fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Klaudia, druga Otylia

Paweł Korzeniowski medale zdobywa od lat i nie zamierza przestać
PAP/EPA
Polacy zdobyli trzy medale w mistrzostwach Europy na krótkim basenie, ale to debiuty młodych są największym sukcesem naszej reprezentacji.
Karolina Kowalska z Herning
Oczywiste złoto tegorocznego wicemistrza świata na 200 m stylem grzbietowym Radosława Kawęckiego i dwa srebra – Pawła Korzeniowskiego na 200 m motylkiem i Aleksandry Urbańczyk na 50 m stylem grzbietowym – to 300 procent normy z zeszłego roku. Z Chartres z medalem wracał tylko Kawęcki, więc można mówić o sporym postępie. A mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby grzbiecisty nie rozłożyła grypa.
Ale i tak małe miasteczko w środku Półwyspu Jutlandzkiego okazało się dla Polaków szczęśliwe. Zagraniczni dziennikarze znów w swoich relacjach łamali sobie język na polskich nazwiskach, a wśród największych objawień mistrzostw wymieniali Michała Poprawę. Paweł Słomiński, były trener Otylii Jędrzejczak, w Klaudii Naziębło widzi nadzieję kobiecego pływania.

Pływanie rodzinne

Dla sobotniej medalistki w grzbietowym sprincie, 26-letniej Oli Urbańczyk, która od czterech lat trenuje pod okiem swojego męża Bartosza, Herning jest prawdziwym przełomem. Łodzianka wywiezie z Danii pierwszy indywidualny krążek od sześciu lat – ostatni miała w 2007 r. w Debreczynie – i jeszcze większe zaufanie do małżonka, który „ma niesamowitą intuicję, jeśli chodzi o jej trening". Potwierdziły to dwa rekordy Polski na 50 m motylkiem, które pobiła przez ostatni miesiąc, i pierwsze miejsce w tegorocznym europejskim rankingu światowym na 50 m stylem grzbietowym. Urbańczyk zaznacza, że w domu mąż jest tylko mężem, a o pływaniu się nie mówi. Teraz małżeństwo zbroi się na sierpniowe mistrzostwa Europy w Berlinie.
Chociaż Paweł Korzeniowski mówi raczej nie o medalu, ale srebrnym niedosycie, też wraca do domu z tarczą. Tegoroczny wicemistrz świata na 200 m motylkiem z Barcelony dowiódł, że pogłoski o końcu jego kariery były przedwczesne i że nadal liczy się na świecie. Jego odwieczny rywal Rosjanin Nikołaj Skworcow (1:51.62) był trzeci, a broniący tytułu z Charters Węgier Laszlo Cseh znalazł się dopiero na czwartej pozycji (1:52.44).
– Nie mogłem się zdecydować, czy wykonać dwa ruchy czy jeden, i ostatecznie wybrałem dłuższe dopłynięcie, które zabrało mi te dziewięć setnych – powiedział Korzeniowski „Rz". Po 150 m tradycyjnie zaczął wyprzedzać pierwszą trójkę i na ostatniej długości płynął po złoto. Ostatecznie odebrał mu je Serb Velimir Stepanović (1:51.27).
19-letni Michał Poprawa, który w piątek zajął ósme miejsce w prestiżowym finale na 100 m stylem dowolnym, w sobotę jako pierwszy zakwalifikował się do finału na koronnym dystansie „Korzenia" i przez pół wyścigu walczył o podium. Ostatecznie dopłynął szósty, z czasem 1:53.74, ale wynik z rana dał mu kolejny rekord życiowy na tych mistrzostwach.
Z kolei Olę Urbańczyk w stylu grzbietowym zaczyna doganiać Klaudia Naziębło, 20-letnia wrocławianka, która w niedzielę awansowała do finału na 200 m stylem grzbietowym i ostatecznie zajęła miejsce poza podium. W sobotę do wejścia do finału na 50 m stylem grzbietowym razem z Urbańczyk Naziębło zabrakło 0.05 s, ale pobiła swój rekord życiowy. Życiówkę poprawiła też na 100 m tym dystansem, a w Berlinie ma apetyt na 200 m stylem motylkowym.

Szczecin wraca

Do koronnego dystansu Otylii Jędrzejczak przymierza się od pewnego czasu: – Okazuje się, że bardzo mi pasuje i jestem w nim niezła. Wierzę, że da się pływać jednocześnie grzbietem i motylkiem – mówi studentka informatyki.
Obecny w Herning Paweł Słomiński, trener AZS AWF Warszawa i współautor sukcesów Otylii Jędrzejczak oraz Pawła Korzeniowskiego, uważa, że Naziębło ma szansę być drugą Otylią. – To niezwykły talent. Pełen podziwu przyglądam się jej wynikom. Klaudia może wkrótce liczyć się w świecie – powiedział w rozmowie z „Rz".
Na długich dystansach znów widać pływaków ze Szczecina. Rozczarowanie 16. miejscem byłego mistrza świata z Melbourne na 1500 m kraulem, trenującego w USA Mateusza Sawrymowicza, nieco zmniejszył sukces 19-letniego Pawła Furtka. Zawodnik trenera Mirosława Drozda ostatecznie zajął dziewiąte miejsce na tym dystansie. Kolega Furtka z MKP Szczecin Filip Zaborowski bardzo żałował, że nie udało mu się zakwalifikować do wyścigu na 1500 m.
– Czasem, który tutaj dawał brązowy medal, zdobyłem brąz na Pucharze Świata w Berlinie – mówił 19-latek, na co dzień student fizjoterapii.  – Przykład Filipa i Pawła pokazuje klasę trenerską Mirka Drozda, który znów wychowuje mistrzów. Myślę, że do Rio polskie pływanie holować będą dzisiejsi liderzy – Kawęcki, Korzeniowski i Czerniak, ale dołączą do nich zdolni juniorzy – uważa Paweł Słomiński.
Pechowe Herning okazało się dla Konrada Czerniaka, który najpierw „przespał" eliminacje na 100 m motylkiem, dając się wyprzedzić kolegom z reprezentacji (został za to surowo zganiony przez trenera Bartosza Kizierowskiego), a w niedzielę, po zwycięskim repasażu na 50 m motylkiem, w finale był dopiero szósty.
Brak medalu w Herning oznacza koniec finansowania ze związku dla Mateusza Sawrymowicza. Pływak zamierza jednak nadal trenować w USA i do Rio przygotowywać się na razie za własne pieniądze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA