fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Dziwny chłopak

Poruszająca powieść rumuńskiego pisarza Maxa Blechera (1909–1938), której głównym motywem jest cierpienie bohatera, jest na pewno literackim wydarzeniem ostatnich miesięcy.
Cierpienie wywołane ciężką chorobą, gruźlicą kręgosłupa, prowadzi bohatera, studenta chemii Emanuela, do sanatoryjnej miejscowości Berck, w której spędzi rok zakuty w gipsowy gorset. Piękno tej prozy tkwi w szczególe. Świetnie opisani są pacjenci, rozmaite typy i typki, a każdy ma swą historię, swoje cierpienie, dalej – nastrój panujący w sanatorium, klimat położonego nad oceanem miasteczka, po którym chorzy poruszają się w powozach. Przejrzysta, prześwietlona słońcem woda i wydmy. Jest wątek miłosny, bo mimo swego unieruchomienia Emanuel poznaje Solange, z którą uprawia spokojną, „higieniczną miłość".
Skojarzenie z „Czarodziejską górą" jest natychmiastowe, jednak w powieści Blechera ciężkie doświadczenie choroby wybija się na pierwszy plan. Isa, jedna z przyjaciółek Emanuela, powiada: „Widzisz, serca nas, chorych, tyle już otrzymały w życiu ciosów nożem, że stały się taką właśnie zabliźnioną tkanką... Niewrażliwą na zimno... na ciepło... i na ból... Niewrażliwą, siną i stwardniałą...". To dlatego Emanuel jest okrutny, gdy zrywa swój związek z Solange, a ta, pod wpływem ataku szaleństwa, przychodzi do niego w deszczową noc, w ręku trzyma stary but i martwego ptaka... Tylko dla opisu tej jednej nocy warto przeczytać całość.
Max Blecher był synem żydowskiego fabrykanta porcelany, urodził się w Botoszany, w północnej części rumuńskiej Mołdawii. W wieku 19 lat zdiagnozowano u niego gruźlicę kręgosłupa i już do końca życia był skazany na walkę z chorobą. To doświadczenie uczyniło zeń pisarza tworzącego w warunkach szpitalnych, w przerwach między atakami bólu. Wydał tylko trzy powieści, zaliczane dziś do klasyki rumuńskiej literatury, teraz mamy okazję obcowania z najbardziej z nich dojrzałą, autentyczną, bo w doświadczeniach Emanuela dopatrujemy się doświadczeń samego Maxa Blechera. Znajomy pisarza Mihail Sebastian pisał w dzienniku: „Był to zawsze trochę dziwny chłopak, żyjący, wskutek straszliwego bólu, jakby w innym świecie. Nigdy nie umiałem rozmawiać z nim bez pewnego skrępowania, być wobec niego zupełnie otwarty. Napawał mnie pewnym lękiem, utrzymywał na dystans, jakby u drzwi więzienia, do którego nie można było wejść i którego nie można było opuścić. Prawie wszystkie nasze rozmowy cechowało skrępowanie, jakbyśmy je prowadzili właśnie w więziennej rozmównicy. I dokąd on powracał, kiedyśmy się rozstawali? Jak było tam, dokąd powracał?".
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA