwani – mówi prof. Drozdowicz-Bieć.
Zwraca ponadto uwagę, że w przyszłości mogą się pojawiać większe problemy z zatrudnianiem absolwentów uczelni ze względu na niewielką innowacyjność naszej gospodarki. A to nowoczesna gospodarka potrzebuje dobrze wykształconych kadr. Jeśli nie będziemy się rozwijać w tym kierunku, absolwentom będzie coraz trudniej znajdować odpowiadającą ich aspiracjom pracę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA