fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Matka Boska i suchary

Fotos z planu „Bitwy Warszawskiej”
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Po wczorajszym maryjnym święcie Wniebowzięcia dzisiaj mamy festwial maryjnych "sucharów".
Przeglądając prasę, radio i telewizję trudno czasem oprzeć się poczuciu przytłaczającej wręcz dumy z tego, jak światłych, błyskotliwych i przede wszystkim inteligentnych mamy w naszym kraju publicystów. Inteligentnych i do tego odważnych, bo w tym krwiożerczo katolickim kraju ośmielają się w niezwykle wysublimowany sposób śmiać się z katolickich guseł, w które wierzy - w XXI wieku przecież! - znaczna część Polaków. Odważnymi dnia dzisiejszego są Paweł Wroński i Jacek Żakowski. Obaj skomentowali słowa abp Hosera o pomocy Matki Boskiej w wojnie z bolszewikami i właściwie trudno zdecydować, kto był bardziej błyskotliwy i dowcipny. Wroński w felietonie dla "Wyborczej" pisze:
Były do tej pory pewne wątpliwości co do tego, co miało decydujące znaczenie w zwycięstwie w Bitwie Warszawskiej 1920 r. Wczoraj rozwiał je arcybiskup warszawsko-praski Henryk Hoser. "W nocy z 14 na 15 sierpnia miał miejsce cud objawienia się Najświętszej Maryi Panny nad oddziałami Armii Czerwonej, wywołując popłoch w jej szeregach, co jest udokumentowane świadectwami wielu uczestników wydarzeń sprzed 93 lat". (...)
Matka Boska się objawiła i przestraszyła bolszewicką tłuszczę. Jest problem z dowodami. Ks. Józef Maria Bartnik twierdzi, że o Świętej Panience mówili bolszewiccy jeńcy. Wydaje się jednak, że najważniejszym dowodem jest obraz Jerzego Kossaka "Bitwa Warszawska"
Dobrze się stało, że pod Ossowem nie było naczelnika Józefa Piłsudskiego. On wszak ze względu na problemy matrymonialne był członkiem Kościoła ewangelickiego, który nie uznaje kultu maryjnego. Widokiem Matki Boskiej mogli się czuć skonsternowani ateiści - liczni w szeregach Wojska Polskiego - na przykład spora część członków PPS czy Żydzi, jak popularny w armii major Bernard Mond. Może patrzyli w inną stronę?
- pyta Wroński. Lecz najlepszy popis elokwencji i geniuszu zostawia na koniec:
To mogłoby tłumaczyć, dlaczego Matka Boska nie objawiła się wojskom niemieckim, powodując ich panikę 1 września 1939 r. Może właśnie dlatego nie rozpędziła bolszewickiej nawały 17 września 1939 r. Nie była też szczególnie aktywna podczas powstania warszawskiego. Może trzeba było się modlić, zamiast walczyć?
Jacek Żakowski z kolei ćwiczył swój ostry jak brzytwa dowcip na Pawle Kowalu w "Poranku Radia TOK FM. I byłby zapewne z tego hit sezonu, gdyby nie moherowa wrażliwość jego rozmówcy.
Żakowski: Kto wygrał Bitwę Warszawską?
Kowal: Polacy – odpowiedział Kowal.
Żakowski: A nie Matka Boska?
Kowal: Matka Boska pomogła. Nie widzę sprzeczności.
Żakowski: Matka Boska nie jest znana jako Polka (...)
Kowal: Przekonanie o tym, że Matka Boska pomaga w cywilizacyjnych starciach polskiemu orężu, od bitwy pod Grunwaldem...
Żakowski: Troszkę się umysłowo rozwinęliśmy od XV wieku - stwierdził publicysta "Polityki".
Kowal: Umysłowy rozwój nie wyklucza przekonania o wsparciu Boga w trudnych momentach. Nie widzę w tym problemu zabobonu, widzę w tym problem stosunku do retoryki wierzących, która może irytować. Jako osoba wierząca staram się tak mówić o tematach, w których nie zgadzam się z niewierzącymi, żeby ich wrażliwości nie orać. (...)Musimy nauczyć się o tym rozmawiać, tak aby wierzący słuchając np. radia Tok FM nie czuli się źle traktowani
Cóż, trzeba było zaprosić Terlikowskiego...
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA