fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Pojedynek na lotniskowce

Amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel i jego chiński odpowiednik generał Chang Wanquan
AFP, Alex Wong Alex Wong
Amerykański sekretarz obrony zwiedzał jedyny chiński lotniskowiec i namawiał Pekin do powściągliwości w kwestii spornych z Japonią wysp.
Chuck Hagel, amerykański sekretarz obrony, jeździ po Azji. W ostatni weekend był w Japonii i latał nad Tokio podziwiając z helikoptera kwitnące wiśnie. Zapewniał Japonię, że poparcie USA dla ich działań nie słabnie i obiecał wysłać kolejne dwa niszczyciele, wyposażone w systemy antyrakietowe. USA zapewni także kolejny radar wczesnego ostrzegania oraz wyposaży Japonię w drony dalekiego zasięgu. System radarowy ma strzec przed zakusami Korei Północnej, która w ostatnich dniach usilnie testuje swoje rakiety na japońskich wodach, drony mają być na Chiny.

Rozmowy w Pekinie

Do Chin Hagel pojechał prosto z Japonii. W Pekinie spotkał się ze swoim chińskim odpowiednikiem, generałem Changiem Wanquanem. Usłyszał od niego zapewnienia, że Chiny nie zareagują jako pierwsze i nie będą podsycać kłopotów na Morzu Wschodniochińskim w pobliżu spornego z Japonią archipelagu wysp Senkaku. Wanquan określił prawo swojego kraju do wysp jako nie ulegające wątpliwości i dodał, że to dla Chin sprawa pierwszej wagi, w której nie ma miejsca na kompromisy. Według zapewnień Chiny są gotowe działać pokojowo i z poszanowaniem międzynarodowych wartości.

Wizyta na lotniskowcu

W geście dobrej woli pozwolono Hagelowi zwiedzić jedyny chiński lotniskowiec „Liaoning" stacjonujący obecnie w mieście Qingdao. Jednostka o wyporności 60 tys. ton jest oczkiem w głowie chińskiej marynarki, ale znacznie ustępuje amerykańskim jednostkom. Jednostki klasy Nimitz mają po 100 tys. ton wyporności i znacznie więcej możliwości. Liaoning to dopiero początek chińskich snów o pływających lotniskach. Chuck Hagel spędził na nim 2 godziny i było to spore wyróżnienie, ponieważ Chińczycy nie pozwalają obcym bawić się własnymi wojskowymi zabawkami. W okolicach wysp Senkaku kilka miesięcy temu omal nie doszło do incydentu, gdy japoński okręt znalazł się w zbyt małej odległości od Liaoninga. Chińczycy odpowiedzieli wtedy namierzeniem Japończyków radarem.
Amerykanin zwracał stronie chińskiej uwagę na potrzebę większego dialogu w kwestii cyber ataków. Chiny na razie nie podejmują tego tematu, ale hakerzy Państwa Środka coraz śmielej planują kolejne nielegalne działania na amerykańskie agencje i firmy.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA