fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Nagranie Sikorskiego nie zaszkodzi polskiej dyplomacji

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
Jerzy Haszczyński
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski po ujawnieniu kolejnej taśmy „Wprost” będzie miał pewnie kłopoty z kolegami partyjnymi, których krytykował. Ale mówienie o tym, że zaszkodził Polsce na arenie międzynarodowej jest przesadą.
Wyrażał się mocno niedyplomatycznie, ale rozmowa była prywatna.Wielu dyplomatów prywatnie stawia ostre publicystyczne tezy.
Na rynku krajowym ważne jest, że z tego, co na razie wyciekło z jego rozmowy z Jackiem Rostowskim, wynika, iż nie naginał konstytucji ani nie wspominał o wykorzystywaniu publicznych pieniędzy na partyjne potrzeby.
Oczywiście Sikorskiego nie stawia w najlepszym świetle to, że politykę zagraniczną, którą w znacznym stopniu kształtuje, uważa za nic nie wartą. Ale jak się przyjrzeć kilku zdaniom, które na potwierdzenie swojej tezy przytacza, to trzeba mu przyznać trochę racji. I mieć nadzieję, że i on poważnie traktuje swoje słowa.
Przyjrzyjmy się tym zdaniom. Po pierwsze czy, jak uważa szef dyplomacji (a ściślej uważał w styczniu, gdy rozmowa została prawdopodobnie nagrana) sojusz polsko-amerykański jest szkodliwy, bo daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa? Trochę tak jest, wiara we wszechmocnych i lojalnych Amerykanów nie jest uzasadniona. Choć już po nagranej rozmowie okazało się, że jeżeli chodzi o zagrożenie ze strony Rosji, to na Amerykanów i tak można bardziej liczyć niż na zachodnioeuropejskich sojuszników, dbających głównie o interesy swoich producentów wagonów, samochodów i okrętów.
Po drugie czy robienie nadmiernej łaski Amerykanom odbywa się kosztem naszych stosunków z Niemcami, Rosją (według innych źródeł – Francją)? W tej sprawie akurat Sikorski przesadził. Rosja sama się z nami, i nie tylko z nami, skonfliktowała, więc nasze dobre stosunki z USA nic tu nie zmienią. Co do Niemiec, to już po nagranej rozmowie sam Sikorski zrozumiał, że w sprawie Rosji nie można na nich nadmiernie polegać. Choć pewnie już nie uważa, jak przed laty – co wiemy dzięki przeciekom WikiLeaks - że Niemcy są koniem trojańskim Moskwy w NATO.
Lęk o to, co pomyślą o naszych stosunkach z Amerykanami Rosjanie i Niemcy, nie powinien decydować o polskiej polityce zagranicznej. Nie powinno nas interesować, czy inni nas uznają za odpowiednio nowoczesnych, europejskich czy też nieodpowiednio rusofobicznych. W tej sprawie jest jednak Sikorski niekonsekwentny – krytykuje „płytką dumę i niską ocenę" Polaków, a sam jest nimi zarażony, co widać po wsłuchiwaniu się w to, jak zareaguje pani kanclerz i gospodarz Kremla (albo prezydent Francji). Jest ofiarą, jak to rasistowsko określił - na swoją zgubę - „murzyńskości".
Wypowiedzi Sikorskiego mają ostry charakter publicystyczny, ale nie są oficjalnym stanowiskiem polskiej dyplomacji. Mam wątpliwości, czy ich ujawnienie było niezbędne z punktu widzenia interesu publicznego. Choć z tego powodu stosunki z Ameryką poniżej „nic nie wartego" poziomu nie zejdą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA