fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Poetycka tajemnica codziennych spacerów

materiały prasowe
Czytając oparte na prostych obserwacjach wiersze Janusza Drzewuckiego, zaczyna nas ogarniać podziw przemieszany z zazdrością.
To niby takie łatwe: tworzyć poezję z okruchów codzienności. Wystarczy – jak Janusz Drzewucki – wyjść na spacer pod mostami Warszawy i podczas drogi niemal samoistnie powstanie wiersz – wyznanie człowieka, który w Nowy Rok czyni różnorakie postanowienia. Kto z nas ich nie robi? A jednak tylko on potrafi tchnąć ducha prawdziwej poezji w to, co mówimy sobie w dzień otwierający kolejny kalendarz. Zobacz na Empik.rp.pl
Tom „Dwanaście dni" ukazuje się ćwierć wieku po tym, jak Janusz Drzewucki otrzymał Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny za najlepszy poetycki debiut książkowy 1988 roku. Drzewucki nie stroni od różnych zajęć, przez lata był związany z redakcją „Rzeczpospolitej", pracował w „Czytelniku", należy do zespołu „Twórczości" i stale pisuje o innych poetach. Jego własny, literacki dorobek nie jest zbyt obszerny, za to każdy kolejny wiersz przykuwa uwagę. Nowy tom zawiera przede wszystkim trzy cykle. Pierwszy z nich to „Wiersze podróżne" – efekt wędrówek po Węgrzech, Serbii i Rumunii. Są też „Wiersze podzwonne", którymi Janusz Drzewucki w piękny i szczery sposób żegna swoich przyjaciół: Mariana Grześczaka, Ziemowita Fedeckiego czy Henryka Berezę.
Są wreszcie wiersze opisujące tytułowe 12 dni, w których pozornie nic wielkiego się nie wydarzyło, a jednak każdy był dla autora ważny. Choćby dlatego, że kiedy przyszła, jak głosi tytuł „Pierwsza środa września, czyli dzieci idą do szkoły", to: „wracam do lasu/nad jezioro, do życia/z którego tylko na chwilę/wyskoczyłem, czuję/wszechogarniające/uczucie szczęścia/spokoju i szczęścia". Prywatnie Janusz Drzewucki jest człowiekiem patrzącym z dystansem na świat i obdarzonym przy tym poczuciem humoru. Obie te cechy charakteru odnajdziemy w jego wierszach, zarówno w tych bardzo osobistych, jak i będących poetyckim komentarzem do otaczającej go rzeczywistości. Nie unika bowiem aktualnych, gorących tematów, ale przecież nie wikła się w bieżące dyskusje. Stara się nam przypomnieć o tym, że ważne jest to, co proste, wręcz pozornie banalne. To, z czego budujemy fundament naszego życia (wiersz „Jednym okiem, drugim uchem"). Ironia i poczucie humoru wzbogacają środki poetyckie. Nie stara się olśnić czytelnika bogactwem kunsztownych metafor. Tworzy wiersze, jakby opowiadał o sobie w rozmowie. Jest poetą skrótu i syntezy, przywiązuje znaczenie do każdego słowa, choćby tego użytego w najprostszy sposób. Dlatego czytając jego wiersze, zastanawiamy się nad tajemnicą poezji. My przecież używamy tych samych wyrazów, podobnie jak on konstruujemy zdania, a jednak posługujemy się wyłącznie prozą. A Janusz Drzewucki tworzy zapadające w pamięć wiersze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA