fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Chiny sprawdzają ceny samochodów

Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Organizacja chińskich dealerów CADA zbiera dane o cenach wszystkich zagranicznych samochodów sprzedawanych w Chinach dla Komisji Rozwoju i Reform, która ma prawo karać za zmowy cenowe we wszystkich branżach.
Zastępca sekretarza generalnego CADA, Luo Lei wyjaśnił, że komisja sprawdza, czy producenci ustalają ceną minimalną dla chińskich dealerów, co może naruszać ustawę z 2008 r. o praktykach monopolistycznych.
Zbieranie takich danych może nie podobać się firmom samochodowych, które dużo zarabiają na tym największym rynku na świecie.
Komisja, do której zadań należy także kontrola przestrzegania przepisów antymonopolowych odmówiła komentarza, ale prawnicy twierdzą, że jest powszechną praktyką zbieranie takich informacji z różnych sektorów przed podjęciem przez komisję oficjalnego śledztwa.
Przedstawiciele zagranicznych firm samochodowych stwierdzili, że nic im nie wiadomo o takiej działalności CADA, czy o śledztwie komisji
Luo wyjaśnił, że zrzeszenie sprawdza ceny samochodów importowanych, a także produkowanych przez firmy zagraniczne wspólnie z miejscowymi partnerami. Nie chciał powiedzieć, kiedy CADA zaczęła zbierać takie informacje, kiedy może zakończyć i dlaczego trwa to tak długo. - Dostrzegamy duże różnice cen aut importowanych do Chin z cenami zagranicą. Sprawdzamy to - dodał.
Inna przedstawicielka CADA, nie chcąc ujawnić personaliów, bo nie wolno jej rozmawiać z prasą, powiedziała, że zrzeszenie zbiera informacje o cenach zagranicznych i krajowych różnych marek samochodów, a także o marży zysku, kosztach producentów i o różnych podatkach pobieranych za pojazdy.
Agencja Xinhua stwierdziła w komentarzu redakcyjnym pod koniec lipca, że zagraniczne firmy samochodowe osiągają ogromne zyski ze sprzedaży importowanych aut luksusowych i należy objąć je śledztwem. Niektóre sprowadzane auta były dwukrotnie droższe niż na rynkach zagranicznych; agencja wymieniła Audi i BMW.

Producencki zaskoczeni

Zagraniczne firmy i ich miejscowi partnerzy kontrolują około trzech czwartych chińskiego rynku. Import dotyczy głównie luksusowych pojazdów, w ubiegłym roku stanowił  5,7 proc. całej sprzedaży. Chiny stały się głównym rynkiem dla producentów luksusu, bo prognozy mówią o sprzedaży 2,7 mln sztuk rocznie do 2020 r. Prześcigną więc USA w tym segmencie.
Luo powiedział, ze jego organizacja wystąpiła o dane do dealerów i do producentów, ale nie chciał wyjaśnić, jak zbiera te informacje.
- Wiadomość o tym pojawiła się jakby znikąd - stwierdził przedstawiciel  kierownictwa światowej firmy, który nie chciał ujawniać się ze względu na drażliwość sprawy. - Jeśli to prawda, to prawdziwym celem tego postępowania wyjaśniającego może być tylko kilka konkretnych firm.
Cło na samochody sprowadzane do Chin wynosi 25 proc. niezależnie od rodzaju pojazdu. Do tego dochodzi podatek VAT 17 proc. i konsumpcyjny, zależny od pojemności silnika - wyjaśnił Luo.
Firmy zagraniczne i ich partnerzy mają w Chinach duży wpływ na sprzedaż swych pojazdów w porównaniu  z innymi krajami ze względu na dość pobłażliwe przepisy dotyczące relacji producenta ze sprzedawcą. Powszechną  praktyką w Chinach, USA i innych krajach jest ustalanie sugerowanej ceny detalicznej przez producentów.
Komisja Rozwoju i Reform pokazała ostatnio, że będzie karać za ustalanie cen. Pięciu zagranicznych producentów mleka w proszku i jednego krajowego ukarała grzywną 110 mln dolarów za  ograniczanie konkurencji poprzez ustalenie cen dla handlu detalicznego.
W poniedziałek pięciu miejscowych producentów biżuterii otrzymało grzywny na 1,7 mln dolarów, bo komisja ustaliła, że uzgadniali ceny wyrobów ze złota i platyny. Komisja prowadzi postępowanie wobec 60 firm farmaceutycznych, chińskich i zagranicznych.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA