fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Anna Nowacka-Isaksson o przemocy domowej w Szwecji

W kraju Egalii dotychczas pokutował jednoznaczny wizerunek mężczyzny jako sprawcy przemocy. Ten stereotyp powoli się jednak zmienia. Z najnowszego raportu Rady Zapobiegania Przestępstwom (BR?) wynika, że ofiarą przestępstw w relacjach z najbliższymi pada tyle samo kobiet co mężczyzn.
Przemoc wobec kobiet jest jednak brutalniejsza.
Według raportu, w 2012 roku 7 proc. kobiet i tyluż mężczyzn było narażonych na przemoc psychiczną i fizyczną. Równie często w wypadku obu płci występowały znieważenia i pobicia. Niemalże równie bezlitośni w używaniu gróźb i szykanowaniu okazali się kobiety i mężczyźni . Ofiarami ciężkiego pobicia i przemocy seksualnej były jednak najczęściej kobiety. 29 proc. z nich wymagało pomocy lekarza. W grupie mężczyzn do służby zdrowia zwrócił się jedynie maleńki ułamek.
Raport Rady Zapobiegania Przestępstwom nie jest zaskoczeniem. Do opinii publicznej docierały już wcześniej podobne wnioski. To, że mężczyzna jest narażony na fizyczną i psychiczną przemoc równie często jak kobieta, potwierdzili też badacze z Akademii Sahlgrenska przy uniwersytecie w Göteborgu. Swoje badanie oparli na dwóch sondażach. W jednej grupie 8 proc. mężczyzn przyznało, że było bitych przez partnerkę, w drugiej 11 proc. Odsetek kobiet, które doświadczyły przemocy fizycznej, stanowił w obu grupach 8 proc.
Jednocześnie jednak badanie ujawniło, że większość mężczyzn (64 proc.), którzy padli ofiarą przemocy, było również jej sprawcami. Wśród kobiet jednocześnie ofiarami i sprawczyniami było 40 proc. Podczas gdy kobiety tłumaczyły, że użyły siły w obronie własnej, mężczyźni twierdzili, że posunęli się do przemocy, ponieważ czuli się zranieni lub ich obrażono.
Z badania wynika też, że przedstawicieli obu płci równie często prześladowały myśli samobójcze, gdy partnerzy znęcali się nad nimi.
Sytuacją mężczyzn i ich narażeniem na przemoc w takim samym stopniu co kobiet zajęli się również naukowcy z uniwersytetu w Uppsali. Stwierdzili jednak, że w wypadku panów chodzi raczej o znęcanie się psychiczne niż fizyczne – ośmieszanie, ataki werbalne, prześladowanie, izolowanie (pod względem towarzyskim), zamrożenie konta partnera, grożenie użyciem siły, pogróżki o rozwodzie, niszczenie osobistej własności partnera czy zatrucie ulubionego kota lub psa. W podobnym stopniu kobiety i mężczyźni okazują bezwzględność w używaniu „lżejszych" form przemocy, jak popychanie, rzucanie przedmiotami, ciągnięcie za włosy.
Badacze zwracają uwagę, że skala domowej przemocy właściwie nie jest dokładnie rozpoznana. Występuje ona bowiem w rzeczywistości częściej, niż poszkodowane osoby chcą się do tego przyznać. Trudności w podejmowaniu tego tematu mają zwłaszcza mężczyźni. Na ogół zaprzeczają, że ktoś się nad nimi znęcał, lub bagatelizują problem. To, że mężczyzna może znaleźć się w roli ofiary, stanowi wciąż tabu i koliduje z ideałem męskości w społeczeństwie.
Także strach i obawa, że policja po prostu nie uwierzy, powoduje, iż wielu mężczyzn nie zgłasza wypadków pastwienia się nad nimi. Z raportu BRÅ wynika, że mężczyźni, którzy przeżyli przemoc w relacji z bliskimi, mają niewielkie zaufanie do aparatu sprawiedliwości w porównaniu z kobietami o podobnych doświadczeniach.
Ciągle bowiem przedmiotem dyskusji w kraju równością płynącym jest przemoc mężczyzn wobec kobiet, a odwrotnie już nie. Prawdopodobnie pozwala to nieco oddramatyzować decyzje pań o zwróceniu się o pomoc do służby zdrowia i przeznaczonych dla nich ośrodków wsparcia w razie kryzysu. Podejmowanie tych decyzji może ułatwiać też fakt, że w toaletach placówek zdrowia w całej Szwecji leżą ulotki z informacją, z kim kobiety mogą się skontaktować w razie przemocy w domu.
O zwrócenie uwagi na przemoc wobec mężczyzn zaapelowała ostatnio młodzieżówka chadecji. Skonstatowała mianowicie, że postrzeganie przez aparat sprawiedliwości przemocy domowej jest przepojone jednostronną, feministyczną perspektywą, w której kobiety zawsze występują w roli ofiary, a mężczyźni zawsze jako sprawcy zła.
Tymczasem obraz ten odbiega od rzeczywistości. Wielu bowiem mężczyzn żyje – tak samo jak wiele kobiet – w niszczących związkach, w których partnerki czy partnerzy się nad nimi znęcają. Z tego względu punktem odniesienia dla legislacji powinna być przemoc między ludźmi w ogóle, a nie jedynie ta ze sprawcami mężczyznami. Feministyczny wymiar przekłada się na różne kategorie przestępstw. Choć np. istnieje ustawa o ciężkim naruszeniu spokoju, do legislacji włączono również osobno przepisy skierowane przeciwko mężczyznom o ciężkim naruszeniu spokoju kobiet.
Mówienie też o prawie panów do pomocy i wsparcia w społeczeństwie nie oznacza deprecjonowania praw pań – zastrzega młodzieżówka chadecji. I nie czyni tego na próżno. Przed emisją programu, w którym planowano debatę na temat przemocy w domu, grupa z Narodowego Sekretariatu Badań Płci zwróciła się do szwedzkiej telewizji, by ta nie podawała wyników badania z uniwersytetu w Göteborgu. Świadczyło ono bowiem o wyższym procencie prześladowanych mężczyzn niż kobiet. Grupa chciała zdusić debatę na ten temat, by nie osłabiać pozycji pokrzywdzonych pań.
Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rz" w Szwecji
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA