fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Przenikanie sztuki i architektury

Kobas Laksa "Roller Coaster Warsaw"
materiały prasowe
Uczestnicy wystawy pod tym tytułem są artystami, a nie architektami. Działają jednak na pograniczu sztuki i architektury. Interesują się strefą ich wzajemnego przenikania. I buntują przeciw tradycji i zagrożeniom przyszłości.
Na otwieranej 4 października wystawie w Czytelni Sztuki w Gliwicach znajdą się prace siedmiu znanych artystów współczesnych: Nicolasa Grospierre'a, Jarosława Kozakiewicza, Roberta Kuśmirowskiego, Kobasa Laksy, Moniki Sosnowskiej, Filipa Springera i Aleksandry Wasilkowskiej. A także Oskara Hansena - legendy polskiej modernistycznej architektury, twórcy Formy Otwartej, czyli humanistycznej architektury, odpowiadającej potrzebom człowieka, która jednak w praktyce nie zawsze się sprawdzała.
Punktem wyjścia wystawy jest dokumentacja tego, co z wizji Hansena w polskiej architekturze pozostało - m.in. na fotografiach Filipa Springera (autora książki „Zaczyn" o Hansenie).
O udziale pozostałych uczestników wystawy jej kuratorka Ola Wojtkiewicz pisze: „Nie sposób jednoznacznie określić, czy ich projekty to instalacje architektoniczne, monumentalne rzeźby czy obiekty architektoniczne o rzeźbiarskim charakterze. O ile Kozakiewicz, Kuśmirowski, Sosnowska i Wasilkowska projektują najczęściej obiekty przestrzenne, o tyle Grospierre, Laksa i Springer wybierają fotografię, fotomontaż czy obiekty fotograficzne z architekturą w tle."
Prace są krytyczne szczególnie wobec architektury modernizmu. Instalacja „Ruiny" Moniki Sosnowskiej kojarzy się z fragmentem rozpadających się blokowisk. Fototapeta Grospierre'a z cyklu „W-70" przedstawia zunifikowane monotonne elewacje bloków z wielkiej płyty, których lokatorzy wyłamują się jednak z narzuconego porządku, nadając balkonom i oknom mieszkań indywidualny charakter.
Są też ostrzegawcze antyutopie, jak np. projekcja „Rollercoster Warsaw" Kobasa Laksy z wizją opuszczonego miasta przyszłości, które w swej karykaturalnej formie przypomina wesołe miasteczko. Współczesna tandeta i wolny rynek miesza się w tym miejskim pejzażu z apokaliptyczną wizją rodem ze science-fiction.
Ale niektórzy z artystów godzą się z nieuchronnym postępem cywilizacyjnym i rozwojem miast, starając się zarazem uczynić je bardziej przyjaznymi. Taki charakter ma projekt „Wieża miłości" Jarosława Kozakiewicza – model parku zamkniętego w wielokondygnacyjnej wieży, wznoszącej się między drapaczami chmur. Ta wizja przypomina, że ludzie przyszłości także potrzebują miejsca na relaks i kontakt z naturą.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA