fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Cierpienie dziecka, chłód urzędników

Małgosia Zdańska została odebrana matce w styczniu 2013 r.
123RF
Roczna Małgosia już 10. miesiąc jest w domu dziecka. Zabrano ją matce w kontrowersyjnych okolicznościach.
Półroczną córkę Kornelii Zdańskiej w styczniu 2013 r. umieszczono w oddalonym o 60 km od jej miejsca zamieszkania Domu Małego Dziecka w Jaworze. Nakazał to sąd, choć matka cały czas zajmuje się drugą córką, a przesłanki decyzji były co najmniej dyskusyjne. Wskazał to sąd odwoławczy, który 30 kwietnia zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania (pisaliśmy o tym w „Rz" 11 maja). Mimo tego do dzisiaj matka jest rozłączona z córką.
Sprawdziliśmy, co dzieje się w tej sprawie. Okazuje się, że mimo tego, iż powinna być wyjaśniania szybko – chodzi o bardzo małe dziecko – niewiele się wydarzyło. Najpierw w czerwcu rozpatrujący sprawę sędzia poszedł na 4-tygodniowy urlop. – Dopiero 17 lipca odbyła się rozprawa i sąd zlecił badanie matki oraz córki Rodzinnemu Ośrodkowi Diagnostyczno-Konsultacyjnemu w Świdnicy – mówi „Rz" mec. Olgierd Pankiewicz, który broni interesów matki i Małgosi.
Okazuje się jednak, że badania do dziś nie przeprowadzono. – Bezpośrednio po rozprawie sąd wystąpił do RODK z prośbą o wyznaczenie terminu badań – tłumaczy Jarosław Halikowski, rzecznik Sądu Okręgowego w Legnicy. – Sąd interweniował też telefonicznie, 27 sierpnia i 9 września – dodaje Halikowski. Skontaktowaliśmy się z RODK w Świdnicy. Pytamy kierownika ośrodka panią Renatę Białas o sprawę Małgosi. Sprawdza w aktach, że badanie zostało zlecone 25 lipca z dwumiesięcznym terminem jego wykonania. Gdy wspominamy, że jest początek października i termin minął, kierowniczka rozkłada ręce. – Mamy tylko 5,5 etatu – tłumaczy Białas. Okazuje się, że badanie jest wyznaczone dopiero na 11 października. – Kiedy można spodziewać się wydania opinii – dopytujemy. – Najwcześniej dwa tygodnie od daty badania – mówi Białas. Będzie to zatem koniec października. Sprawa od wiosny jest też znana Markowi Michalakowi, rzecznikowi praw dziecka. Poprosiliśmy go o wyjaśnienie, jakie działania podjął. Otrzymujemy odpowiedź: 22 kwietnia 2013 r. wpłynęła do RPD informacja o Małgosi. „Rzecznik zapoznał się z aktami (...) postępowania i zgłosił w nim swój udział" – czytamy. Czy podjął działania? Nie. „Decyzja, co do dalszych działań (...) wymaga przeprowadzenia bardzo dogłębnej analizy zgromadzonej dokumentacji i uwzględnienia wszelkich okoliczności" – napisano w odpowiedzi. Nieco więcej aktywności wykazała prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich. W kwietniu zwróciła się do sądu „z prośbą o udzielenie informacji i o rozważenie objęcia sprawy osobistym nadzorem administracyjnym przez prezesa sądu, wskazując na wiek dziecka i czas przebywania dziecka w pieczy zastępczej". Jednak po tym, gdy prezes sądu odmówił, RPO poinformował panią Zdańską, że – biorąc pod uwagę także inne okoliczności – „nie widzi podstaw do interwencji". Ostatnio RPO zwrócił się do sądu „z prośbą o uaktualnienie informacji w tej sprawie". – Tak opieszałe działanie wszystkich instytucji spowoduje, że dziecko spędzi w domu dziecka co najmniej rok – ocenia mec. Pankiewicz i wskazuje, że córka z matką są poddawane cierpieniu psychicznemu. – Tak trzeba nazwać odizolowanie, zwłaszcza tak małego dziecka od matki – uważa. Judyta Kruk, koordynator Telefonu Wsparcia Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, która śledzi losy Małgosi, wskazuje, że nasz system prawny traktuje rodziców nierówno. – Bardzo łatwo państwo odbiera dzieci, nawet na podstawie błahych przesłanek, a później ogromnie trudno je odzyskać. Trzeba udowodnić, że jest się całkowicie bez skazy, a postępowania toczą się miesiącami, jeśli nie latami – zauważa Kruk. Dodaje, że w przepisach powinny znaleźć się ścisłe terminy ich rozstrzygania. Jaki będzie los Małgosi Zdańskiej? Jeśli będzie miała szczęście, wróci do matki do końca tego roku. Jeśli nie – jej sprawa może ciągnąć się jeszcze miesiącami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA