fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wielomiliardowe inwestycje w powietrzną tarczę

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Wydatki na obronę powietrzną mają wzmocnić bezpieczeństwo Polski. I naszą zbrojeniówkę.
Jak najbardziej racjonalnie zainwestować ogromne pieniądze przeznaczone na przeciwlotnicze systemy rakietowe „Wisła", aby uzyskać wymierną poprawę bezpieczeństwa kraju i rozwinąć przy tym rodzimą zbrojeniówkę, która jest przecież jednym z filarów naszej siły obronnej – zastanawiali się podczas debaty „Rzeczpospolitej", zorganizowanej w siedzibie redakcji, naukowcy, eksperci i przedstawiciele przemysłu, w tym zbrojeniowego koncernu Raytheon – amerykańskiego producenta najbardziej zaawansowanych systemów broni, w tym zestawów rakietowych Patriot.
Gen. prof. Bogusław Smólski, specjalista systemów obrony powietrznej Wojskowej Akademii Technicznej, nie ma wątpliwości, że inwestycje są niezbędne. Polska obrona powietrzna wciąż oparta jest na sprzęcie z poprzedniej epoki, z wyjątkiem rodzimych, przenośnych systemów bardzo krótkiego zasięgu. Pilnujące polskiego nieba zmodernizowane baterie rakiet rosyjskiej produkcji mają po 30–40 lat i niebawem skończy się okres przydatności.
– Polska armia nie ma żadnych zdolności niszczenia nieprzyjacielskich pocisków balistycznych. A używane nadal systemy radzieckiego pochodzenia w przypadku konfrontacji ze Wschodem – a to jeden z bardziej prawdopodobnych scenariuszy – rosyjscy producenci byliby w stanie zneutralizować – mówił Robert Czulda, ekspert militarny i pracownik naukowy Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego.
Czy stan techniczny przeciwlotniczego oręża RP i zmiany w sytuacji geopolitycznej, w tym kryzys ukraiński, to wystarczające uzasadnienie do inwestycyjnego, ryzykownego pospiechu? – pytał moderator dyskusji red. Marcin Piasecki. Wybór systemu obrony powietrznej średniego zasięgu „Wisła", który armia chce zakontraktować już w przyszłym roku, pociągnie za sobą wydatki rzędu 16 mld zł.

Szansa dla przemysłu

Zdaniem Mariusza Andrzejczaka, wiceprezesa ds. rozwoju Polskiego Holdingu Obronnego, nawet obecne poczucie zagrożenia nie uzasadnia pospiesznego działania: musimy dokonać przemyślanych zakupów. Zamówienie gotowej broni „z półki" zawsze oznacza zakup uzbrojenia starszej generacji i ograniczone możliwości włączenia własnego przemysłu do jej rozwoju. A planowane inwestycje to niepowtarzalna szansa dla zbrojeniówki i instytucji badawczych budowania brakujących nam kompetencji w dziedzinie nowoczesnej broni rakietowej. – Bez wiedzy o zaawansowanym technologicznie uzbrojeniu nie będziemy mieć możliwości dostosowania broni do wymagań armii i rozwijania systemów, stosownie  do zmieniających się zagrożeń w kolejnych dekadach – przekonywał wiceprezes PHO. Podkreślał, że tylko włączenie krajowej zbrojeniówki do budowy tarczy przyniesie także wymierne finansowe korzyści: zmniejszenie poprzez udział własnych firm olbrzymich kosztów przedsięwzięcia, własny serwis, tysiące miejsc pracy, zwrot do budżetu pieniędzy z podatków i wreszcie impuls dla innowacji w cywilnej części gospodarki.
Jarosław Sulkowski, wiceszef ds. rozwoju Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, apelował, by na budowę powietrznej tarczy patrzeć w kategoriach wieloletniego rozwojowego programu, bo tylko wówczas uda się zbudować, a potem dostosowywać tarczę do wyzwań, jakie pojawią się na polu walki za dekadę czy dwie.

Amerykańska oferta

– Takie podejście do projektu „Wisła" bliskie jest Raytheonowi, producentowi oferowanych w Polsce systemów Patriot – przekonywał Douglas B. Stevenson, przedstawiciel na Polskę Raytheon Integrated Defense Systems. Raytheon ma świadomość, iż polskie doświadczenia związane z zakupem w USA samolotów wielozadaniowych F-16 nie przyniosły nad Wisłą oczekiwanych przełomowych inwestycji i trwałej, gospodarczej i obronnej kooperacji. Teraz Raytheon, jeśli zostanie wybrany na dostawcę tarczy, spróbuje to zmienić. – Oferujemy nie tylko dostawy sprawdzonego systemu, który co kilka lat, kosztem setek milionów dolarów, jest modernizowany i dostosowywany do aktualnych potrzeb pola walki, ale proponujemy też udział w procesie dalszego, ciągłego dostosowywania broni do nowych wyzwań i włączenie polskiego przemysłu do produkcji, badań, nawet zarządzania wielkimi rozwojowymi programami, do których bedzie należało tworzenie systemu Patriot nowej generacji – dodał Stevenson.
Nie czekając na rozstrzygnięcie przeciwlotniczego przetargu, Raytheon wiosną dokonał rekonesansu w polskiej zbrojeniówce. Pierwszy kontrakt już podpisano: Bumar Elektronika, firma z grupy PHO, zaprojektuje i uruchomi produkcję anten i elementów systemu identyfikacji swój – obcy (IFF) dla  najnowszych stacji radiolokacyjnych zestawów Patriot. Przyszły produkt Bumaru Elektronika ma być oferowany poprzez sieć sprzedaży koncernu, zatrudniającego 63 tys. pracowników, wszystkim obecnym użytkownikom systemu Patriot w 12 krajach. Rynek zamówień na ten produkt szacowany jest na 300–400 mln dolarów. A udział polskich firm w eksportowej ekspansji Raytheona to kolejna propozycja koncernu. Amerykanie szacują, że łączny budżet obronny tych 12 państw jest wart 250 mld dol.; zatem w przypadku wyboru systemu Patriot polski przemysł obronny zyskałby ogromne szanse eksportowe.
Raytheon gotów jest więc nie tylko uruchomić produkcję w Polsce swoich obecnych pocisków antyrakietowych Patriot, ale także rozwijać i produkować w Polsce nowe „ekonomiczne" rakiety przechwytujące przeznaczone do zestrzeliwania wrogich samolotów i dronów operujących na niższych pułapach, opracować wspólnie z polskim przemysłem nowe systemy dowodzenia, łączności i budować radary wspólnie z polskimi inżynierami. Rodzima zbrojeniówka byłaby też w przyszłości włączona do tworzenia systemu Patriot nowej generacji, z możliwością eksportu pocisków i elektronicznych komponentów poprzez globalną sieć koncernu z USA do krajów, w których już stacjonuje 200 baterii Patriot. Raytheon ma zamiar ulokować w naszych spółkach ponad połowę zamówień związanych z programem „Wisła". Przemysłowa oferta ma obejmować przekazanie krajowym technikom kompetencji do serwisowania i unowocześniania uzbrojenia. Polska będzie całkowicie odpowiedzialna za modernizację systemu i pocisków będących na wyposażeniu polskich Sił Zbrojnych. Oferta obejmuje także transfer technologii.
Dyrektor Stevenson przypomniał, że strategiczna kooperacja zbrojeniowa między USA a takimi państwami jak Japonia, Tajwan czy Korea Południowa była oparta nie tylko na współpracy politycznej, ale także między siłami zbrojnymi i na współpracy przemysłowej. Raytheon pomyślnie zademonstrował tego typu współpracę w ramach programu Patriot. Na współpracy z Raytheonem swoją konkurencyjność budowały też obronne spółki w innych krajach, m.in. w Holandii. – Chcielibyśmy także budować z Polską współpracę w sektorze badawczo-rozwojowym – deklarują Amerykanie.

Biznesowa współpraca

– Po niezbyt zachęcających doświadczeniach z amerykańskimi inwestycjami offsetowymi w minionej dekadzie oferta zbrojeniowego giganta z USA brzmi interesująco. Mamy zapewnienia o większej otwartości na przemysłową współpracę – podkreślał podczas debaty Maciej Karasiński, I radca Departamentu Polityki Bezpieczeństwa MSZ. – To MON i wojsko zdecydują o wyborze dostawcy oręża dla tarczy, ale niewątpliwie każda długofalowa przemysłowa współpraca obronna wzmacnia, a nie osłabia, dwustronne sojusznicze relacje – ocenia Karasiński.
– To wizja moim zdaniem zbyt optymistyczna. Nie mam pewności, czy polskie spółki zbrojeniowe, na obecnym słabym poziomie technologicznym, będą w stanie kompetentnie odpowiedzieć na przemysłową ofertę międzynarodowych koncernów – wątpił Czulda.
– Współpraca przy programie przeciwlotniczym to również szansa dla prywatnych innowacyjnych przedsiębiorstw, do jakich należy jest moja spółka – podkreślał Adam Bartosiewicz, wiceprezes ds. rozwoju ożarowskiej WB Electronics. Dziś, kiedy większość państw NATO oszczędza na wydatkach obronnych, miarą odpowiedzialności za bezpieczeństwo naszej części Europy jest poziom obronnych inwestycji. Przy wartych 120 mld zł zamówieniach modernizacyjnych w najbliższej dekadzie polska odpowiedzialność nie wygląda najgorzej – stwierdził Bartosiewicz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA