fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Spór o wizję adwokatury: Łukasz Chojniak odpowiada Andrzejowi Nogalowi

Mamy fundamentalnie inną wizję naszego zawodu. Moim zdaniem praca naukowa to nie obciążenie, ?a młody wiek nie wyklucza pełnienia funkcji? – z Andrzejem Nogalem polemizuje adwokat Łukasz Chojniak.
Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie obecnej kadencji od pierwszych dni swojego funkcjonowania jest publicznie krytykowana przez adwokata Andrzeja Nogala. Pan Mecenas rozwija niewątpliwy talent publicystyczny, pisząc artykuły, w których odnosi się m.in. do mojej osoby, a nadto komentuje bieżące sprawy z życia adwokatów. Przez ostatnie siedem miesięcy nie zabierałem głosu, licząc, że ta aktywność Pana Mecenasa przybierze w końcu rzeczowy charakter, ale chyba już w to nie wierzę. Z przykrością odpowiem więc Panu Mecenasowi na tylko niektóre z jego tez czy krytycznych ocen – na wszystko zabrakłoby tu pewnie miejsca. A czynię to z przykrością dlatego, że jest Pan Mecenas członkiem Izby warszawskiej i nie znajduję żadnej satysfakcji w publicznym prowadzeniu tego sporu. Niemniej na łamach gazet wypowiada Pan Mecenas także sądy niesprawiedliwe, nieuczciwe i często nieprawdziwe. I dlatego też na łamach gazety Panu odpowiadam, w moim własnym imieniu.

(Nie)istotna konferencja

Zarzuca mi Pan, że jestem młodym adwokatem, z trzyletnim stażem zawodowym (po prawdzie pracuję nieprzerwanie jako prawnik od 2004 r., adwokatem jestem od 2009 r.). Wypomina mi Pan, że jestem doktorem nauk prawnych, wykładowcą akademickim oraz że uczę aplikantów adwokackich. Ma mi Pan za złe, że kieruję Komisją Badań i Rozwoju w ORA, której działalność jest, Pana zdaniem, praktycznie nieistotna, oraz że współpracuję z Komisją Legislacyjną przy NRA. Zarzucał mi Pan wreszcie, że nie ukończyłem aplikacji adwokackiej, ale z tego się Pan wycofał, zorientowawszy się, że minął się Pan z prawdą. Nie zarzucił mi Pan jednak tego, że któreś z tych zadań wykonuję niewłaściwie. Czy zatem moim grzechem jest praca naukowa i doktorat z procedury karnej? Czy nie odnotował Pan, że Komisja Badań i Rozwoju powstała w ubiegłym roku i zorganizowała dwie konferencje poświęcone niesłusznym oskarżeniom i problemowi tzw. przestępców niebezpiecznych? Udział w tych konferencjach wzięło wielu znakomitych prelegentów i gości. I już tylko przez szacunek dla tych osób powinien Pan się powstrzymać od twierdzeń o braku jakiegokolwiek znaczenia tych wydarzeń. Zresztą nie wziął Pan w nich udziału, choć zaproszenie, drogą elektroniczną, trafiło do każdego adwokata i aplikanta Izby warszawskiej. Czy doprawdy nie uważa Pan, że nie biorąc udziału w żadnej z tych konferencji, powinien Pan zachować trochę więcej umiaru w ich kategorycznej ocenie? Jeżeli chce Pan krzewić wzorzec, że wykształcenie i praca naukowa to obciążenie i wada adwokata, to mamy fundamentalnie inną wizję naszego zawodu.
Nie bronię Panu ograniczać się tylko do pracy zawodowej, ale niech Pan mi pozwoli robić coś więcej. Za insynuacje poczytuję Pana wypowiedzi, jakoby przydział zajęć dla aplikantów adwokackich odbywał się w sposób niejawny, a fakt bycia rzecznikiem dyscyplinarnym miał wpływ na powierzenie mi przez ORA części wykładów dla aplikantów. Praca naukowa jest moją pasją od lat, a zostałem powołany na funkcję wykładowcy dla aplikantów jeszcze zanim się stałem członkiem ORA. Sądzę, że decydowało moje doświadczenie i kompetencje. Jeśli ma Pan dowody, że było inaczej, proszę je ujawnić. Jeżeli nie ma Pan nic na poparcie swoich tez, poza domysłami, proszę się wycofać z tych zarzutów. Odnoszę wrażenie, może błędne, że nie do końca pogodził się Pan z faktem, iż Rada poprzedniej kadencji zakończyła z Panem współpracę w zakresie szkolenia aplikantów.

Za młody czy za stary

Jeśli zaś stawia mi Pan zarzut, że jestem zbyt młody, to niechże Pan wyjawi opinii publicznej, w jakim wieku można sprawować daną funkcję? Proszę powiedzieć, ile adwokat musi mieć lat, by móc działać w samorządzie? I najważniejsze, czy wiek to tylko przeszkoda na początku drogi zawodowej czy też także zbytnia dojrzałość Panu przeszkadza. Czy starsi adwokaci mogą liczyć na Pana życzliwość czy też uważa Pan, że są adwokaci za starzy, tak jak są adwokaci za młodzi? Uprzedzę, zanim Pan odpowie: różnicowanie z uwagi na wiek, a nie kompetencje, to dyskryminacja.
Pisze Pan, że moi zastępcy wywodzą się z tajnego naboru. Otóż informuję Pana, że porównanie listy zastępców rzecznika dyscyplinarnego tej i poprzedniej kadencji wskazuje na zmiany personalne, a część nowych zastępców zgłosiła swoją wolę kandydowania na tę funkcję, spotkała się ze mną i została na mój wniosek powołana przez ORA. Nie moją winą jest, że Pan się nie zgłosił, ale niech Pan nie mówi o tajnym naborze, lecz raczej o Pana gapiostwie. Na to nic nie poradzę. Owszem, zastępcy otrzymują za swoją pracę wynagrodzenie – ani tajne, ani lukratywne. I powinni je otrzymywać, bo poświęcają swój czas na rzecz samorządu adwokackiego, profesjonalnie wykonując swoje obowiązki.
Skrytykował mnie Pan publicznie, że prowadzę postępowanie dyscyplinarne w stosunku do jednego z adwokatów, który jest jednocześnie posłem  na Sejm RP. Napisał Pan, że sprawa jest ważna, bo środowisko adwokackie i działacze samorządowi liczą na wsparcie adwokatów-posłów. Nie odnosząc się do tego postępowania, odpowiem Panu co do zasady: nie wiem, na kogo Pan liczy, ale ja liczę na sprawiedliwość i równość wobec prawa. I póki ja będę rzecznikiem dyscyplinarnym, każdą sprawę będę badał tylko pod kątem merytorycznym, nie oglądając się na funkcje, jakie pełni dany adwokat albo aplikant adwokacki. Pan może żyć według innych standardów, ja pozostanę wierny moim zasadom.
Napisał Pan, że rzecznik dyscyplinarny wszczął z własnej inicjatywy postępowanie dyscyplinarne w sprawie Koła Adwokatów Sądowych. Informuję Pana, że nie wydałem żadnego postanowienia o wszczęciu takiego postępowania dyscyplinarnego. Rozumiem z Pana artykułów, że Pan takim postanowieniem dysponuje – proszę je zatem ujawnić. Albo przyznać, że napisał Pan nieprawdę. Poza tym proszę odnotować, iż postępowanie dyscyplinarne może się toczyć tylko w sprawie aplikanta adwokackiego lub adwokata, a nie Koła, co wprost wynika z treści art. 80 PoA.
Stwierdził Pan ostatnio, że nie znam znaczenia tajemnicy adwokackiej. To poważny zarzut, ale Pan go nie uzasadnił. Za to, pisząc o proponowanej nowelizacji postępowań dyscyplinarnych (druk senacki nr 566) i krytykując te rozwiązania, stwierdził Pan, iż dopuszczalne będzie rozpoznawanie spraw pod nieobecność adwokatów czy też przymusowe doprowadzanie świadków i ich karanie karami porządkowymi. Z przykrością stwierdzam, że umknęła Panu chyba treść art. 95e PoA, który już od lat pozwala nakładać na świadków kary porządkowe. Nietrafnie uważa Pan, że nowością jest możliwość prowadzenia rozprawy przy nieusprawiedliwionej nieobecności adwokata – niechże Pan właściwie zatem odczyta brzmienie art. 376 i 377 k.p.k. w związku z art. 95n PoA. To nie jest kwestia innej interpretacji, to błąd merytoryczny z Pana strony. Poza tym, skoro wywołuje już Pan kwestię doręczeń zastępczych – ideą powołanego projektu nie jest pozbawianie adwokatów prawa do obrony, ale ukrócenie możliwości torpedowania postępowania dyscyplinarnego przez wielokrotne nieusprawiedliwione niestawiennictwo na czynnościach procesowych, ba, nawet nieodbieranie wezwań na takowe czynności. Czyżby był Pan zwolennikiem takiej obstrukcji procesowej? Nie chcę w to wierzyć.

Czerwona kartka

Czasem w Pana artykułach odnajduję powołanie się na środowisko adwokackie w Warszawie. Tak, jakby je Pan reprezentował. Niechże więc Pan raz napomknie, jak został Pan oceniony w wyborach samorządowych w 2013 r. Kandydując na stanowisko dziekana, na 1230 oddanych głosów otrzymał Pan 62 (5 proc. – sic!). To nie pozbawia Pana prawa krytyki obecnego samorządu, ale, pisząc niedawno o czerwonej kartce dla ORA, nie doszedł Pan może do podobnego wniosku we wrześniu 2013 r. w stosunku do Pana osoby? Różnimy się, Panie Mecenasie. Choć otrzymałem większe poparcie od Pana, mam też świadomość, że adwokatura warszawska jest bardzo złożona i ciąży na mnie odpowiedzialność, aby starać się wsłuchać w głos każdego adwokata i aplikanta. Pan otrzymał niewielkie poparcie, także kandydując do ORA, a pisze Pan tak, jakby murem stanęło za Panem całe środowisko warszawskiej palestry. Zazdroszczę Panu tej pewności siebie – mnie na nią nie pozwala pokora.
Przyjmuję, że ma Pan krytyczny stosunek do mnie i samorządu adwokackiego. To teza udowodniona i dalszych dowodów w tym zakresie zgłaszać już nie trzeba. Jeśli jednak chce Pan prowadzić publicznie polemikę, proszę ją oprzeć na argumentach merytorycznych i faktach oraz proszę zapoznać się gruntownie z ustawami i projektami, o których Pan pisze. Proszę nie tkwić w błędzie i nie wprowadzać innych w błąd.
I na koniec, choć to najistotniejsze – adwokatura jest ważniejsza od Pana czy mojej osoby. To jest wartość, w którą wierzymy. Niech Pan postara się o tym pamiętać, eskalując nieustannie swoje zarzuty.
Autor jest doktorem nauk prawnych, rzecznikiem dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA