Polityka

Platforma boi się... hakerów

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Żeby zabezpieczyć się przed atakiem komputerowych hakerów, partia rządząca skróciła internetowe głosowanie na szefa partii do niespełna tygodnia.
Ruszyły wybory na szefa Platformy. Do wszystkich 42 636 członków partii trafiły już wyborcze pakiety, a w nich karta do głosowania oraz instrukcja. Członkowie partii będą mogli głosować listownie albo elektronicznie, dlatego karta do głosowania składa się z dwóch części.
Można po prostu zaznaczyć, czy wybiera się Jarosława Adama Gowina czy też Donalda Franciszka Tuska, i odesłać swój głos listem w załączonej kopercie zwrotnej.

Szyfry i zdrapki

Ale można też zagłosować przez Internet. Partia stworzyła specjalny system głosowania wraz z badawczą firmą TNS Polska. Według naszych informacji zakłada on kodowanie głosowania elektronicznego w taki sposób, aby maksymalnie utrudnić atak hakerów i sfałszowanie wyniku wyborów.
W części karty wyborczej przeznaczonej do głosowania internetowego znajdują się zdrapki. Pierwsza to identyfikator głosującego. Dwie pozostałe to kody przypisane Gowinowi i Tuskowi. – Oczywiście na każdej karcie do głosowania kod przypisany każdemu z kandydatów jest niepowtarzalny – tłumaczy poseł Cezary Tomczyk, wiceszef partyjnej komisji wyborczej. Głosowanie internetowe polegać będzie na zalogowaniu się na internetową stronę wyborczą, a następnie wpisaniu kodu wybranego kandydata. Obaw wobec internetowego głosowania nie kryje Jarosław Gowin. Formalnie zgłosił je wyborczej komisji PO poseł Jacek Żalek, który jest mężem zaufania Gowina. Jego zdaniem wybory przez Internet nie zapewniają tajności głosowania. Ale nie tylko zwolennicy Gowina mają wątpliwości. Według informacji „Rz" wprowadzenie głosowania elektronicznego było jednym z powodów rezygnacji Grzegorza Schetyny ze startu w wyborach na szefa Platformy. To lekcja wyciągnięta z prawyborów prezydenckich wewnątrz PO w 2010 r. Wówczas członkowie partii wybierali między Bronisławem Komorowskim a Radosławem Sikorskim, podając swój numer PESEL, co teoretycznie dawało władzom partii możliwość sprawdzenia, kto na kogo głosował. – Tym razem stworzyliśmy system głosowania, który wprowadza pełną anonimowość – zapewnia poseł Cezary Tomczyk. Ze względów bezpieczeństwa partia drukowała materiały wyborcze w czterech różnych drukarniach – w jednej kartę do głosowania, w drugiej – naklejany na nią hologram, w trzeciej – koperty, w czwartej – etykiety z adresami członków partii. Wykonane zostały nawet próbne testy – członkowie komisji wraz z ekspertami TNS wydrukowali 200 kart i przetestowali głosowanie przez Internet. – Wszystkie testy wypadły bez zarzutu – mówi poseł Cezary Tomczyk.

Walka o frekwencję

Ponieważ wybory szefa PO to pierwsze na taką skalę głosowanie partyjne w Polsce, Platforma robi wszystko, aby uniknąć wpadek, a co za tym idzie – kompromitacji. Partia obawia się niskiej frekwencji, tak jak to było w prawyborach prezydenckich, gdy zagłosowało niespełna 48 proc. członków PO. Dlatego tym razem przed głosowaniem zweryfikowano listę działaczy, usuwając tych, którzy nie płacą składek i nie przychodzą na partyjne narady. Instrukcja dla komisji wyborczej, do której dotarliśmy, to kilkadziesiąt stron opisu zasad reagowania w rozmaitych sytuacjach kryzysowych – od nieodbierania poleconych przesyłek wyborczych przez członków partii (będą zawiadamiani telefonicznie) przez trudności głosujących w zalogowaniu się do serwisu wyborczego (dostaną nowe kody) po nadsyłanie głosów po czasie (nie będą nawet otwierane). Partyjna komisja wyborcza nie chce ujawniać adresu wyborczej witryny internetowej w obawie przed atakami hakerów. Z podobnego względu cały system liczenia głosów odcięty będzie od Internetu. Zdecydowano, że nawet głosy oddane elektronicznie będą drukowane i liczone wraz z kartami, które zostały przysłane listownie. Listowne głosowanie już ruszyło i zakończy się o północy 19 sierpnia. Głosy trafiają do skrytki na poczcie głównej w Warszawie, skąd są przewożone do sejfu w biurze krajowym PO. Głosowanie internetowe zostało skrócone – ruszy dopiero 1 sierpnia i potrwa do 6 sierpnia. Czemu tak krótko? Według naszych informacji, żeby uniknąć ataku hakerów. Wyniki wyborów znane będą już za miesiąc, najpóźniej 23 sierpnia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL