fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kooperantów cieszą surowsze w Chinach normy emisji spalin

Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Światowe firmy specjalizujące się w zmniejszaniu emisji spalin samochodowych zamierzają wykorzystać wypowiedzianą w Chinach wojnę ze skażeniami.
Szerokie grono producentów, od start-upu EcoMotors mającej poparcie Billa Gatesa, po Faurecię kontrolowaną przez Peugeota, wszyscy chcą pospieszyć na pomoc chińskim firmom w spełnieniu nowych norm emisji mikrocząstek, jakie mają obowiązywać od stycznia, choć nie oznacza to, że będą ściśle przestrzegane.
- Mówiąc ogólnie, skorzystamy na surowszych normach emisji w Chinach, bo pobudzą tylko bardziej wzrost naszej działalności - stwierdził wiceprezes Cummins na Chiny, Liu Xiaoxing, amerykańskiego producenta silników wysokoprężnych, który współpracuje z Faurecią i uważa Chiny za największy i najszybciej rosnący rynek.
Skażenie w Chinach doszło do poziomu kryzysowego po dekadach wzrostu za wszelką cenę, przyczyniając się do setek tysięcy zgonów rocznie i wzbudzając niezadowolenie społeczne. Główny urząd ochrony środowiska uważa, że to samochody powodują największe zanieczyszczenia.
Wśród działań mających ograniczyć problem Chiny przyjmą od przyszłego roku nowy zestaw przepisów o emisji spalin z oleju napędowego, które mają wycofać z ruchu ciężkie pojazdy, emitujące najwięcej szkodliwych substancji: tlenku azotu i węgla, a zwłaszcza mikrocząstek. W tym roku z dróg ma zniknąć 6 mln samochodów, władze pracują nad ograniczeniem zużycia paliwa w autach osobowych.
- Zagraniczni producenci komponentów skorzystają najbardziej w dłuższej perspektywie z tych surowszych norm emisji, bo mają bardziej zaawansowane technologie od chińskich dostawców - uważa analityk w firmie IHS Automotive, Li Jia.
Takie firmy jak Continental, Robert Bosch, Denso, Tenneco i Faurecia mogą  pomóc chińskim firmom samochodowym w zmniejszeniu emisji - ocenił w  raporcie prywatny bank szwajcarski J.Safar Sarrazin. Mogą oferować układy wydechowe, turbosprężarki, mechanizmy wtrysku bezpośredniego i systemy kontrole układów przenoszenia napędu.

Znaczenie czystego powietrza

Światowa Organizacja Zdrowia WHO twierdzi, że co roku z powodu skażenia powietrza umiera 2 mln ludzi, głównie w krajach rozwijających się.  Uważa ona Pekin za jedno z najbardziej skażonych miast na świecie. Koncentracja  mikrocząstek w powietrzu nazywanych PM2.5 wynosiła w ubiegłym roku  średnio 89,5 mikrogramów w metrze sześciennym każdego dnia w chińskiej stolicy. To o 156 proc. więcej od norm krajowych.
Od 1 stycznia w Chinach wchodzi w  życie od dawna odraczana krajowa norma emisji 4 stopnia (NS4), odpowiednik Euro 4, dla pojazdów z silnikami Diesla, a to oznacza, że producenci pojazdów będą mogli sprzedawać tylko takie ciężarówki i furgonetki, które nie będą  kopcić tak jak obecnie.
Chiny chcą też zmniejszyć zużycie paliwa przez samochody osobowe do 6,9 l na 100 km  w 2015 z 7,38 l obecnie.
Mathias Miedreich, azjatycki szef jednostki technologii kontroli emisji spalin FECT w Faurecii, mający wśród klientów producentów samochodów benzynowych i wysokoprężnych, stwierdził, że roczny poziom  sprzedaży wzrośnie o 40 proc. szybciej do ogólnej poprawy w sektorze motoryzacji przez resztę dekady.
FECT przewiduje, że jej obroty w Chinach podwoją się do 2 mld euro do 2020 r. Jednostka ta zainwestowała niedawno kilkanaście milionów euro w pekińskim zakładzie  w zwiększenie mocy produkcyjnych układów wydechowych spełniających normę NS4. -  Chiny są rynkiem o najwyższym stopniu wzrostu. Uważamy, że  nasze produkty dadzą nam znaczną przewagę - dodał.
Inni też zwiększają inwestycje. EcoMotors zawarła w marcu umowę z częścią państwowego FAW, jednego z  największych producentów furgonetek, o wspólnej budowie za 200 mln dolarów fabryki silników w Chinach.
Prezes EcoMotors, Amit Soman mówi, że wiele chińskich firm samochodowych chce przestawić się natychmiast na najnowsze technologie w zakresie sprawności paliwowej zamiast dokonywać kolejnych małych zmian w tradycyjnych silnikach.
Niemiecki dostawca Eberspaecher zawiązał w grudniu spółkę j.v. z Shaanxi Automobile Group, która ma produkować na chiński rynek układy wydechowe.
Zdaniem  Miedreicha, istnieje ryzyko, że surowsze normy emisji nie będą przestrzegane, co narazi na potencjalne straty firmy, które dużo inwestowały, ale warto było podjąć takie ryzyko. -Ryzyko polega w zasadzie na tym, że wydamy pieniądze i nie mamy nic w zamian. Naszą decyzją jest i będzie: -podejmiemy  takie ryzyko - podsumował.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA