fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Ratusz wygrał bój o śmieci

Nowe zasady odbioru śmieci w Warszawie będą obowiązywały dopiero od 1 lutego 2014 roku
Fotorzepa, Sławomir Mielnik Sławomir Mielnik
Grzegorz Byszewski
Janina Blikowska
Marek Kozubal
Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła skargę przedsiębiorców w sprawie śmieciowego przetargu.
Formalnie sprawa dotyczy odpadów, ale jak twierdzą przedsiębiorcy z branży śmieciowej – w tle jest polityka. Ich zdaniem, chcąc przypodobać się mieszkańcom przed referendum, które grozi prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz utratą stanowiska, ratusz tak ustala reguły przetargu na wywóz śmieci, aby przede wszystkim zbić ceny. Lekceważy zaś np. ekologię.
Urzędnicy są rzecz jasna odmiennego zdania. I choć początkowo w tym sporze przegrywali, w środę odnotowali ważne zwycięstwo.

Poległ wiceprezydent

Monika i Wojciech Byśkiniewiczowie, właściciele firmy Byś, uznali, że specyfikacja przetargowa na wywóz śmieci ustalona przez miasto preferuje tylko te firmy, które za wywóz odpadów zaoferują najniższą cenę.
Firma Byś twierdzi, że kryterium najniższej ceny w wielu miastach się nie sprawdziło
Ich zdaniem eliminuje ona te przedsiębiorstwa, które do zagospodarowania odpadów wykorzystują nowoczesne i drogie technologie, a taką sortownię ma Byś. Jak podają właściciele przedsiębiorstwa, kosztowała ona 70 mln zł. Dlatego zaskarżyli do Krajowej Izby Odwoławczej warunki przetargu na wywóz śmieci, który w lipcu został rozpisany przez miasto.
Od wyroku w tej sprawie mogły zależeć losy Hanny Gronkiewicz–Waltz, która w czerwcu przegrała już jedną śmieciową bitwę w KIO. Specyfikację przetargu zaskarżyły wtedy cztery duże firmy (Remondis, Sita, Partner i Byś), które zarzuciły urzędnikom „ustawienie" go pod miejską spółkę MPO. KIO przyznała im rację, a ratusz przerwał procedurę przetargową.
Skutek był taki, że Warszawa nie zdążyła przed 1 lipca wybrać firm, które w jej imieniu miały odbierać i przetwarzać odpady. Za tę wpadkę stanowisko stracił wiceprezydent Jarosław Kochaniak, który odpowiadał za gospodarkę odpadami.

Cena czy recykling odpadów

Dziś już wiemy, że kryterium najniższej ceny nie sprawdziło się w wielu miastach – argumentowali w czasie postępowania przed KIO pełnomocnicy firmy Byś.
Monika Byśkiniewicz dodawała zaś, że zakład taki jak jej, mający „wysoki efekt ekologiczny", jest za to teraz karany, bo przetarg preferuje firmy, które mają niższą cenę, i które nie zajmują się przetwarzaniem odpadów i odzyskiwaniem surowców. – Wiadomo, że to kosztuje i my nie możemy konkurować z firmami, które tylko przesiewają śmieci – mówiła.
Cytowała dane, zgodnie z którymi jej firma np. w 2011 r. odzyskała 9,5 tys. ton surowców, a jeden z jej konkurentów zaledwie 900 ton. – Na składowisko trafia tylko 40 proc. naszych odpadów – mówili pełnomocnicy Bysia.
Pełnomocnicy miasta domagali się z kolei odrzucenia skargi Bysia. – Kryterium cenowe jest zgodne z prawem – przekonywali.
KIO tę argumentację podzieliła. Uzasadnienie oparła na ustawie o zamówieniach publicznych. – To zamawiający przygotowuje i prowadzi postępowanie, określa jego kryteria. Prawo nie przewiduje obowiązku podania innych kryteriów niż cena – tłumaczył wyrok Andrzej Niwicki, przewodniczący składu orzekającego KIO.
Dodał także: – Izba podziela pogląd, że byłoby celowe promowanie rozwiązań proekologicznych. Ale żadne przepisy nie zmuszają zamawiającego do wprowadzenia innych kryteriów niż cena.

Wyrok nie jest prawomocny

Wiceprezydent Jarosław Dąbrowski, który słuchał wyroku w KIO, nie krył radości. Przekonywał, że dzięki pomyślnemu wyrokowi miasto będzie kontynuować przetarg, a 23 sierpnia otworzy oferty firm. – Wybierzemy najkorzystniejszą dla Warszawy. Nie może być tak, że za inwestycje prywatnych przedsiębiorców płacą warszawiacy – mówił.
Jednocześnie zapewnił, że nie dopuści, aby wygrała firma, która narzuci ceny dumpingowe. – Śmieci na pewno nie wylądują w lesie – przekonywał.
Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika prasowego ratusza, dodała: – Wyrok KIO oznacza, że przetarg został przygotowany prawidłowo. Mam nadzieję, że wpłyną oferty na odbiór śmieci ze wszystkich rejonów Warszawy.

To jeszcze nie koniec

Właściciele Bysia zapowiadają, że po otrzymaniu wyroku odwołają się do sądu okręgowego.
– Ekologia przegrała – mówi „Rz" Monika Byśkiniewicz. – To wyrok zły dla całej branży. My musimy zamknąć zakład, który kosztował 70 mln zł. Tym wyrokiem Izba wstrzymała wszystkie inwestycje w Polsce w nowoczesne technologie i zakłady.
Wojciech Byśkiniewicz nie przebiera w słowach: – Przetargi wygrywają oszuści, którzy nie martwią się tym, co stanie się z odpadami. Chcą tylko przed wyborami zadowolić samorządy jak najniższą ceną.
Agnieszka Kłąb odrzuca te zarzuty: – W załączniku do specyfikacji przetargowej są zawarte minimalne wymagania dotyczące m.in. poziomu odzysku odpadów. Są to wartości wymagane przez prawo unijne. Śmieci muszą być segregowane i podlegać recyklingowi. Każda firma musi się dostosować do tych wymagań.
Zauważa też, że „przedstawiciele firmy Byś powinni wiedzieć, iż w przetargu nie będzie brane pod uwagę tylko kryterium ceny".
Zgodnie z przepisami tzw. ustawy śmieciowej gminy do 1 lipca tego roku miały przeprowadzić przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. W Warszawie, gdzie to się nie udało, do 31 stycznia przyszłego roku będzie obowiązywał system przejściowy. W tym czasie mieszkańcy będą przekazywać opłatę za wywóz odpadów miastu, a nie firmom śmieciowym. Miasto będzie z niej opłacać faktury za odbiór śmieci.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA