fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Arsene, sięgnij do portfela

Arsene Wenger nie tak wyobrażał sobie początek sezonu: kontuzje, czerwona kartka Laurenta Koscielnego i porażka z Aston Villą 1:3
AFP
Ligi zagraniczne. Falstart Arsenalu, udany debiut Moyesa w Manchesterze. Mourinho znów królem Londynu.
Kiedy w szóstej minucie Olivier Giroud dał Arsenalowi prowadzenie w meczu z Aston Villą (1:3), nic nie zapowiadało kłopotów londyńczyków. Nawet wyrównujący gol Christiana Benteke z rzutu karnego jeszcze przed przerwą, podyktowany za faul Wojciecha Szczęsnego na Gabrielu Agbonlahorze.
Polak lekki strzał Benteke obronił, ale z dobitką już sobie nie poradził. Nie miał też szans przy kolejnej jedenastce, bo Belg tym razem uderzył pewnie w ten sam róg, a Szczęsny rzucił się w drugą stronę. – Sędzia liniowy powiedział mi, że nie podyktowałby drugiego karnego, więc nie rozumiem, dlaczego główny arbiter podjął inną decyzję, skoro nie mógł widzieć dokładnie, co się dzieje – denerwował się Arsene Wenger.
Skrzydeł gospodarzom to jednak nie podcięło. Grali ładnie, ale nieskutecznie.
Niesamowitym refleksem popisywał się bramkarz Aston Villi Brad Guzan. W 85. minucie dobił Arsenal debiutant, sprowadzony z Sevilli obrońca Antonio Luna, po kontrataku. Meczu nie dokończyli Koscielny (czerwona kartka), Alex Oxlade-Chamberlain, Kieran Gibbs i Bacary Sagna (kontuzje). A już w środę pierwsze spotkanie o Ligę Mistrzów z Fenerbahce, w Stambule.
Kibice Arsenalu mają dość bierności Wengera, na trybuny przynieśli transparenty z napisem „Spend, spend, spend” („Wydawaj, wydawaj, wydawaj”). Wiedzą, że bez transferów znów będzie ciężko o trofea.
– Macie, czego chcieliście, powinniście być szczęśliwi – rzucił do dziennikarzy Wenger. – Zaskoczeni? Przecież już przed sezonem nas skreśliliście. Jeśli zapytacie, czy z piłkarzami, którzy byli na boisku, mogliśmy wygrać, odpowiem: tak. Nie kupowaliśmy tylko dlatego, że nie znaleźliśmy odpowiednich zawodników. Ale brak transferów nas nie usprawiedliwia. Do końca okna zostały dwa tygodnie. Zapewniam, że będziemy jeszcze aktywni – przekonuje menedżer Arsenalu.
Anglicy występ Szczęsnego ocenili słabo. „Sky Sports” przyznał mu notę 5, gorszą dostał tylko Koscielny – 4. Polak miał trochę szczęścia: po strzale Fabiana Delpha uratował go słupek, raz pogubił się, wybiegając poza pole karne.
Lepiej wypadł Artur Boruc, oceniony na 6. Nie miał wiele pracy w meczu z West Bromwich (1:0), ale w doliczonym czasie swoją interwencją na linii bramkowej uratował Southampton trzy punkty. Chwilę wcześniej karnego pewnie wykorzystał Rickie Lambert. To jego najpiękniejszy tydzień w karierze: w środę 31-letni napastnik, który dorabiał kiedyś w sortowni buraków, zadebiutował w reprezentacji Anglii, w wygranym 3:2 spotkaniu ze Szkocją zmienił Wayne’a Rooneya i dał drużynie zwycięstwo.
Rooney podobno nie będzie już naciskał na transfer, ma pozostać w Manchesterze United. Sobotni mecz w Swansea (4:1) zaczął jako rezerwowy, pojawił się na boisku pół godziny przed końcem, asystował przy dwóch golach Robina van Persiego i Danny’ego Welbecka. – Nigdy nie martwiłem się o jego zaangażowanie, to znakomity piłkarz, potrzebujemy go – chwalił Rooneya David Moyes. – To był mój pierwszy ligowy mecz na ławce United, czułem się tak samo jak wtedy, gdy debiutowałem w Evertonie – opowiadał Szkot, który za tydzień zmierzy się w pierwszym klasyku Premiership z Chelsea Jose Mourinho.
Portugalczyk, wracający do Londynu po sześciu latach, był w niedzielę witany na Stamford Bridge z honorami. Misję odzyskania tytułu dla Chelsea zaczął od pewnego zwycięstwa nad Hull 2:0. – Jeśli nie zdobędziemy żadnego trofeum, odejdę – zapowiedział.
Luis Suarez, tak jak Rooney nalegający do niedawna mocno na transfer, przeprosił się z kolegami z Liverpoolu, ale zagrać ze Stoke nie mógł. Do końca dyskwalifikacji (za ugryzienie Branislava Ivanovicia) pozostało mu jeszcze pięć meczów. W sobotę przeszedł się po boisku, w klubowym dresie i z córką na rękach. Mimo obaw, kibice przyjęli go brawami. Liverpool zwyciężył 1:0, dzięki bramce Daniela Sturridge’a i paradom debiutującego na Anfield Simona Mignoleta, który w końcówce obronił strzał i dobitkę z karnego.

Zwycięstwo Borussii

Bayern pobił klubowy rekord (27 spotkań bez porażki), ale we Frankfurcie (1:0 z Eintrachtem) nie zachwycił. Pep Guardiola jest jednak zadowolony z postępów. Znów bramkę strzelił Mario Mandżukić, efektownym wolejem. Wypada odnotować debiut Thiago Alcantary. Mario Goetze nie wstał z ławki.
Sebastian Boenisch miał udział przy jedynym golu dla Bayeru Leverkusen (1:0 w Stuttgarcie), jego dośrodkowanie próbował wybić Daniel Schwaab, ale pokonał własnego bramkarza. Eugen Polanski (Hoffenheim) rozegrał cały mecz w Hamburgu (5:1). Artur Sobiech wszedł na boisko po przerwie, ale Hannover 96 przegrał w Moenchengladbach 0:3. Borussia Dortmund z Robertem Lewandowskim i Jakubem Błaszczykowskim w składzie wygrała z Eintrachtem Brunszwik 2:1.
We Francji pierwsze zwycięstwo Reims Grzegorza Krychowiaka (62 minuty w wygranym 2:1 meczu z Lille) i pierwszy punkt Bordeaux Ludovica Obraniaka (91 minut w Tuluzie – 1:1). Monaco pewnie pokonało 4:1 Montpellier, Radamel Falcao trafił z karnego, ale bohaterem został zdobywca hat-tricka Emmanuel Riviere, 15 razy tańszy od Kolumbijczyka.
W Barcelonie, argentyński szkoleniowiec gospodarzy Gerardo "Tata" Martino rozpoczął pracę w hiszpańskiej ekstraklasie od rozgromienia Levante 7:0. Bramki strzelili Lionel Messi (w 12. i 42. minucie), Pedro Rodriguez (w 26. i 73. minucie), Dani Alves (23. min.), Xavi Hernandez (45. min.) i Alexis Sanchez (3. min.).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA