fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Merkel mogła obalić Berlusconiego

Piotr Kowalczuk
Prezydent Napolitano został oskarżony o kierowanie spiskiem, który doprowadził do upadku rządu.
Korespondencja ?z Rzymu
Przez Italię przetacza się polityczne tsunami. Wielokrotnie nagradzany amerykański dziennikarz Alan Friedman (m.in. IHT, „Financial Times", WSJ), który pracował również we Włoszech, a nawet prowadził włoskie programy TV poświęcone ekonomii, ujawnił wiele kompromitujących faktów związanych z upadkiem rządu Silvia Berlusconiego w 2011 roku.
Stawiają w bardzo złym świetle prezydenta Giorgia Napolitano, a co więcej, są udokumentowane wywiadami z byłymi premierami Mario Montim, Romano Prodim i innymi osobistościami włoskiej polityki i biznesu. Friedman przeprowadził i nagrał te wywiady w związku z mającą się dziś ukazać we Włoszech jego książką pt. „Zabić lamparta" (lampart to przydomek Berlusconiego).
Treść antycypowała „Corriere della Sera", a w Londynie „Financial Times" w tekście pt. „Italian job" (Włoska robota), będącym aluzją do znanego filmu pod tym samym tytułem o napadzie na bank. Fragmenty wywiadów w programie z udziałem autora pokazała w poniedziałek wieczorem TV La 7.
Jak przyznaje w rozmowie z Friedmanem Mario Monti, prezydent Napolitano pytał go, czy nie zostałby premierem już w czerwcu 2011 r., a więc 5 miesięcy przed upadkiem rządu Berlusconiego, gdy nic nie zapowiadało głębokiego kryzysu, w którym znalazła się Italia.
W związku z tym w lipcu 2011 r. prof. Monti konsultował się w tej sprawie z Prodim i wspierającym lewicę miliarderem Carlo De Benedettim (legitymacja nr 1 Partii Demokratycznej, wydawca dziennika „La Repubblica"). Obaj potwierdzili te informacje. Co więcej, Monti ujawnił, że w sierpniu otrzymał od prezydenta Napolitano do oceny program reform napisany przez ówczesnego dyrektora wielkiego Banku Itesa, Corrado Passerę. Potem Passera w rządzie Montiego został potężnym ministrem rozwoju gospodarczego i infrastruktury.
Te i inne fakty świadczą, że podczas gdy u władzy był premier Berlusconi i funkcjonował parlament, prezydent Napolitano, lekceważąc władzę wykonawczą i ustawodawczą, rozpoczął serię sekretnych spotkań i inicjatyw, zmierzających do zastąpienia rządu innym, niejako skompletowanym przez siebie. We Włoszech prezydent nie posiada uprawnień odwoływania czy konstruowania rządu.
Gdy wobec obniżenia notowań Italii przez agencje ratingowe koszta obsługi ogromnego długu publicznego wzrosły trzykrotnie, Berlusconi, zagrożony również utratą większości w parlamencie, złożył 8 listopada rezygnację. Prezydent Napolitano nie rozpisał wyborów, ale mianował Montiego dożywotnim senatorem i powierzył mu misję sformowania rządu. W ten sposób de facto Włochy stały się republiką prezydencką. To, czy stało się to z pogwałceniem konstytucji, jest teraz przedmiotem rozważań konstytucjonalistów, ale wydaje się jasne, że gra nie była czysta, a Napolitano wydatnio pomógł w obaleniu Berlusconiego, przysięgłego wroga włoskiej lewicy, z której prezydent się wywodzi.
Za sprawą tych rewelacji włoskie media kreślą teraz na wyścigi scenariusz politycznego thrillera, z którego wynika, że Napolitano wziął udział w szerszym, międzynarodowym spisku z udziałem kanclerz Merkel, prezydentów Obamy i Sarkozy'ego oraz MFW, EBC i innych możnych tego świata, by obalić Berlusconiego. Ten miał się narazić zagranicznym potęgom dobrym stosunkom z Putinem i groźbą wystąpienia Włoch ze strefy euro.
Choć na razie dość odległa, możliwość rozpoczęcia procedury impeachmentu wobec Napolitano istnieje. Skandal z pewnością przysporzy Berlusconiemu jako ofierze międzynarodowego spisku dalszych zwolenników. W tej chwili jego Forza Italia cieszy się 22-procentowym poparciem, a z sondaży wynika, że centroprawica dziś wygrałaby wybory.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA