fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Nie należy spychać radykałów do podziemia

Jędrzej Bielecki
Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski
Jędrzej Bielecki
Rząd Grecji wielkimi krokami zmierza ku delegalizacji „Złotej Jutrzenki", skrajnie prawicowej partii mającej poparcie co dziesiątego wyborcy. To byłby niebezpieczny precedens w powojennej historii demokratycznej Europy.
Emocjonalna reakcja gabinetu Andonisa Samarasa do pewnego stopnia jest zrozumiała. Po zabójstwie lewicowego muzyka Pawlosa Fyssasa przez bandytę sympatyzującego ze „Złotą Jutrzenką" policja odkryła w lokalach ugrupowania symbole i literaturę zdecydowanie nazistowską, a także broszury otwarcie nawiązujące do przemocy. Władze chcą teraz nie tylko wsadzić do więzienia liderów partii, ale także zakazać jej finansowania z pieniędzy publicznych i cenzurować jej wystąpienia. Następnym etapem może być po prostu zakaz działalności.
Wiele krajów Unii Europejskiej w przeszłości stawało przed podobnym problemem. W Holandii, we Włoszech czy Francji skrajna prawica regularnie uzyskuje 1/5 głosów, w Austrii i Belgii – nawet 1/3. We wszystkich tych krajach tradycyjne partie uznały jednak, że lepiej skompromitować faszyzujące i skrajnie prawicowe partie w ramach demokratycznej gry, niż zakazać ich działalności.
Dobrym przykładem jest francuski Front Narodowy, którego założyciel Jean-Marie Le Pen, choć twierdził, że komory gazowe w nazistowskich obozach koncentracyjnych są „szczegółem historii", nie tylko miał prawo do udziału na równych prawach we francuskim życiu politycznym, ale w 2002 roku przeszedł nawet do drugiej tury wyborów prezydenckich.
Francuzi na trwałe zagrodzili skrajnej prawicy drogę do władzy dwoma sposobami. Po pierwsze, większościowa ordynacja do Zgromadzenia Narodowego powoduje, że Front Narodowy ma tam maksymalnie po kilku deputowanych. Po wtóre, wszystkie umiarkowane ugrupowania polityczne przyjęły niepisane zobowiązanie, że nigdy nie wejdą w koalicję z ugrupowaniem jawnie rasistowskim.
Mimo katastrofalnej sytuacji gospodarczej poparcie dla „Złotej Jutrzenki" jest wciąż o wiele mniejsze niż Frontu Narodowego. Jeśli jednak członkowie tej partii zostaną zmuszeni do zejścia do podziemia i zaczną budować swój wizerunek jako męczenników broniących kraju przed Niemcami, mogą znaleźć znacznie większy posłuch społeczny. Co jeszcze gorsze, wielu Greków może uznać, że w ramach demokratycznego systemu władzy w ogóle nie ma dla nich miejsca.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA