fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Auta bez kierowcy

Jazda BMW po torze czy autostradzie to jedno z łatwiejszych zadań dla systemu kierowania
BMW Group Media Pool
Europejscy producenci chcą zmian w prawie pozwalających na korzystanie z autonomicznych pojazdów - pisze Piotr Kościelniak.
Już nie tylko amerykański internetowy gigant Google, ale również luksusowe marki europejskie – Mercedes, BMW, Audi i Volvo – testują technologię umożliwiającą poruszanie się aut bez kierowcy w normalnym ruchu. Wierzą, że wygrają ten wyścig, bo od lat produkują auta naszpikowane nowymi rozwiązaniami technicznymi. Dla odmiany – Google musi korzystać z samochodów dostarczanych przez „zwykłych" producentów ?(m.in. Toyota/Lexus) i dopiero później wyposaża je w swoje eksperymentalne czujniki i systemy kierowania.

Dajcie nam paragraf

Przewagę kalifornijskiej firmy mają zniwelować zmiany w prawie o ruchu drogowym. Na wniosek Niemiec, Francji, Włoch, Belgii i Austrii przygotowano poprawki do konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. Sporządzona w 1968 roku określa ogólne zasady ruchu drogowego (Polska ratyfikowała ją w 1988 roku), z którymi muszą być zgodne przepisy wewnętrzne. Jeden z nich głosi, że kierowca w każdej chwili musi w pełni panować nad pojazdem (lub zwierzętami). Wprowadzona w pośpiechu poprawka mówi zaś o samochodach jeżdżących bez jakiejkolwiek ingerencji kierowcy, pod warunkiem że człowiek może autopilota w dowolnej chwili wyłączyć. Obecność człowieka za kierownicą będzie obowiązkowa.
– Obecnie mogę oderwać ręce od kierownicy tylko na bardzo krótko – mówi agencji Reuters Thomas Weber z Mercedesa. – Na szczęście postanowienia konwencji się zmieniły.
Dokument ratyfikowała większość krajów Europy, Afryki, Azji i Ameryki Płd. Poza nią pozostają jednak Stany Zjednoczone i Japonia. – Aby samodzielne samochody mogły jeździć po naszych drogach, konieczne jest wprowadzenie odpowiednich zmian w przepisach przez zainteresowane kraje – dodaje Weber.
Pierwszy testowy samochód Google Toyota Prius wyjechał na publiczne drogi w 2012 roku po latach zamkniętych prób tego systemu. Automatyczne auta firmy przejechały łącznie ponad milion kilometrów – pochwalili się w kwietniu inżynierowie.
Mercedes zdobył się na podobne testy dopiero w ubiegłym roku. Specjalnie przystosowana flagowa limuzyna klasy S przejechała liczący nieco ponad 100 kilometrów odcinek między Mannheim i Pforzheim bez interwencji kierowcy (oczywiście siedział za kierownicą). To trasa symboliczna – tą samą drogą jechała w 1888 roku Bertha Benz – w pierwszej prawdziwej długodystansowej podróży autem.
– Mamy już samochód, który jest całkowicie autonomiczny. Teraz system prawny musi za nami nadążyć – mówi Weber.
Oczywiście Mercedes nie jest jedyny. Audi zapowiedziało na przyszły rok wprowadzenie systemu umożliwiającego automatyczne skręcanie, przyspieszanie i hamowanie podczas poruszania się z niewielką prędkością. Usprawnienie ma ułatwić pokonywanie miejskich korków.
Również w 2015 roku Renault-Nissan zamierza pokazać gotowy do sprzedaży pojazd wykonujący samodzielnie niektóre manewry – skręty, trzymanie się zadanego pasa ruchu i parkowanie. Systemy takie montowane są również w innych samochodach – m.in. BMW oraz autach luksusowych japońskich marek.
Na razie wszystkie te systemy działają oddzielnie. Ale wystarczy połączyć dostępne już tempomaty z radarowym systemem dopasowania prędkości i systemy pilnowania pasa ruchu, aby uzyskać autopilota działającego na autostradach. Przygotowywane są również systemy, które samodzielnie wykonają jeden z trudniejszych manewrów – wyprzedzanie.
Do niezwykłego testu drogowego samodzielnych samochodów przygotowuje się też Volvo. Firma zapowiada, że od 1 stycznia 2017 roku po ulicach „rodzinnego" Göteborga będzie jeździło 100 zautomatyzowanych samochodów bazujących na modelu S60. Testy mają trwać aż dwa lata.

Na autopilocie

Na takie próby wydały zgodę władze miejskie i rząd. Volvo podkreśla, że będzie to pierwszy test, w którym autonomiczne samochody otrzymają zwykli kierowcy, w dodatku poruszający się w normalnym ruchu miejskim.
Na razie takie samochody nie przejechały nawet jednej dziesiątej dystansu pokonanego przez auta testowane przez Google. Volvo zaznacza jednak, że celem firmy nie są samochody jeżdżące bez kierowcy – człowiek z odpowiednimi uprawnieniami musi i tak siedzieć za kółkiem, bo tego wymagają przepisy. Będzie też musiał być czujny. Kamera zamontowana w desce rozdzielczej sprawdzi, czy kierowca – nawet taki, który nie kieruje – przypadkiem nie przysypia albo nie czyta gazety. Jeżeli nie będzie śledził sytuacji na drodze, samochód go obudzi.
Pojazdy będą też wyposażone w system odłączający automatyczne sterowanie w przypadku, gdy kierowca sam szarpnie kierownicą czy wciśnie pedał hamulca.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA