fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Nie ma co płakać po Palikocie

Jarosław Makowski
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Janusz Palikot postawił na tępy antykatolicyzm zapewne za podszeptem czołowego ateisty kraju Jana Hartmana. ?Jednak się okazało, ?że choć polscy katolicy ?są zdrowo antyklerykalni, to nie są genetycznie antykościelni ?– pisze publicysta.
Klęska koalicji Europa Plus Twój Ruch w europejskich wyborach to nie tylko klęska Janusza Palikota. To także klęska socjaldemokratycznego projektu w Polsce. Dlaczego? Ano dlatego, że Palikot chciał, ba, poniekąd mu się to nawet udało, jawić się rodzimej opinii publicznej jako nowoczesna i europejska lewica.

Janusz Grabarz

Palikot chciał zostać odnowicielem lewicy, jednak przypadł mu w udziale los jej grabarza. Czy faktycznie miał mandat, by jawić się Polkom i Polakom jako nowy lider lewicy? Tak – i to z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jego działania legitymizowali ludzie, którzy w Polsce należą do szeroko rozumianej lewicy. I wciąż uchodzą na niej, choć już w coraz mniejszym stopniu, za autorytety.
Myślę tu o byłym prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim, który swój autorytet rozmienia dziś na drobne, nie mogąc się zdecydować, czy chce być jeszcze ważnym w Polsce politykiem, czy dorabiać jako lobbysta u wschodnich oligarchów. O reżyserze Kazimierzu Kutzu, który przez swoje wolty polityczne traci autorytet w oczach tak drogich mu Ślązaków. O Andrzeju Celińskim, który swoją kartę opozycyjną niszczy obecnymi działaniami politycznymi. Działania Palikota legitymizowała również tak ważna dla ruchu kobiecego postać, jak Kazimiera Szczuka, oraz skonfliktowana, a potem znów z politykiem z Lublina pogodzona Wanda Nowicka.
A zatem: Twój Ruch miał naprawdę mocną ekipę, ale to wyborców jednak nie przekonało. Przede wszystkim dlatego, że jego twarzą był Palikot, który wczoraj jeszcze może i śmieszył wyborców, sprowadzając politykę do happeningu, ale dziś budzi już tylko niesmak. Szczególnie wśród wyborców, dla których etos socjaldemokratyczny łączy się z powagą i walką o bardziej egalitarne społeczeństwo, a nie z polityczną błazenadą.
Wraz ze śmiercią Europy Plus Twojego Ruchu do grobu chowamy też niestety etos socjaldemokracji
Po drugie, Palikot sprowadził lewicowość do jednej idei, także w minionych eurowyborach, co było absolutnym kuriozum – mianowicie do walki z Kościołem. Niewiele dowiedzieliśmy się o tym, co Twój Ruch chce wywalczyć w Europie, ale znów objawiono nam, że największym nieszczęściem Polski, ba – Europy – jest Kościół rzymskokatolicki. Stawianie na tępy antykatolicyzm Palikot zapewne zawdzięcza podszeptom czołowego ateisty kraju, czyli Jana Hartmana. O ile polscy katolicy są jednak zdrowo antyklerykalni, o tyle z pewnością nie są genetycznie antykościelni. I tego Palikot oraz lewicowa trzódka, którą zgromadził pod swoim sztandarem, nie rozumie.
To tym bardziej dziwne, i to po trzecie, jak na kogoś, kto deklarował, że katolicyzm wyssał z mlekiem matki. Przypomnijmy, że Palikot był gorącym zwolennikiem, kiedy jeszcze przyjaźnił się z o. Maciejem Ziębą, pokolenia JP2. Ba, przekonania katolickie były mu tak bliskie, że nawet zaczął wydawać tygodnik „Ozon", którego historia skończyła się spektakularną klęską. Tak czy inaczej, do czegokolwiek Palikot się zabierze, czego się dotknie, po chwilowym sukcesie szybko sprawia, że promowana przez niego idea staje się karykaturą samej siebie.
I rzecz ostatnia: Palikot w życiu publicznym kieruje się tylko jedną zasadą – cynizmem. O ile rozum cyniczny zapewnił mu przez chwilę sukces, o tyle obecnie w dłuższej perspektywie jest także źródłem jego klęski. To pokazuje, że wyborcy rozpoznali dokładnie ten fałsz strategii posła z Biłgoraja.
Nie ma co, rzecz jasna, płakać po Palikocie. Sęk w tym, że wraz ze śmiercią EPTR do grobu chowany jest także, niestety, socjaldemokratyczny etos. Palikot robił wszystko, by ośmieszyć i projekt rozumnego państwa opiekuńczego, i zasadę świeckości państwa, i zasadę bardziej przyzwoitego i równego społeczeństwa. Nie zrozumiał nic z tego, co w słynnej książce pisał Tony Judt, broniąc – szczególnie w dobie kryzysu – socjaldemokratycznego dorobku: „W wielu krajach Europy od dawna uprawia się coś na kształt socjaldemokracji, zapominając wszakże, jak ją głosić. Dzisiejsi socjaldemokraci przyjmują postawę obronną i przepraszającą. Nikt nie podejmuje dyskusji z krytykami twierdzącymi, że model europejski jest zbyt kosztowny lub nieskuteczny pod względem gospodarczym. Mimo to państwo opiekuńcze wraz z dobrodziejstwami, które niesie, ani trochę nie straciło na popularności: nigdzie w Europie nie znajdzie się wyborców, którzy domagaliby się likwidacji publicznej opieki zdrowotnej, darmowego lub subsydiowanego szkolnictwa, zredukowania publicznych dopłat do transportu czy innych istotnych usług".

Leszek odnowiciel?

Jeśli Twój Ruch Palikota okazał się w tych europejskich wyborach grabarzem lewicy, to czy odnowicielem lewicy jest stary, ale – jakby zapewne o sobie powiedział – jary Leszek Miller?
Żywot SLD pod wodzą Millera pokazuje tylko, że w Polsce centrolew ma potencjał. Ale znów: sęk w tym, że jego twarzą jest były sekretarz PZPR i człowiek, przy całym szacunku dla seniorów, już niemłody, by nie rzec – z innej epoki. I dlatego dziś SLD jest właśnie partią sentymentu, a Miller kustoszem pamięci o dawnej potędze monopartii. Dlatego Miller, o czym doskonale wie on sam, nie stanie się już nigdy nowoczesnym socjaldemokratą – politykiem, o którym marzył i pisał Judt. Tymczasem nowoczesny socjaldemokrata, jakim z pewnością jest sprawny politycznie i bywały na europejskich salonach Wojciech Olejniczak, przepadł z kretesem.
SLD będą reprezentować w Europie politycy, którzy swoje kariery zawdzięczają „wspólnocie pamięci po PZPR-SDRP-SLD", a nie „wspólnocie budowy nowoczesnego społeczeństwa". Czy dobitnym tego świadectwem nie są „nowi" europosłowie SLD-UP, tacy jak: Adam Gierek, Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka i Janusz Zemke? Ani jednej nowej twarzy. To pokolenie polityków, którzy sprawują władzę nad masą upadłościową, jaką jest dziś SLD.
Tak czy inaczej socjaldemokratyczny etos, którego z takim przekonaniem bronił Tony Judt, jest zbyt cenny dla budowy przyzwoitego społeczeństwa w Polsce, by pozostawić go w rękach grabarza Palikota i kustosza Millera.
Autor jest filozofem i publicystą, szefem Instytutu Obywatelskiego, ?think tanku związanego z PO
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA