fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

To nie może być kolejne służbowe zadanie

materiały prasowe
Na pewno nie należy ludzi zmuszać, byśmy nie mieli powtórki z filmu Barei – z czynu społecznego mieszkańców Alternatywy 4 - mówi Krzysztof Kosy, psycholog biznesu.
Rz: Jakie korzyści daje w firmie wprowadzenie wolontariatu pracowniczego?
Krzysztof Kosy: Wszystko zależy od tego, jak ten wolontariat jest  zorganizowany, ale  z reguły daje on sporo korzyści nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz firmy. Pracownicy mogą się przekonać, że poza tym, że firma wyciska z nich pot, krew i łzy, to stara się również coś wnosić pozytywnego w swe otoczenie społeczne. To ważny element budowania wizerunku pracodawcy wobec pracowników.
Sądzi  pan, że Polakom zależy na tym, by ich firma coś wnosiła? Według badań, przy naszej ocenie pracodawcy liczą się głównie zarobki i stabilność pracy.
Na pewno zaangażowanie społeczne firmy nie jest na liście najważniejszych kryteriów  oceny pracodawcy, ale to zawsze coś, czym można się pochwalić  przy  kolacji wigilijnej.  Część firm traktuje też wolontariat jako okazję do  zdrowej  integracji pracowników, budowania zespołu. Wspólne porządkowanie placu zabaw może lepiej jednoczyć ludzi niż tradycyjne integracje paintballowo-ogniskowe, których wiele osób nie lubi. Nie oznacza to, że wszyscy wolą wolontariat, ale na pewno jest to ciekawa forma  wspólnego spędzenia czasu i okazja do podbudowania dobrej atmosfery w zespole.
Jednak  imprezy integracyjne zwykle  są obowiązkowe, a wolontariat z natury rzeczy jest dobrowolny. Jak więc przekonać ludzi, by się włączali w takie działania?
Na pewno  nie należy ludzi zmuszać, byśmy nie mieli powtórki z filmu Barei – z czynu społecznego mieszkańców Alternatywy 4. W takiej sytuacji najlepiej działają przykłady. Dobrze, jeśli uda się zachęcić do wolontariatu kilka osób, które  mogą być modelami do naśladowania, które są popularne, cenione w firmie. Nawet jeśli pomysł jest odgórny, to warto od początku promować wolontariat  jako inicjatywę oddolną.
Jak to robić?
Najlepiej oddać znaczną część organizacji przedsięwzięcia pracownikowi, który będzie liderem projektu. Lepiej, by szef HR czy dyrektor komunikacji nie był koordynatorem programu. Może pełnić rolę  sponsora – zarówno w sensie materialnym, jak również „błogosławieństwa organizacyjnego".
Dobrze oczywiście, gdy menedżerowie jakoś się angażują, doceniają na forum firmy, biorą udział w przedsięwzięciach jako szeregowi uczestnicy. Takie odwrócenie ról dobrze działa, bo nie mamy kolejnego służbowego zadania, ale trochę inne. To może sprawić, że ludzie będą się lepiej czuć w tym projekcie i bardziej traktować jako własny. Będą czuli, że to jest ich wolontariat, a nie jakiś kolejny projekt firmy.
A czego lepiej unikać?
Warto pamiętać o ryzyku związanym z  każdym przedsięwzięciem spoza podstawowego biznesu  firmy. Jeśli znika z horyzontu  osoba, która była jego motorem, np.  odchodzi z firmy, to często wraz z nią znika organizacja całego projektu.  Dlatego warto już zawczasu rozłożyć odpowiedzialność za przedsięwzięcie na większą  grupę osób, co pozwoli lepiej „ukorzenić" projekt wolontariatu w organizacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA