fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Na końcu (początku?) świata

Iwona Trusewicz
Nowa Zelandia to otwarta gospodarka bazująca na zasadach wolnego rynku – piszą autorzy rządowego raportu. W rejonie Catlins wolnego rynku widziałam niewiele.
Jedna jedyna firma obsługuje turystyczne przewozy, w czasie których ogląda się najciekawsze miejsca południowo-wchodniego wybrzeża – plaże z pingwinami, skamieniały 150 mln lat temu las nad Morzem Tasmana.Konkurencji nie ma żadnej i trzeba bulić prawie 200 miejscowych dolarów (523 zł) za pokonanie trasy krótszej niż z Warszawy do Olsztyna. Wynajęcie samochodu nie jest tańsze, bo nowozelandzka benzyna w ciągu dwóch lat przegoniła ceny polskie.Sądząc po zapełnieniu busa obsługującego wycieczkę „Spectacular Catlins", jedyny przewoźnik kłopotu z pasażerami nie ma. Co roku ten prawie 4,5-milionowy kraj odwiedza ponad dwa i pół miliona gości. Najwięcej spotkałam Niemców. Dużo jest Szwajcarów i... Czechów.Nad głową świeciła mi Droga Mleczna. Bliska i wielka. Takiej nie widać na niebie nad Polską.Usługi, szczególnie związane z turystyką (wliczając bankowe, hotelarskie, gastronomiczne itd.) przynoszą krajowi prawie 70 proc. PKB.Emeryt za kierownicą Pa...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA