fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Żurek: Niech minister sprawiedliwości pozwoli sędziom sądzić

Waldemar Żurek
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Minister sprawiedliwości broni prawa do żądania ściągania akt spraw ?do resortu. Sędziowie twierdzą, ?że to inny wymiar sprawiedliwości mówi w rozmowie dla "Rz" sędzia Waldemar Żurek.
Rz: Podczas ostatniej rozmowy z „Rzeczpospolitą" Wojciech Hajduk, ?wiceminister sprawiedliwości, powiedział, że jeśli sędzia dobrze pracuje, to nie musi się obawiać, że minister sprawiedliwości ściągnie do resortu akta sprawy. ?To twierdzenie bardzo zdenerwowało sędziów...
Waldemar Żurek Sędzia, członek krajowej rady sądownictwa: I trudno się nam dziwić. Moim zdaniem żądanie akt sprawy w toku jest wywieraniem pośredniej presji na sędziego. Ja bym się tym nie przejął, minister Hajduk jako sędzia pewnie też, ale sędziom liniowym, rejonowym, dopiero rozpoczynającym orzekanie może to nie być obojętne. Zgadzam się, że sędzia musi być odważny. Nie można jednak zapominać, że od kilku lat funkcjonuje skarga na przewlekłość postępowania. Jeśli akta trafią do ministra na długie miesiące, to jak w tym czasie sąd ma orzekać? Kiedyś krążyły wręcz legendy, jak strony kombinowały, by przewlec postępowanie. W eter szła informacja o nieprawidłowościach, a minister natychmiast żądał akt. I zainteresowani dłuższym postępowaniem zyskiwali na czasie.
I nie uspokaja sędziów to, że minister sprawiedliwości przez ostatnie dwa lata praktycznie nie korzysta z tego uprawnienia?
No właśnie. Skoro ?nie korzysta, to nie jest mu potrzebne. Choć jednocześnie powściągliwość ministra można tłumaczyć tym, że teraz nie korzysta, ?bo jego uprawnienie wynika z rozporządzenia. A kiedy wpisze je już do ustawy, tak jak planuje, może zechce korzystać częściej. Sędziowie nie mają żadnej gwarancji, ?że tak nie będzie. Nasze obawy potęgują oficjalne informacje Ministerstwa Sprawiedliwości, że przed laty bywało, że w resorcie trzymano akta tysiąca spraw. Tysiąca ludzkich spraw, które miesiącami czekały ?na rozpoznanie.
Może jednak rację ma minister, że takie uprawnienie jest mu niezbędne, jeśli ma faktycznie odpowiadać za sprawne funkcjonowanie sądownictwa...
Nie jest mu niezbędne. Jeśli minister potrzebuje informacji o sprawie, zawsze może zwrócić się do prezesa sądu apelacyjnego. Nie można zakładać, że ten będzie chciał ukryć swoje błędy i nie przedstawi ministrowi rzetelnej wiedzy. Prezesi sądów apelacyjnych to w znakomitej większości doświadczeni sędziowie, najlepsi z najlepszych. Wystarczy wysłać do nich wizytatora z MS, by na miejscu sprawdził, o co w sprawie chodzi.
Jeśli jednak minister przeforsuje takie uprawnienie...
To nie pozostanie nam nic innego, jak się z nim zmierzyć. Jeśli jednak już, to minister powinien pozwolić sędziom sądzić na oryginałach, a do resortu ściągać kopie akt. Nie wyobrażam sobie, by było odwrotnie. To w końcu sąd sprawuje wymiar sprawiedliwości, a minister tylko go nadzoruje.
Jeśli jednak dojdzie do wpadki podobnej jak przy aferze Amber Gold, to jak minister sprawiedliwości ma odpowiadać na pytanie pokrzywdzonych, co dzieje się ze sprawą, skoro nie może zajrzeć do akt?
W sprawie Amber Gold nie było żadnej wpadki sądu czy błędu sędziego. To minister sprawiedliwości nie zagwarantował sędziom szybkiego dostępu do informacji o oskarżonym. Jeszcze do niedawna sędzia prawie tak jak sądowy petent pisał podanie do Krajowego Rejestru Karnego, by sprawdzić przeszłość podsądnego. Dużo w tej sprawie zmieniła sprawa Amber Gold, ale sędziowie dużo wcześniej apelowali do ministra o zmianę przepisów.
Mają po swojej stronie nie lada autorytet – Trybunał Konstytucyjny. Ten niedawno badał zgodność z konstytucją uprawnienia ministra zapisanego w rozporządzeniu. Uznał je za niekonstytucyjne...
Powiedział dużo więcej. Nie tylko, że minister wykroczył poza delegację, przyznając sobie takie prawo w rozporządzeniu. Stwierdził też, że żadne uprawnienie, którego się domaga, ?nie może się wiązać ze sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości. A żądanie akt sprawy w toku z pewnością się nim wiąże. Wyrok TK i uzasadnienie nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, ale przypomnę: problematyka ta wiąże się ze sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości, ustrojową pozycją sądów i korzystaniem przez jednostki z konstytucyjnych wolności i praw, w tym prywatności. ?W konsekwencji uregulowanie w akcie wykonawczym kwestii udostępniania organom władzy wykonawczej akt spraw sądowych oznacza wejście rozporządzenia w materię ustawową – przesądził TK.
—rozmawiała ?Agata Łukaszewicz
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA