fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Spóźniona ofensywa Kijowa

Nim Ukraina zdecydowała się na zamknięcie granicy, z Rosji zostało przerzuconych już ponad 10 tysięcy bojówkarzy.
P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zdecydował się na częściowe zamknięcie granicy z Federacją Rosyjską. – Zamknięta granica ma utrudnić przerzucanie z rosyjskiego terytorium broni i amunicji oraz najemników walczących po stronie prorosyjskich terrorystów w obwodach donieckim i ługańskim – oświadczył Turczynow podczas swojej wizyty w Słowiańsku.
Eksperci w Kijowie wskazują jednak, że całkowite zamknięcie granicy nie będzie proste. – To ciężko nazwać granicą, ponieważ nigdy nie odbywała się tam demarkacja – mówi „Rz" Ołeksij Melnyk z kijowskiego Centrum im. Razumkowa.
– Gdy Kijów próbował uporządkować wschodnią granicę, Moskwa odbierała to jako „nieprzyjazny gest". Jak twierdzi Melnyk, granica jest obecnie strzeżona jedynie przez funkcjonariuszy w cywilu, którzy nie są w stanie przeciwstawić się setkom uzbrojonych bojówkarzy.
Na razie zamknięte zostały jedynie trzy ukraińskie przejścia na wschodniej granicy z Rosją. Ale nawet to wywołało oburzenie Kremla.
– Zamiast otworzyć tę granicę dla wszystkich, którzy chcą opuścić strefę działań wojennych, ruch jest ograniczany. To skandaliczne i niedopuszczalne – powiedział rzecznik rosyjskiego MSZ Aleksandr Łukaszewicz.
W tym czasie na ukraińsko-rosyjskiej granicy ciągle toczy się walka. Dowództwo ukraińskiej operacji antyterrorystycznej podaje, że z rosyjskiej strony próbuje się przedostać kolumna ponad 50 ciężarówek z terrorystami. Dotychczas z Rosji zostało już przerzuconych ponad 10 tysięcy terrorystów.
– Nareszcie, po trzech miesiącach wojny granica będzie zamknięta, gdy zostaliśmy otoczeni i atakują nas ze wszystkich stron – mówi Dmitry Tymczuk z kijowskiego Centrum Oporu Informacyjnego.
Tydzień temu kolumna rosyjskich kamazów przedostała się na teren ługańskiego obwodu. Wtedy pojawiły się informacje, że za każdy przepuszczony samochód skorumpowani ukraińscy funkcjonariusze mieli brać po 15 tys. euro łapówki. – Dowództwo straży granicznej czerpie ogromne zyski z przemytu i nawet wojna nie przeszkadza im dbać o swoją kieszeń – mówi „Rz" kpt. Aleksej Arestowycz, ukraiński ekspert wojskowy.
Tymczasem operacja antyterrorystyczna odnosi sukcesy, oswobodzono miasta leżące na północy obwodów donieckiego i ługańskiego. Separatyści zarzucają Rosji bierność i nadal liczą na jej interwencję zbrojną. – Jeżeli Moskwa rozpętała wojnę dla garstki Abchazów, to dlaczego pozostawiła miliony swoich rodaków na wschodzie Ukrainy? – pytał Igor Strielkow, jeden z najbardziej poszukiwanych przez Kijów separatystów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA