fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Sławomir Mrożek, Gunnar Brandell - Listy 1959-1994

Sławomir Mrożek Gunnar Brandell listy 1959–1994 Wydawnictwo Literackie, 2013
Rzeczpospolita
Jan Bończa-Szabłowski
Wydawnictwo Literackie udowodniło właśnie, że autor „Tanga" potrafił być w swej korespondencji szczery i otwarty.
Dzielił się chętnie własnymi przemyśleniami nie tylko na temat kultury, literatury czy polityki, ale też wątpliwościami dotyczącymi wyborów życiowych, także tych najbardziej osobistych. Zobacz na Empik.rp.pl
W zapisie korespondencji między autorem „Tanga" a Gunnarem Brandellem właściwie nie ma tematów tabu. Ta niezwykła, trwająca prawie 35 lat przyjaźń, narodziła się latem 1959 roku na statku „United States". Obaj panowie płynęli wówczas do Nowego Jorku na letnie seminarium Henry'ego Kissingera zorganizowane przez Uniwersytet Harvarda.
Mrożek miał wówczas 29 lat, po teatralnym debiucie, czyli „Policji", zaczynał karierę dramaturga. 43-letni Gunnar Brandell był już cenionym dziennikarzem, literaturoznawcą, kierował działem kultury prestiżowej „Svenskej Dagbladet". Nieśmiały, dobiegający trzydziestki Mrożek z „sowieckiej półkolonii" musiał zrobić na nim wrażenie, bo Brandell wielokrotnie podkreślał w późniejszych publikacjach, że to jeden z najbardziej oryginalnych pisarzy XX wieku, i robił wszystko, by jak najszybciej wprowadzić go w obieg europejskiej kultury.
Znajomość z wpływowym Szwedem, kimś z „prawdziwej" Europy i do tego niekłamanym entuzjastą, była dla Mrożka autentycznym darem od losu.
Autor „Emigrantów" nabrał do swego szwedzkiego protektora takiego zaufania, że zwierzał mu się z wielu wątpliwości dotyczących nie tylko kwestii zawodowych, radził w konkretnych rozwiązaniach literackich, ale nawet poruszał sprawy bardzo osobiste. Wobec nikogo ze swych polskich przyjaciół nie był aż tak szczery.
„Znamy się na tyle dobrze, abym okazywał, wyrażał, udowadniał i ugruntowywał moją całkowitą szczerość wobec ciebie, mówiąc o sprawach z prywatnego życia, o których nie powiedziałbym prawie nikomu na świecie" – pisał Mrożek już po rocznej znajomości.
Co ciekawe, jako emigrant ma wrażenie, że jest szczególnie „smakowitym kąskiem" dla aparatu bezpieczeństwa. Zarówno PRL, jak i kraju, w którym aktualnie przebywa.
Dość szczegółowo i z uśmiechem opisuje swą przeprowadzkę do Paryża, kiedy francuska policja obfotografowała jego volkswagen 1100 wyładowany po brzegi. (Mrożka nie stać było, jak pisał, na wynajęcie fachowej firmy transportowej, więc przeprowadzkę urządzał we własnym zakresie.
Opisuje szczegółowo perypetie związane z reżyserowaniem przez siebie „Ambasadora" w Wielkiej Brytanii w prywatnym teatrze. Ale zwierza się też z rozterek miłosnych oraz serii romansów i niewiary w instytucję małżeństwa.
Notatki z 35 lat przyjaźni to nie tylko pasjonujący opis stanu ducha wybitnych ludzi kultury, ale i panorama ciekawych zjawisk, jakie wydarzyły się w kulturze europejskiej w tym czasie. Zapis przyjaźni uznanego szwedzkiego intelektualisty, który dwukrotnie rekomendował Mrożka do literackiej Nagrody Nobla. Że bezskutecznie, to już inna sprawa.
Jan Bończa-Szabłowski
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA