fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jakie są korzenie partii

Bartosz Marczuk
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Przypominanie przez Jarosława Gowina ideowych podstaw złości PO.
Kontrkandydat premiera Donalda Tuska do fotela szefa PO wciąż podkreśla, że chce powrotu do jej korzeni.
Przedstawiony przez niego program „Przedsiębiorczość-Rodzina-Obywatelskość” oparty jest na fundamencie wolności i podmiotowości obywateli. Dziwne zatem, że wzbudza wśród członków PO tyle negatywnych emocji. Minister sportu Joanna Mucha na antenie TVN24 oceniła, że „Jarek Gowin jest już poza Platformą”. Główny zarzut? „Punktuje rzeczy, które są tanie do wypunktowania, ale nie mówi, jaka jest alternatywa” – stwierdza Mucha.
To o tyle dziwny zarzut, że program Gowina jest konkretny, a on sam wielokrotnie się wypowiadał – tak jest na przykład w sprawie OFE – jak zachowałby się jako premier. Można się z nim zgadzać lub nie, ale nie można odmówić mu pomysłów i wizji.
W dziale poświęconym przedsiębiorcom czytamy m.in., że „Polacy prezentują się jako wyjątkowo przedsiębiorczy naród” oraz że „Przedsiębiorcy odnoszą jednak swoje sukcesy nie dzięki dobrze zorganizowanemu państwu, ale bardzo często wbrew niemu, walcząc z opornymi urzędnikami. Dalszy rozwój Polski nie jest możliwy bez zdecydowanego poprawienia warunków do prowadzenia działalności gospodarczej, tworzenia miejsc pracy i inwestycji w innowacje”.
Gowin irytuje Tuska. Czym?
Gowin proponuje 16 konkretnych postulatów. M.in. przyjęcie karty praw podatnika, skrócenie do 3 lat terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych, rozszerzenie kary podatkowej, likwidację niepotrzebnych instytucji i urzędów czy uproszczenie prawa budowlanego. Wszystkie te propozycje zbudowane są w duchu zaufania do przedsiębiorców i pomocowej roli państwa. Czyli tego, czego od lat domagają się środowiska pracodawców.
Druga część poświęcona rodzinie idzie pod tym względem jeszcze dalej. W pięciu zgłoszonych propozycjach jest m.in. mowa o wprowadzeniu bonu w wysokości 550 zł dla rodziców po ukończeniu przez dziecko 1. roku życia do momentu, gdy idzie ono do szkoły. „Zamiast budować i finansować państwowe przedszkola czy wyliczać wysokość subwencji dla przedszkoli prywatnych, przyznajmy te pieniądze bezpośrednio rodzicom. Oni z pewnością zrobią z nich najlepszy użytek i wydadzą je w sposób optymalny” – przekonuje Gowin. Proponuje także (co ciekawe, są to propozycje żywcem wzięte z programu Fundacji Republikańskiej) upowszechnienie karty dużej rodziny, zdecydowane podniesienie ulg w PIT na dzieci (łącznie z możliwością ich odpisywania od składek ZUS), obowiązkowe badanie stanowionego prawa pod kątem wpływu na sytuację rodzin.
Trzecia część, z dziewięcioma propozycjami, ma na celu upodmiotowić obywatela. JOW-y, stowarzyszenia, docenienie wysłuchania publicznego, prawa do petycji, obywatelskich projektów ustaw, referendum. Wszystko to ma dać obywatelom realny wpływ na władzę.
Gowin wraca do konserwatywno-liberalnych wartości, jakie przyświecały PO. Po drugiej stronie tej rozgrywki staje premier Donald Tusk, którego ugrupowanie coraz bardziej przypomina bezideową partię władzy trwającej dla zachowania wpływów, a nie dla działania na rzecz dobra wspólnego. Może stąd bierze się coraz agresywniejsza retoryka w stosunku do Gowina. Przypominanie politykowi o porzuconych, fundamentalnych ideach musi być dla niego irytujące.
Można oczywiście zarzucać Gowinowi, że „obudził” się po latach – do tej pory legitymizował sporą część działań rządu. Mimo to problem, na który zwraca uwagę, jest realny. Gowin nie przekona zapewne większości członków partii do trudniejszej drogi reform. Może to być jednak impuls do poważnej debaty nad wyzwaniami, jakie stoją przed Polską.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA