fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Wielkie wędrowanie w pogoni za chłodem

Koralowce należą do gatunków najbardziej zagrożonych z powodu globalnego ocieplenia
AFP
Naukowcy potwierdzają to, co zauważyli rybacy i rolnicy: pod wpływem globalnego ocieplenia gatunki roślin i zwierząt migrują na północ.
W Morzu Śródziemnym pojawiły się ryby rozdymkokształtne z gatunku Lagocephalus sceleratus żyjące w Morzu Czerwonym, a rybacy brytyjscy znajdują  w sieciach barbaty (Mullus barbatus) występujące w Morzu Śródziemnym.
To nie są wybryki natury. W wyniku ocieplenia klimatu na północ przesuwa się zasięg występowania różnych gatunków flory i fauny.
Naukowcy kanadyjscy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver analizowali połowy prowadzone od 1970 roku w rejonie 52  łowisk. Zespołem kierował prof. Daniel Pauly, informuje o tym pismo „Nature".

Nowy ekosystem

Rezultaty są jednoznaczne – każdy  gatunek ryb ma optymalną dla siebie temperaturę wody. Gatunek żyjący w temperaturze 15 st. C jest w stanie przetrwać ocieplenie i oziębienie wody nawet do 3 st., ale  zaczyna szukać rejonu o temperaturze optymalnej. Dlatego ocieplenie klimatu powoduje migracje nie tylko gatunków morskich, ale także słodkowodnych – wyjaśnia prof. Daniel Pauly.
Entomolodzy zidentyfikowali już ponad 60 gatunków motyli i chrząszczy migrujących na północ. W Wielkiej Brytanii zadomowiły się gatunki znane dekadę temu jedynie z Europy kontynentalnej, między innymi paź królowej (Papilio machaon) czy rusałka pawik (Inachis io).
Japońscy naukowcy z Centrum Światowych Badań Środowiskowych w Tsukubie analizowali dane o występowaniu koralowców w ciągu ostatnich 80 lat. Spośród dziewięciu gatunków, o których dysponowali wystarczającymi informacjami, cztery przesunęły się na północ, tempo migracji sięga 14 km rocznie. Wiadomość publikuje „Geophysical Research Letters".
Z powodu ocieplenia klimatycznego w oceanach powstanie nowa „hipertropikalna" strefa, w tym nowym ekosystemie koralowce w ogóle nie będą występowały – twierdzi prof. Paul Sammarco z Uniwersytetu Luizjany.

Trochę optymizmu

Badacze australijscy z James Cook University w Townsville analizowali zasięgi ok. 50 tys. najbardziej rozpowszechnionych na Ziemi gatunków zwierząt i roślin. Na tej podstawie doszli do wniosku, że do 2080 roku blisko połowa z nich wygaśnie. Najbardziej zagrożone są, oprócz roślin w Europie, Afryce subsaharyjskiej i Amazonii, płazy i gady z Azji Środkowej i Afryki subsaharyjskiej.
Jednak oprócz zmian niekorzystnych nastąpią także te mile widziane. Na przykład winogrona będą dojrzewały w Skandynawii. Na zlecenie rządu francuskiego badacze z Państwowego Obserwatorium Efektów Ocieplenia Klimatycznego (ONERC) sporządzili oficjalny raport, który stwierdza: „W nadchodzących dziesięcioleciach, do połowy XXI wieku, w sposób znaczący rozszerzy się strefa uprawy winorośli. Regiony winiarskie znajdują się aktualnie między 25 i 45 st. szerokości geograficznej północnej i południowej. W tych strefach do 2050 roku zasięg winorośli przesunie się o koło 180 km w kierunku biegunów".
Wśród naukowców praktycznie nie ma już sceptyków podających w wątpliwość to, że głównym czynnikiem globalnego ocieplenia jest działalność człowieka. Prof. John Cook z Queensland University of Technology w Brisbane w Australii dokonał przeglądu ponad 4 tys. artykułów na temat globalnego ocieplenia, jakie ukazały się w pismach naukowych w latach 1991–2011. Ich autorami było ponad 10 tys. badaczy. Ponad 97 proc. spośród nich wyraża opinię, że globalne ocieplenie jest pochodną współczesnej cywilizacji: transportu, przemysłu, rolnictwa, urbanizacji. Wyniki analizy zamieszcza pismo „Environmental Research Letters".

Naukowcy i laicy

– Istnieje zasadnicza rozbieżność między stanem faktycznym a postrzeganiem tego problemu przez  opinię publiczną. Sondaże wskazują, że 57 proc. społeczeństwa amerykańskiego nie uważa, że człowiek jest czynnikiem sprawczym ocieplenia – wyjaśnia prof. John Cook.
Do spektakularnych skutków ocieplenia należy wzrost poziomu oceanów i mórz. Prognoza z 2007 roku  Międzynarodowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu  (IPCC), uważana wówczas za pesymistyczną, zakładała wzrost poziomu światowego oceanu o 59 cm do roku 2100. Najnowsza prognoza, uwzględniająca zwiększanie objętości przez coraz cieplejszą wodę, przedstawiona przez prof. Davida Vaughana  z British Antarctic Survey Uniwersytetu Cambridge mówi o 69 cm.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA