fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Jan Ekier kończy 100 lat

Jan Ekier jako uczestnik Konkursu Chopinowskiego (1937 rok)
Archiwum NIFC
Jutro sto lat kończy Jan Ekier, artysta niezwykły. Niemal całe swoje długie życie poświęcił Chopinowi.
Media przypomniały sobie o nim kilka miesięcy temu, gdy polska fonografia uhonorowała go Złotym Fryderykiem za całokształt dokonań. Jan Ekier nie odebrał statuetki osobiście, poprosił o to syna, ale do uczestników gali wystosował elegancki list z podziękowaniami.
Nagroda to w pełni zasłużona. Co prawda bogata dyskografia Jana Ekiera pochodzi z czasów sprzed płyty kompaktowej, ale z jego pracy edytorskiej korzystają kolejne pokolenia pianistów. Bo dziełem życia profesora jest Wydanie Narodowe Dzieł Fryderyka Chopina.
Zaczął tę pracę ponad pół wieku temu, finalizuje obecnie. Rok temu ukazał się obszerny wstęp do wydawnictwa poświęcony zagadnieniom wykonawczym utworów Chopina. Napisał go wespół ze swym współpracownikiem, dawnym uczniem, Pawłem Kamińskim.
O pomyśle Wydania Narodowego tak opowiadał: – Podczas Konkursu Chopinowskiego w 1949 roku wielu przybywających z zagranicy pianistów, pedagogów czy melomanów zadawało to samo pytanie: „Z którego wydania należy korzystać? Które wy, Polacy, uważacie, za wiarygodne?”. Nie potrafiąc odpowiedzieć, tylko się rumieniłem.
Dziesięć lat później przekonał decydentów, że niezbędna jest publikacja utworów Fryderyka Chopina w możliwie najwierniejszy sposób oddająca zamysł kompozytora i likwidująca poprawki naniesione przez kolejnych wydawców czy wykonawców. Zakładał, że praca ta potrwa najwyżej kilkanaście lat, zaczęła jednak zbliżać się do finału dopiero z okazji Roku Chopinowskiego 2010.
Po efektownym początku władze PRL ograniczyły wsparcie, tłumacząc się „obiektywnymi trudnościami”. Przybywało wątpliwości merytorycznych, bo wiele rękopisów nie zachowało się do naszych czasów, a Chopin niekiedy dawał swym uczniom różne warianty utworów. Jan Ekier wszystko badał sumiennie, a gdy pojawiała się alternatywa: na termin, ale gorzej, lub po terminie, ale lepiej, zawsze wybierał drugą możliwość.
– Zainteresowanie Wydaniem Narodowym jest olbrzymie w Japonii, gdzie dzieło Chopinowskie traktowane jest w sposób szczególny – mówiła niedawno prof. Bronisława Kawalla, dawna uczennica i asystentka Jana Ekiera. Trudno zaś zliczyć jego wychowanków, skoro nauczaniem zajął się tuż po zakończeniu II wojny światowej.
– Czuliśmy, że możemy zwrócić się do profesora z różnymi sprawami życiowymi – opowiada Piotr Paleczny. – Nigdy nas nie zbywał, zawsze przejmował się naszymi nawet osobistymi problemami. Chciałbym, aby moi studenci pamiętali mnie w podobny sposób.
Dla pracy pedagogicznej i edytorskiej zrezygnował w pewnym momencie z własnej kariery pianistycznej, choć w latach 40. czy 50. występował z powodzeniem w kraju i za granicą. Tym, którzy nie chadzali na koncerty, znany był zaś z roli jurora konkursów chopinowskich. W gremium oceniającym młodych pianistów z całego świata zasiadał dziesięciokrotnie od 1949 do 1995 roku.
Sam wziął udział w III Konkursie Chopinowskim w 1937 roku. Zajął VIII lokatę, co może wydawać się niepełnym sukcesem, ale zdecydował się wystartować w ostatnim momencie, pokonując liczne trudności. Student musiał bowiem uzyskać zgodę władz konserwatorium na udział w konkursie. Jan Ekier jej nie otrzymał, mimo to nie przestraszył się grożącego mu wydalenia ze studiów. Ponieważ naukę musiał łączyć z zarobkową pracą akompaniatora, czasu na ćwiczenia pozostało niewiele. W trakcie zaś konkursu poprosił, by w pracy zastępowała go siostra, także pianistka.
Wiele mało znanych opowieści znajdziemy w biografii profesora, którą w jego setne urodziny wydaje PWM. Aneta Teichman przypomina dzieje włoskiego rodu Ekierów, osiadłego w Krakowie ponoć od czasów ostatnich Jagiellonów. Ojciec Jana prowadził sklep korzenny, potem pracował jako urzędnik magistracki. Był też utalentowanym kompozytorem amatorem, więc przykładał dużą wagę do edukacji muzycznej syna i córki.
Książka przypomina piękną działalność Jana Ekiera za okupacji hitlerowskiej, liczne koncerty chopinowskie, jakie z narażeniem życia dawał podczas powstania warszawskiego. – W gmachu architektury przy Koszykowej odbywały się koncerty – wspomina jego ówczesna żona, Danuta Szaflarska. – Pamiętam, jak mój mąż grał „Etiudę rewolucyjną” Chopina i gdy 15 sierpnia kule wpadły przez okno, nawet nie przerwał grania.
Sam Jan Ekier wspomina, że owację dostał wówczas ogromną. A on ukłoniwszy się kilkakrotnie, dyskretnie schylił się, by podnieść kulę z podłogi. Schował ją do kieszeni i zachował do dziś.
Aneta Teichman opisuje też sukcesy kompozytorskie Jana Ekiera z czasów, gdy jeszcze nie wiedział, którą artystyczną drogę ostatecznie wybierze. Stefan Kisielewski pisał o nim jako o „świetnie zapowiadającym się kompozytorze”.
Biografia nie ma oczywiście zakończenia, bo trzeba będzie dopisać jej ciąg dalszy. Jan Ekier jest w świetnej formie, choć nie wiadomo, czy weźmie udział w uroczystościach, które na dzień urodzin szykuje Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Jak mówi, w jego wieku trzeba unikać silnych wzruszeń.

Urodziny w Muzeum Chopina

Oficjalne obchody setnych urodzin Jana Ekiera rozpoczną się w czwartek w południe w Muzeum Chopina w Warszawie. Jubilat zapowiedział, że raczej obejrzy tę uroczystość w Internecie (na stronach NIFC i PWM), więc zapewne będzie reprezentował go syn. Z okazji urodzin muzeum przygotowało wystawę  „Chopin bardzo bliski. 100 lat Profesora Jana Ekiera", pokazującą fakty z jego życia oraz osobiste podejście do twórczości Chopina. A o godz. 14 rozpocznie się muzyczny maraton dedykowany jubilatowi, który potrwa do północy. Utwory Chopina wykona 18 pianistów oraz śpiewacy Ewa Iżykowska i Adam Kruszewski.
—j.m.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA