fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Wojna, czyli wszystko inaczej

Filip Memches
Fotorzepa, Magda Starowieyska MS Magda Starowieyska
Kolejna rocznica Powstania Warszawskiego to ponowna okazja do „wielkiego” sporu romantyków i realistów o sens sierpniowego zrywu. Jest to dość żenujące, że wciąż ta dyskusja, aspirująca do miana historycznej, traktowana jest właśnie w takich kategoriach.
Romantycy zawsze się bronią, że im nie chodzi o usprawiedliwianie samobójczych szaleństw, lecz o pochwałę bohaterstwa, które w dzisiejszych czasach może się jawić passé. Z kolei realiści twierdzą, że wcale nie nawołują do tchórzliwego asekuranctwa, lecz wskazują potrzebę racjonalnych kalkulacji, nawet w tak dramatycznych warunkach, kiedy nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po broń. Jedni i drudzy żyją w swoich odrębnych światach, i widocznie jest im tam dobrze.
Tymczasem to nie romantyzm czy realizm decydował o tym, czy ktoś szedł do powstania czy nie. Takie rozważania dobre są w czasach pokoju. W warunkach wojny następuje twarde zderzenie z rzeczywistością. Przerasta ono wyobraźnię intelektualistów. I wówczas znajdą się z jednej strony romantycy, dla których odwaga pozostanie wyłącznie teorią, z drugiej zaś – realiści, którzy będą mieli powód do tego, żeby chwycić za broń, mimo że wcześniej uważali to za bezmyślne działanie skazane na klęskę. Wtedy wszystko jest inaczej.
Ale żeby przyjąć tę prawdę do wiadomości, trzeba przezwyciężyć w sobie to, co Piotr Zychowicz nazywa w rozmowie z Agnieszką Kalinowską na łamach dzisiejszej „Rzeczpospolitej", „poprawnością patriotyczną". A to nie przychodzi łatwo.
Które z powstań było najważniejsze?
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA