fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Czego nie przewidział Jarosław Kaczyński - analiza Pawła Majewskiego

Paweł Majewski
„Ograli nas jak dzieci". SMS od jednego z polityków PiS, którzy nie spodziewali się, że Donald Tusk wystąpi o wotum zaufania, pokazuje, jak bardzo premier zaskoczył opozycję.
Choć Jarosław Kaczyński zapowiedział, że „ta sprawa (kompromitujące dla władz nagrania – red.) będzie stawiana aż do wyborów", to głosowanie w Sejmie zamyka jej najgorętszy politycznie etap. Gdy „Wprost" publikował pierwsze zapisy rozmów, nikt nie mógł przypuszczać, że po niespełna dwóch tygodniach PO nie tylko łatwo obroni rząd, ale również rozbije jednoczącą się na fali oburzenia opozycję.
Zobacz specjalny raport: Afera taśmowa
John Godson z Polski Razem nie tylko zagłosował za wotum, ale również zrezygnował z partyjnych funkcji. Jeśli Jarosławowi Gowinowi nie uda się przyciągnąć nikogo z PO lub PSL, to jego klub parlamentarny, który miał być przedsionkiem dla polityków mających wystartować za rok ze wspólnych list z PiS, może w ogóle nie powstać.
Z informacji „Rz" wynika, że strategia PiS takiego scenariusza nie przewidywała. Na konferencji po publikacji pierwszej porcji nagrań Kaczyński zapowiedział, że złoży wniosek o wotum, nie narzucając (tak jak miało to miejsce w 2012 r.) żadnego kandydata. Czy politycy PiS faktycznie liczyli na to, że poprze ich cała opozycja?
– Dlatego wstrzymaliśmy wniosek o Trybunał Stanu dla prezesa NBP Marka Belki ?– mówi jeden z posłów PiS. Chodziło o to, by przed rokowaniami nie drażnić SLD. Kaczyński poinformował o złożeniu takiego wniosku dopiero dzisiaj.
Rozejm z lewicą oddala się też z innego powodu. O ile z odrzuceniem ewentualnej kandydatury prof. Jerzego Hausnera na premiera technicznego część polityków SLD i Twojego Ruchu miałaby problem, o tyle zgłoszona  przez PiS kandydatura prof. Piotra Glińskiego (podobną rolę pełnił dwa lata temu) takich rozterek nie budzi.
Jeden ze współpracowników Kaczyńskiego zapewnia „Rz", że prezes zakładał polaryzację pomiędzy PiS i „wielopartyjną formacją establishmentu" (tak Kaczyński nazwał PO, PSL, SLD i Twój Ruch). – Gdy lewicowa opozycja odrzuci Glińskiego, pokaże, że jest po tej samej stronie co PO – tłumaczy nasz rozmówca.
Szef PiS mocno uwierzył za to w plan zjednoczenia prawicy i przyjął strategię długiego marszu do kolejnych wyborów. Wierzy, że on będzie rósł w siłę, a Tusk się wykrwawiał, jak SLD po aferze Rywina.
Tylko czy zrozumieją to wyborcy, którzy wiedzę o polityce czerpią z mediów w większości niechętnych PiS? Plan zdaje się tego czynnika nie brać pod uwagę. Kaczyński zapytany, dlaczego jego klub podczas debaty przed głosowaniem nad wotum wyszedł z sali, odparł: – Słuchacze i widzowie z pewnością to zrozumieją.
Mają z tym jednak kłopot nawet zaufani prezesa. W środę tuż przed planowanym na godz. 22 głosowaniem spotkaliśmy przed Sejmem członka komitetu politycznego PiS. Był czerwony ze złości. ?– Nie muszę zgadzać się ze wszystkimi decyzjami partii, ale komentować ich nie będę – odpowiedział zapytany, czemu wyszli z sali i dlaczego przyklejają Glińskiemu łatkę wiecznego kandydata.
PO ściągnęła na głosowanie niemal wszystkich posłów (nie głosowało dwoje). Sławomir Nowak, który wcześniej zapowiedział złożenie mandatu, dotarł z Trójmiasta, a Radosław Sikorski z Brukseli. W PiS zabrakło aż dziesięciu osób – większość była na posiedzeniu Rady Europy w Strasburgu. Gdy po godz. 15 w środę Tusk ogłosił w Sejmie, że występuje o wotum zaufania, dostali telefon z żądaniem natychmiastowego powrotu, ale... – Nie dalibyśmy rady. To za daleko – tłumaczy „Rz" poseł Zbigniew Girzyński. W PiS są na nich wściekli. Posłowie wiedzą, że opłacony wyjazd do Francji to nie tylko obowiązki, ale również okazja do przyjemnego spędzenia czasu.
Uznanie zdobył za to Artur Górski, który po przeszczepie szpiku zjawił się na głosowaniu w masce chirurgicznej.
Postawa Godsona daje PiS okazję zrzucenia winy za porażkę wizerunkową na mniejszą partię prawicową. Co chciał osiągnąć poseł z Łodzi? – Albo chce wymusić na PiS poparcie w wyborach na prezydenta miasta (partia Kaczyńskiego ma inną kandydatkę – red.), albo dostał propozycję zostania ambasadorem – mówi nam jeden z jego kolegów. Sam Godson twierdzi, że wsparł rząd, bo premier „potrzebuje wsparcia i modlitwy".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA