fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Wyborcza na tropie Opus Dei

Prof. Andrzej Zoll
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Niektórzy członkowie komisji kodyfikacyjnej są katolikami - stwierdza z przerażaniem Ewa Siedlecka
Działająca przy ministrze sprawiedliwości Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, której przewodzi prof. Andrzej Zoll, od kilku dni stała się obiektem. Jest tak dlatego, że chce zaproponować np., by nadać prawa człowieka - takie jak te, którymi cieszą się ludzie mający szczęście się urodzić -  nienarodzonym, lecz zdolnym do przeżycia dzieciom.  Ten arcyskandaliczny postulat nie mógł pozostać bez odpowiedzi. Dlatego nawet sceptyczna w sprawie lustracji Gazeta Wyborcza, przełamała swoją niechęć do tego nieeleganckiego procesu i postanowiła prześwietlić członków owej komisji. Rezultaty badań Ewy Siedleckiej, która dokonała tej operacji, przeszły wszelkie oczekiwania. Okazało się bowiem, że niektórzy z 18 członków komisji są katolikami! Mało tego, kilkoro z nich ma związki oni z demoniczną katolicką wspólnotą Opus Dei. I to jakie związki...
Prof. Lech Gardocki, b. pierwszy prezes Sądu Najwyższego, w artykule opublikowanym w piątkowym dodatku do "Dziennika Gazety Prawnej" pisze, że członkowie komisji kodyfikacyjnej "pod szyldem kodyfikacji forsują uchwalenie przepisów odpowiadających ich przekonaniom religijnym". I opisuje, że komisja, rozsyłając w październiku ten projekt do dyskusji prawnikom, na liście mailingowej umieściła też adres opusdei@interia.pl. To prywatny adres pełniącej funkcję sekretarki komisji prokuratorki zatrudnionej w Departamencie Prawa Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Na pytanie "Gazety", czy ten adres odzwierciedla jej przekonania, odparła, że nie i że wymyśliła go wiele lat temu, przypadkowo.
Związki te nie kończą się jednak na pani sekretarz komisji. Macki "Dzieła Bożego" sięgają znacznie dalej.
Można się jednak doszukać innych związków komisji z Opus Dei, ultrakonserwatywną organizacją świeckich katolików. Przewodniczący komisji prof. Andrzej Zoll, wiceprzewodniczący prof. Włodzimierz Wróbel czy będący też wiceministrem sprawiedliwości Michał Królikowski dawali wykłady na zaproszenie akademickiej młodzieżówki Opus Dei. Ale organizacja ta zaprasza też na wykłady liberałów.
Na te wyniki dziennikarskiego śledztwa zareagować można jedynie przywołując ostatnie słowa Kurtza z "Jądra ciemności": Horror! Horror!
Kiedy jednak ogarnia nas w ten sposób niewypowiedziane przerażenie, redaktor Siedlecka uspokaja:
Wyjaśnienie. Pisząc, że "Można się jednak doszukać innych związków komisji z Opus Dei" i wymieniając nazwiska członków Komisji, którzy zapraszani byli na spotkania studenckich oddziałów tejże organizacji, nie chciałam sugerować, że pisząc nowelizację kodeksu karnego działali na zlecenie Opus Dei. Tych, którzy tak zrozumieli ten fragment tekstu - przepraszam. Nie mam wątpliwości, że wymienieni przeze mnie członkowie Komisji kierowali się wyłącznie własnymi przekonaniami i wyznawanymi wartościam[i].
Uff..
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA