fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Brazylijczycy boją się Chile

As Chile Alexis Sanchez: – Jesteśmy silni, nie obchodzi nas, że gramy z gospodarzami, drużyną, która pięć razy zdobywała tytuł mistrzów świata
PAP/EPA
Dziś pierwszy poważny sprawdzian zespołu gospodarzy. W drugim meczu Urugwaj zagra z Kolumbią.
Michał Kołodziejczyk ?z Sao Paulo
– Gdybym nie wierzył w to, że napiszemy nową historię futbolu, wróciłbym do pokoju, spakował swoje rzeczy i leciał już do Santiago. Jesteśmy silni, pokonaliśmy już dwóch mistrzów świata i myślę, że potrafimy także pokonać tych, którzy zwycięstwa na mundialu pragną najbardziej – mówi Chilijczyk Alexis Sanchez, który w sobotę zagra przeciwko Daniemu Alvesowi, swojemu koledze z Barcelony.
Bilety na ten mecz dostępne u koników przed stadionem osiągają cenę 2 tysięcy dolarów, miejsc w samolotach do Belo Horizonte nie ma od dawna. Pojawiła się oferta prywatnych linii argentyńskich i za równowartość 7 tysięcy złotych można spełnić swoje marzenie i zobaczyć, jak Brazylia awansuje do ćwierćfinału. Siedem tysięcy w jedną stronę, jakby potem miał się skończyć świat.

Scolari ostrzegał

Cały kraj żyje tym meczem, nie ma innego tematu na pierwszych stronach gazet. Optymiści nazywają go tylko kolejnym krokiem do złota, realiści – pierwszym poważnym testem dla drużyny Luiza Felipe Scolariego.
Z Chorwacją na inaugurację pomógł sędzia, w meczu z Meksykiem bezbramkowy remis nikogo nie krzywdził, Kamerun był słaby. Teraz jednak przychodzi zagrać z Chile, czołowym zespołem z Ameryki Południowej.
Brazylia nie przegrała z tym rywalem od ponad dekady, a na własnym boisku – nigdy. Chilijczycy wyszli jednak z bardzo silnej grupy, pokonali 2:0 Hiszpanów, wyeliminowali aktualnego mistrza świata i są pewni własnych umiejętności. Scolari wyrażał swój szacunek do Chile zaraz po grudniowym losowaniu grup. Wiedział,  że jego drużynie przyjdzie się zmierzyć z kimś z grupy B i chociaż były tam Holandia i Hiszpania, twierdził, że najbardziej obawia się Chile.
– Ludzie się ze mnie śmiali, a ja miałem nadzieję, że tej drużynie nie uda się wyjść z grupy. Mają świetny skład, są dobrze ułożeni taktycznie, nasze zwycięstwo będzie olbrzymim sukcesem – mówi Scolari.
Brazylia grała dwa towarzyskie mecze z Chile w ubiegłym roku. W listopadzie wygrała 2:1 w Kanadzie, wcześniej w kwietniu zremisowała 2:2 w Belo Horizonte. Z 12 ostatnich spotkań gospodarze mundialu aż dziesięć razy wychodzili zwycięsko. Historia przemawia za drużyną Scolariego, Brazylijczycy od 1994 roku na mundialach zawsze awansowali przynajmniej do ćwierćfinału, Chile udało się to tylko raz – w 1962 roku, gdy organizowało mundial.
– Nie rozumiem tych, którzy twierdzą, że nie mamy nic do stracenia. Mamy, i to dużo. Nie obchodzi nas, że gramy z gospodarzami, drużyną, która pięć razy zdobywała tytuł mistrzów świata. Jesteśmy na tyle silni i pewni siebie, że możemy sprawić niespodziankę. Wyeliminowanie Brazylijczyków z mundialu na ich własnej ziemi dałoby nam miejsce w historii – mówi chilijski bramkarz Claudio Bravo (podpisał właśnie kontrakt z Barceloną).
Scolari nie jest próżny, przez cały piątek brazylijskie telewizje powtarzały jego wypowiedź o tym, że teraz nie ma już miejsca na błędy. Co godzinę to samo. Jakby gospodarze starali się wreszcie postawić w nowej sytuacji – nie zespołu, przed którym wszyscy mają klękać, ale takiego, który wie, że faza grupowa w jego wykonaniu wcale nie była oszałamiająca.
– Teraz musimy pokazać charakter, dotychczas mogliśmy się mylić i liczyć na to, że w kolejnym spotkaniu będzie lepiej. Mamy wyrównany zespół, wszyscy powinni wziąć odpowiedzialność na siebie, bo nie dostaniemy drugiej szansy – mówi Scolari. Gospodarze turnieju mają w składzie czterech zawodników, który dostali już żółtą kartkę. Kolejna może wyeliminować z ewentualnego ćwierćfinału tak ważnych piłkarzy, jak Neymar czy Thiago Silva.
Brazylijczycy boją się i podglądają rywali. Nie robi tego osobiście Scolari, ale Jorge Sampaoli wściekł się w czwartek, gdy zauważył, że helikopter latający nad boiskiem w trakcie treningu nie należy do policji, ale do telewizji Globo. – Muszą się nas obawiać, skoro posuwają się do takich rzeczy. Ale nie ma problemu, nawet jeśli wiedzą, w jakim zagramy składzie, poradzimy sobie z tym – mówił trener Chile.
Jego zespół zagra w najsilniejszym składzie, kontuzja Gary'ego Medela okazała się niegroźna. Arturo Vidal – gwiazda Juventusu i jeden z najlepszych piłkarzy reprezentacji – jest już w pełni sił (nie grał z Holandią). Brazylijczycy być może będą musieli poradzić sobie bez Davida Luiza, a miejsca w pierwszym składzie spodziewa się Fernandinho, który w spotkaniu przeciwko Kamerunowi dał świetną zmianę.

Suarez już w domu

Zwycięzca meczu Brazylia – Chile w ćwierćfinale w Fortalezie zmierzy się z lepszą drużyną drugiego sobotniego meczu: Urugwaj – Kolumbia. Luis Suarez jest już w Montevideo, drużyna Oscara Tabareza straciła swój najcenniejszy amulet.
Piłkarz został ukarany przez FIFA czteromiesięczną dyskwalifikacją za to, że w ostatnim meczu grupowym ugryzł w ramię Giorgio Chielliniego. Włoch uważa, że Suareza spotkała zbyt surowa kara. Napisał, że nie ma żalu do napastnika Liverpoolu, złości się jedynie ze względu na wynik i na to, że jego drużyna musiała wrócić do domu. – Wybaczyłem Luisowi, to co na boisku, zostało na boisku. Teraz łączę się z nim i jego rodziną, bo wiem, że czekają ich bardzo trudne tygodnie – stwierdził.
Urugwaj bez Suareza na tym mundialu grał tylko raz, przegrał z Kostaryką 1:3 na inaugurację. Jego koledzy z reprezentacji są oburzeni na FIFA, twierdzą, że Sepp Blatter i spółka robią wszystko, by pomóc gospodarzom w zdobyciu mistrzostwa świata. Koszmar z 1950 roku, kiedy na Maracanie w finale mundialu gospodarze przegrali z Urugwajem 1:2, nie może się powtórzyć. Według brazylijskich mediów większość piłkarzy Tabareza była za zbojkotowaniem meczu z Kolumbią.
– Oglądaliśmy zdarzenie z Chiellinim tysiąc razy i nie dopatrzyliśmy się niczego. Trzeba być głupcem, by wierzyć, że rana, którą pokazał na ramieniu, pochodzi z tego meczu. To musiało wydarzyć się wcześniej – mówił kapitan Urugwaju Diego Lugano. Na mecz do Rio Urugwajczycy jednak przyjadą, chociaż czują się oszukani. Gdyby wygrali z Kolumbią, a w ćwierćfinale trafili na Brazylię, byliby podwójnie zmotywowani.
Suarez poleciał do Montevideo prywatnym samolotem z Natal, nie mógł zostać z drużyną, FIFA zabroniła mu nawet wstępu na trybuny. Piłkarz Liverpoolu spóźnił się 11 godzin, po wylądowaniu w Urugwaju spotkał się z prezydentem i ministrem sportu, później pojechał do domu.
– On jest totalnie zdruzgotany. Nie przypuszczał, że kara może być aż tak surowa – powiedział Alejandro Balbi, członek urugwajskiej federacji piłkarskiej i prawnik Suareza.
Po decyzji FIFA w Urugwaju zawrzało. W obronie rodaka stanęły władze, a media uznały to za polowanie na Suareza. Krajowa federacja zapowiedziała złożenie odwołania, gdyż uznała karę za nieadekwatną do przewinienia. W Montevideo policja została postawiona w stan gotowości, gdyż władze obawiają się zamieszek.

Nie tęsknią za Falcao

Kolumbijczycy karą dla Suareza niby się nie interesują. – Gramy bez Radamela Falcao, Urugwajczycy też stracili swojego najlepszego piłkarza, szanse są więc wyrównane – mówi obrońca Mario Yepes. Trener Jose Pekerman podkreśla, że to jego drużyna pokazała na mundialu w Brazylii lepszy futbol od sobotnich rywali, wygrała wszystkie trzy mecze grupowe i nawet przez chwilę nie zatęskniła za Falcao, którego z mundialu wyeliminowała kontuzja kostki.
– Wszyscy wiedzą, ile dla nas znaczył Radamel. Dzięki jego golom i grze jesteśmy na mundialu. Miałem dużo obaw, jak drużyna zareaguje na jego nieobecność, ale jestem dumny z tego, co zobaczyłem. Strzeliliśmy dziewięć goli, w sobotę w Rio będą kolejne – mówi Pekerman. Falcao został zastąpiony przez Jamesa Rodrigueza, który w fazie grupowej strzelił trzy gole. W reprezentacji Urugwaju cała presja związana ze zdobywaniem goli spada teraz na Edinsona Cavaniego.
Ten mecz nie ma faworyta. W kwalifikacjach mundialu Urugwaj wygrał u siebie z Kolumbią 2:0, na wyjeździe przegrał 0:4.
W sobotę grają cztery drużyny z Ameryki Południowej i zapewne tylko dlatego dwie z nich będą musiały pożegnać się z turniejem.
As Chile Alexis Sanchez: – Jesteśmy silni, nie obchodzi nas, że gramy z gospodarzami,  drużyną, która pięć razy zdobywała tytuł mistrzów świata
Strzelcy
4 gole – Neymar (Brazylia), L. Messi (Argentyna), T. Mueller (Niemcy). 3 gole – A. Robben, R. van Persie (obaj Holandia), K. Benzema (Francja), E. Valencia (Ekwador), J. Rodriguez (Kolumbia), X. Shaqiri (Szwajcaria). 2 gole – T. Cahill (Australia), M. Mandżukić, I. Perisić (obaj Chorwacja), Gervinho, W. Bony (obaj WKS), L. Suarez (Urugwaj), A. Ayew, A. Gyan (obaj Ghana), C. Dempsey (USA), M. Depay (Holandia), J. Martinez (Kolumbia), A. Musa (Nigeria), I. Slimani (Algieria).
Czerwone kartki
M. Pereira (Urugwaj), W. Palacios (Honduras), C. Marchisio (Włochy), A. Rebić (Chorwacja), Pepe (Portugalia), A. Song (Kamerun), K. Katsouranis (Grecja), A. Valencia (Ekwador), S. Defour (Belgia).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA