fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Fundusz turystyczny może być gotowy wiosną

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Katarzyna Sobierajska
materiały prasowe
- To jest realne, żeby ustawa o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym była uchwalona przed przyszłym sezonem letnim – mówi Turystyce.rp.pl wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska
Projekt założeń do projektu ustawy o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym, przyjęty i rekomendowany rządowi w zeszłym tygodniu przez Komitet Stały Rady Ministrów, czeka na rozpatrzenie (obacz: "Turystyczny Fundusz Gwarancyjny opiekunem turysty"). Jak informuje Centrum Informacyjne Rządu, znajdzie się prawdopodobnie w programie obrad jednego z najbliższych posiedzeń rządu.
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: Co dalej będzie się działo z tym dokumentem i kiedy ustawa ujrzy światło dzienne?
Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki: To jest jak zwykle najtrudniejsze pytanie, bo trudno precyzyjnie ten termin przewidzieć. Zbyt wiele zależy od zewnętrznych czynników. Na razie czekamy na decyzję Rady Ministrów. Później założenia zostaną przekazane do Rządowego Centrum Legislacyjnego, gdzie na ich podstawie zostanie napisany właściwy projekt. Ewentualnie RCL może zgodzić się, by ten projekt powstał w naszym resorcie.
Później konieczne są konsultacje społeczne ze wszystkimi zainteresowanymi przygotowywanym prawem organizacjami i instytucjami, konsultacje wewnątrz rządowe z innymi resortami, ponownie decyzja rządu i skierowanie projektu do Sejmu. My jako ministerstwo jesteśmy w każdym razie przygotowani, żeby jak najszybciej procedować nad tym projektem. Choć ścieżka legislacyjna jest długa, wiosna przyszłego roku jest realnym terminem na uchwalenie ustawy o funduszu.
Komitet Stały zastanawiał się w pewnym momencie, czy zamiast funduszu z osobowością prawną, nie wystarczy 16 rachunków, w każdym województwie po jednym, na których można by gromadzić pieniądze od touroperatorów. Co spowodowało odrzucenie tego rozwiązania?
O opinię w tej sprawie zostały poproszone Ministerstwo Administracji Cyfryzacji, jako to, które ma bliski kontakt z samorządami wojewódzkimi, i Ministerstwo Finansów. Po analizie okazało się jednak, że takie rozwiązanie nie znajduje podstaw prawnych.
Według projektu fundusz ma być instytucją, która nie tylko będzie gromadzić pieniądze, ale także kompleksowo zajmować się obsługiwaniem turystów poszkodowanych w wyniku upadku biura podróży. To fundusz ma organizować ich powrót z zagranicy, ale może też zapłacić za dokończenie przez turystów wypoczynku. Fundusz ma też zbierać wnioski od poszkodowanych z ich roszczeniami, a na koniec wypłacać im odszkodowania. Tak nakreślone zasady funkcjonowania funduszu przedstawiają o wiele spójniejszą i konsekwentną, niż na początku, jego wizję.
Od początku był pomysł, żeby, skoro już tworzymy instytucję, mającą zapewnić wyższy stopień bezpieczeństwa klientom biur podróży, wyposażyć ją w odpowiednie uprawnienia i odciążyć marszałków województw. Nie ma tu żadnego przełomu.
Projekt z września zeszłego roku nie uległ żadnym zasadniczym zmianom. Aktualizowaliśmy jedynie niektóre dane i uściśliliśmy kilka roboczych kwestii, jeśli chodzi o mechanizmy finansowe.
Polska Izba Turystyki postuluje, by drugi filar zabezpieczenia klientów biur podróży (fundusz) mógł z czasem zastąpić pierwszy filar, czyli najczęściej stosowane dzisiaj gwarancje ubezpieczeniowe. Opłacanie wysokich składek i zamrażanie depozytów, co jest warunkiem uzyskania gwarancji, jest bowiem niezwykle kosztowne dla biur podróży. Tymczasem prawdopodobnie fundusz, do którego będzie wpływało rocznie kilkanaście milionów złotych, szybko zgromadzi na koncie duże środki.
Nie jest wykluczone, że z czasem będzie można zmniejszyć obciążenia dla przedsiębiorców - obniżając poziom obowiązkowych gwarancji w ustawie o usługach turystycznych lub zmniejszając, a nawet zawieszając składki do funduszu. Ale to będzie można zrobić dopiero kiedy fundusz okrzepnie jako instytucja i zgromadzi odpowiednie środki.
PIT uzależnia poparcie dla projektowanego funduszu od objęcia podobnymi obowiązkami innych sprzedawców usług turystycznych – linie lotnicze, hotele czy portale internetowe pośredniczące w pakietowaniu pojedynczych usług. Bez tego – mówi – szanse na rynku są nierówne. Biura podróży ponoszą koszty zabezpieczenia na wypadek bankructwa, a pozostałe podmioty – nie. Jak rozwiązać ten problem?
Na razie funduszem są objęte podmioty, które są wpisane do centralnej ewidencji organizatorów turystyki, czyli te, które mają obowiązek mieć zabezpieczenie nakazane ustawą o usługach turystycznych. Nazywam to pierwszym filarem zabezpieczenia. Jeśli zmieni się zakres podmiotów objętych pierwszym filarem, bo na przykład rozszerzy go dyrektywa unijna (a takie są plany), to wtedy zmieni się też zakres funduszu.
Ministerstwo zapowiada przygotowanie nowej ustawy o usługach turystycznych. Na jakim etapie są te prace?
Złożyliśmy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów tak zwany test regulacyjny. To dokument, w którym trzeba na początek wyjaśnić, po co jest dana ustawa, co ma regulować, dlaczego jest niezbędna. Czekamy, by Zespół Prac Legislacyjnych Rządu wpisał ustawę o usługach turystycznych do wykazu prac legislacyjnych rządu, dzięki czemu będzie można rozpocząć prace nad nią.
Jednocześnie toczą się w Unii Europejskiej prace nad nową dyrektywą w sprawie usług turystycznych. Ministerstwo Sportu i Turystyki też bierze udział w konsultowaniu tego dokumentu. To, co się znajdzie w dyrektywie, powinno zostać wdrożone, implementowane, do polskiego prawa. Czekamy na wynik tych prac, bo to nas determinuje. Co nie znaczy, że brak dyrektywy opóźni nasze działania. Na razie jesteśmy na początku drogi i robimy swoje.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA