fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Medali więcej, pieniędzy mniej

Konrad Niedźwiedzki w Holandii trenował cztery lata
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Olimpijskie sukcesy nie pomogły. Czterech dużych sponsorów wycofuje się z finansowania największych holenderskich klubów.
W Soczi Holendrzy wywalczyli 23 z 36 możliwych do zdobycia medali, triumfowali w ośmiu z 12 konkurencji. Okazało się jednak, że decyzji sponsorzy nie zmienili.
– W naszym teamie o wycofaniu się po igrzyskach sponsora, którym była firma ubezpieczeniowa TVM, wiedzieliśmy od początku sezonu. Oni wspierali klub przez 14 lat, osiągnęli zakładany efekt marketingowy i teraz przyszedł czas na nowe wyzwania – mówi Konrad Niedźwiedzki, brązowy medalista z Soczi, który w holenderskim klubie trenował cztery lata.
TVM był najlepszym teamem świata. W ostatnich latach z Niedźwiedzkim trenowało w nim siedmiu holenderskich panczenistów, z multimedalistami igrzysk Ireen Wüst i Svenem Kramerem na czele. I choć dotąd nie udało się znaleźć sponsora, który byłby w stanie utrzymać finansowanie na dotychczasowym poziomie, Polak o przyszłość holenderskich przyjaciół jest spokojny.
– Oni sobie poradzą. To nie jest tak, że sponsorzy w Holandii nagle się odwrócili od łyżwiarstwa szybkiego. Swoje zrobił kryzys, ale na to, co się teraz dzieje, trzeba patrzeć jak na okres przejściowy. Wielokrotnie sponsorzy przychodzili do klubów na sezon, dwa, osiągali swoje cele i szli dalej. Tym razem też tak będzie, choć może rzeczywiście pieniądze będą trochę mniejsze – podkreśla Niedźwiedzki.
Także w przeszłości zdobycie złota olimpijskiego nie zawsze gwarantowało znalezienie sponsora. Przykładem choćby Bob de Jong, który po zwycięstwie podczas igrzysk w Turynie (2006) stracił finansowanie. – Łyżwiarstwo szybkie jest specyficzną dyscypliną, sponsorzy mają zapewnioną ekspozycję przez zaledwie trzy miesiące – tłumaczył na antenie telewizji NOS zajmujący się ekonomią sportu profesor Ruud Koning.
Jednak według Niedźwiedzkiego zwrot medialny uzyskiwany przez sponsorów i tak jest ogromny. – Na każdym zgrupowaniu mieliśmy kamery i później maksymalną ekspozycję we wszystkich telewizjach. Do tego dochodziła ekspozycja poza zawodami i poza sezonem, bo część łyżwiarzy startuje przecież w amatorskich wyścigach kolarskich czy imprezach wrotkarskich – mówi Polak.
Istnieje też możliwość zwielokrotnienia zysków osiąganych przez sponsorów. Holendrzy chcieliby dopuszczenia do startów w międzynarodowych imprezach zawodników w barwach klubowych, a nie tylko narodowych.
– Sprawa jest do rozważenia. Trzeba patrzeć na dobro sponsorów, bo to w dużej mierze dzięki nim możemy trenować i odnosić sukcesy. Teraz mamy do dyspozycji 650 centymetrów kwadratowych powierzchni reklamowej, naszywamy loga na udach, czapce i na piersiach. W porównaniu choćby ze skokami narciarskimi gwarantujemy zdecydowanie większą ekspozycję, bo przecież nawet najkrótszy bieg razem z prezentacją trwa ponad minutę, a najdłuższy blisko kwadrans – opowiada Niedźwiedzki, który nie wie jeszcze, gdzie będzie trenował w przyszłym sezonie.
O jedno można być spokojnym: w Pyeongchang w 2018 roku Holendrzy znów będą wygrywali. Kraj, w którym jest ponad 700 klubów łyżwiarskich, nie może popaść w przeciętność.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA