fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

50-latki tracą pracę

W urzędach pracy nie są dobrego zdania o wielu bezrobotnych 50-latkach.
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jeśli starsi pracownicy chcą utrzymać etat, niech łatwiej godzą się na obniżki pensji – mówią przedsiębiorcy.
Rośnie liczba osób bez pracy powyżej 55. roku życia. Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w pierwszym półroczu wśród zarejestrowanych bezrobotnych było ich blisko 600 tys. O 15,6 proc. więcej niż w tym samym okresie przed rokiem.
– Trudny rynek pracy zawsze w największym stopniu uderza w grupy najsłabsze. A taką są właśnie pracownicy po pięćdziesiątce – komentuje wiceminister pracy Jacek Męcina. – Na szczęście nie wszyscy starsi pracownicy są w tak tragicznej sytuacji.
Dlaczego firmy tak łatwo pozbywają się takich osób? Powodów jest kilka. – Z moich obserwacji wynika, że w starszym wieku pracę tracą najczęściej ci, którzy za wiele sobą nie reprezentują, brakuje im kwalifikacji albo chęci do pracy – mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie. – Oni też długo pozostają w rejestrach bezrobotnych, bo w takim małym mieście jak nasze wszyscy znają tych lawirantów i zatrudniają ich tylko w ostateczności – tłumaczy Bartnicki.
Podobnego zdania jest Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Przedsiębiorca, zwalniając, kieruje się zawsze rachunkiem ekonomicznym. Jeśli widzi, że pracownik pracuje za mało wydajnie w stosunku do tego, ile kosztuje, to rozwiązuje z nim umowę. Zwłaszcza gdy ma świadomość, że jego wydajność z upływem czasu będzie się jeszcze pogarszać – mówi wprost Mordasewicz.
Dotyczy to zwłaszcza tych, w których pracy kluczowe znaczenie ma siła fizyczna czy szybkość. – Natomiast zupełnie inaczej traktuje się starszych prawników czy księgowych. W ich zawodzie liczy się przede wszystkim doświadczenie, więc każdy się dwa razy zastanowi, zanim ich zwolni – tłumaczy Mordasewicz.
Jednak od tej zasady w okresie spowolnienia gospodarczego pojawiają się wyjątki. – Spotkałem się z przypadkami, gdy starsi dyrektorzy tracili pracę, bo byli zbyt drodzy. Na ich miejsce awansowano pracownika niższego szczebla, który nawet gdy dostał podwyżkę, był dla firmy tańszy – opowiada Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
W kryzysie szczególnie dotkliwie obracają się przeciwko starszym regulacje dotyczące przedemerytalnych okresów ochronnych. Chodzi o to, że zgodnie z prawem nie można zwolnić pracownika na cztery lata przed emeryturą. – W tak niepewnych czasach jak obecne firmy boją się wiązać na tak długo, więc w wielu zasadą jest, że działy kadr powiadamiają zarząd, kiedy pracownik zbliża się do tego okresu i jeśli to nie jest kluczowy dla firmy pracownik, to się z niego rezygnuje – opowiada Wojciechowski.
Sposobem na ograniczenie bezrobocia osób starszych miało być uruchomienie programu „Solidarność pokoleń 50+", na który w latach 2010–2011 wydano prawie miliard złotych. Jego skutki są jednak minimalne. – Nie oceniam tego programu dobrze. Bo jaką zachętą jest zwolnienie pracodawcy z płacenia składki na fundusz pracy za osoby 50+, gdy przy 4 tys. zł pensji pozwala nam to zaoszczędzić zaledwie 100 zł – mówi Mordasewicz.
Jego zdaniem rezultaty dałoby raczej zapewnienie im znacznie lepszej opieki medycznej, szkoleń i pomocy w przekwalifikowaniu się na takie stanowiska, które już nie wymagają od nich np. siły fizycznej. – Dobrze by też było, gdyby starsze osoby częściej godziły się na obniżkę swojego wynagrodzenia, bo wielu przedsiębiorców po prostu nie stać na płacenie im tyle, ile osobom w pełni sił – tłumaczy przedsiębiorca. Dodaje, że starał się do tego rozwiązania przekonać członków Komisji Trójstronnej, ale został zakrzyczany przez związki zawodowe i ekspertów, którzy uważali, że byłby to przykład dyskryminacji ze względu na wiek.
Ministerstwo Pracy postanowiło na swój sposób wspierać zatrudnianie starszych pracowników. W przygotowanym przez resort projekcie ustawy o promocji zatrudnienia (ma wejść w życie w przyszłym roku) znalazł się zapis o tym, że zostanie uruchomiony system dopłat dla przedsiębiorców zatrudniających takie osoby. Wyniosą one 30 proc. minimalnego wynagrodzenia. Ci, którzy zatrudnią pięćdziesięciolatki, będą pieniądze dostawać przez rok, pracodawcy sześćdziesięciolatków – przez dwa lata.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA