fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Nieczysta gra

Fotorzepa, Piotr Nowak
W Anglii blady strach po aresztowaniach podejrzanych o ustawianie meczów.
W lutym Europol ogłosił, że wspólnie z policją z pięciu krajów bada 380 podejrzanych spotkań, na których wyniki wpływać miały azjatyckie gangi zajmujące się zakładami piłkarskimi.
Uwagę śledczych zwróciły najpierw niektóre mecze niższych lig angielskich. Według badań firm bukmacherskich okazało się, że zakłady na część z nich przyciągały porównywalne pieniądze do meczów Barcelony. Pierwsze realne efekty śledztwa przyszły w listopadzie, kiedy brytyjska Narodowa Agencja Kryminalna (NCA) aresztowała sześć osób, w tym byłego zawodnika Premiership Delroya Faceya.

Specjalista z Singapuru

Nie bez wpływu na działania NCA było śledztwo „Daily Telegraph". Dziennikarze gazety dotarli do pochodzącego z Azji „specjalisty", który przyznał, że ustawienie meczu w niższej lidze kosztuje 50–70 tysięcy funtów. Wykorzystując posiadane przez niego informacje o przebiegu przyszłych spotkań zaufani klienci mogli zarobić wielokrotnie więcej. Obywatel Singapuru twierdził, że w przypadku wybranych drużyn może przewidzieć, ile goli padnie w meczu, a nawet kto dostanie żółtą kartkę. „To moja drużyna, wiem, co zrobią. Oni wszystko mi mówią, bo wiedzą, że czasem mam dla nich dodatkowe pieniądze. Czasem sami się do mnie zwracają i ja im pomagam" – powiedział udającym zainteresowanie ustawieniem meczu dziennikarzom.
Podejrzenie nieczystej gry w niższych ligach poruszyło angielską opinię publiczną, ale nie tak, jak informacje z niedzielnego wydania  „The Sun". Dziennikarze brukowca spotkali się z byłym piłkarzem Portsmouth Samem Sodje, który obiecał im, że za kilkadziesiąt tysięcy funtów może załatwić otrzymanie przez konkretnych piłkarzy żółtych kartek w meczach Championship, drugiej klasie rozgrywkowej w Anglii. Chwalił się, że może wpłynąć na wyniki spotkań Premiership, a nawet przyszłorocznych mistrzostw świata w Brazylii.
NCA zareagowała aresztowaniem kolejnych osób, w tym Sodje oraz napastnika Blackburn Rovers DJ Campbella. Agencja nie udziela jednak żadnych komentarzy w sprawie śledztwa, podobnie jak kluby, z którymi związani byli zatrzymani. Wszystkie zainteresowane instytucje deklarują tylko „pełną współpracę w celu wyjaśnienia sprawy".
Niewiele do powiedzenia miała Angielska Federacja Piłkarska (FA), co ściągnęło na nią lawinę krytyki za niedocenianie problemu. „Wszystko wskazuje, że nie jest to problem na szeroką skalę. Nie możemy jednak wpadać w samozadowolenie. Jesteśmy dumni z produktu, jakim jest nasz sport, i musimy zrobić wszystko, by uchronić go przed takimi zagrożeniami" – powiedział sekretarz generalny FA po spotkaniu z przedstawicielami władz krykieta, tenisa i rugby oraz ministrami w sprawie sposobów walki z ustawieniem wyników.

Wstyd dla wszystkich

Mało kto podziela dobre samopoczucie władz związku. Nie brakuje głosów, że ustawianie meczów z zakładami bukmacherskimi w tle to dla piłki plaga poważniejsza niż farmakologiczny doping. Dziennikarze i komentatorzy zastanawiają się, jak głęboko sięgają macki bukmacherskiej mafii. Dopóki sprawa dotyczyła wyłącznie klubów pokroju Whitehawk FC, skąd wywodzi się dwóch aresztowanych, była niewielkim zmartwieniem.
Podejrzenie, że problem może dotyczyć Championship, a nawet najwyższej klasy rozgrywkowej, to już zagrożenie ekonomicznej egzystencji angielskiej piłki. „To zjawisko jest wielkim zmartwieniem i powodem do wstydu dla całego środowiska. Teraz nie wiadomo, kto jest uczciwy, a kto nie. To katastrofa, z tą patologią trzeba walczyć z użyciem najostrzejszych metod" – skomentował Arsene Wenger, menedżer Arsenalu.
Na razie władze sportowe postulują powołanie specjalnej jednostki zwalczającej ustawianie meczów we wszystkich dyscyplinach, współpracującej z międzynarodowymi służbami. „To globalne przestępstwo, nie da się zwalczyć go, bazując wyłącznie na informacjach z lokalnego rynku. FA i NCA wykonały wielką pracę, mając do dyspozycji naprawdę mało danych. Obecnie najważniejsze zadania to przeciwdziałanie ustawianiu meczów i odebranie przestępcom dostępu do pieniędzy, które wykorzystują do tego procederu" – uważa Chris Eaton, były szef bezpieczeństwa Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA). Trudno oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek rozpoznania problemu i walki z nim.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA