fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wniosek z ostatniego dnia nie przerwał zasiedzenia

Gmina Warszawa przegrała z mieszkańcami spór o działkę, o którą upomniała się w ostatniej chwili
www.sxc.hu
Gmina Warszawa przegrała z mieszkańcami spór o działkę, o którą upomniała się w ostatniej chwili. Sąd uznał to za nadużycie prawa.
To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, który dotyczy co najmniej kilkuset spraw, jakie miasto stołeczne wytoczyło posiadaczom nieruchomości na kilka dni przed 1 października 2005 r. Chodziło o to, by przed tym dniem przerwać bieg zasiedzenia. Wielu zasiadujących było dawnymi właścicielami tych nieruchomości.
Stanowisko SN ma znaczenie także dla innych sporów o zasiedzenie.

Wyścig z czasem

Tego dnia mogło dojść najwcześniej do zasiedzenia nieruchomości komunalnych. Zasiadujący mogli z lat PRL zaliczyć tylko połowę okresu, czyli 15 lat, a drugie 15 lat kończyło się właśnie 1 października 2005 r.
Miasto stołeczne kierowane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego prawnicy zdawali sobie z tego sprawę i do ostatniego dnia składali pozwy, żeby przerwać trzydziestoletni okres zasiedzenia. Był to swoisty wyścig z czasem.
Tak też postąpili wobec małżonków K., którzy w 1960 r. nabyli 1/2 udziału działki w dzielnicy Wawer. Dodatkowo zasiadywali oni 1/4 nieruchomości należącą do krewnego sprzedawcy, który zmarł w 1974 r. bez spadkobierców. Jego udział odziedziczył więc Skarb Państwa. Ani Skarb Państwa, ani miasto nie interesowały się jednak nieruchomością, zajmowali się nią natomiast małżonkowie K. Płacili podatki, a w 2000 r. sami wszczęli postępowanie spadkowe, które ujawniło właśnie dziedziczenie Skarbu Państwa. Gmina, która SP reprezentowała, upomniała się jednak o swoje dopiero ostatniego dnia – 30 września 2005 r., kiedy wystąpiła do sądu o dopuszczenie do współposiadania działki.
Sąd Rejonowy oddalił wniosek, ponieważ uznał, że złożenie go ostatniego dnia stanowi nadużycie prawa. Nie przerwał więc biegu zasiedzenia, a małżonkowie K. stali się właścicielami spornej części działki przez zasiedzenie. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga był tego samego zdania.

Własność ma granice

Marcin Gocłowski, starszy radca Prokuratorii Generalnej, przekonywał Sąd Najwyższy, że można zwalczać zarzut przedawnienia, w sytuacji gdy np. urząd zwodzi obywatela, a potem zarzuca mu, że spóźnił się z pozwem np. o odszkodowanie. Przy czym nie można czynić zarzutu właścicielowi, gdy domaga się respektowania jego własności. Właściciel może więc do ostatniego dnia żądać jej wydania, przerwać bieg zasiedzenia. Pełnomocnik miasta mec. Kinga Dębska-Krzyszak argumentowała, że, w razie wątpliwości co do zasiedzenia, należy je interpretować na korzyść właściciela, ochrony własności.
Nie przekonali SN.
– Skarb Państwa ma rację, że właściciel może nawet w ostatnim dniu złożyć wniosek przerywający bieg zasiedzenia – wskazał sędzia SN Wojciech Katner. – Okoliczności tej sprawy każą jednak uznać go za nadużycie prawa.
Sędzia przypomniał, że małżonkowie K. nabyli część działki umową notarialną, użytkują ją (nieco poszerzoną) od ponad 50 lat, a Skarb Państwa nie zainteresował się nią nawet wtedy, kiedy K. przeprowadzili postępowanie spadkowe.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA