fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Boko Haram – pogromcy chrześcijan

Bojówkarze Boko Haram
AFP
Setki krwawych bojowników zrzeszonych w wielu frakcjach. Każda z nich chce osiągnąć swoje cele. Łączy je jedno - dążenie do utworzenia muzułmańskiego państwa wyznaniowego. Oto nigeryjska Boko Haram
Nazwa organizacji nie jest przypadkowa - w afrykańskim narzeczu hausa Boko Haram oznacza po prostu "zachodnia edukacja jest grzechem". Początkowo nigeryjscy radykałowie twierdzili, że walczą o utworzenie muzułmańskiego państwa wyznaniowego na północy kraju. To wciąż ich główny cel, ale już nie jedyny. Zakres żądań znacznie się poszerzył, zmieniły się także motywacje. Zdaniem analityków głównym powodem ataków muzułmańskich bojowników ma być bieda, frustracja i niezadowolenie z rządów ekipy prezydenta Johnatana Goodlucka.
Grupa, a dokładniej muzułmańska sekta paramilitarna, została utworzona w 2002 roku w Maiduguri, stolicy stanu Borno, z inicjatywy religijnego nauczyciela Mohammeda Yusufa. Boko Haram odpowiada za śmierć około 1,5 tys. osób w północnej i środkowej Nigerii. Najczęstszymi celami ich ataków są chrześcijańskie miejsca kultu, choć zdarzało się również, że bojownicy karali śmiercią muzułmanów, którzy w ich mniemaniu nie byli wystarczająco wierni zasadom islamu.
W 2004 roku grupa przeniosła się do Kanamma w stanie Yobe, niedaleko granicy z Nigrem. Tam bojownicy utworzyli swoją główną bazę – „Afganistan". Jej nazwa ma wskazywać na ścisłą inspirację afgańskimi talibami. Właśnie stamtąd, 5 lat później, wyprowadzali ataki na pobliskie posterunki policji. Ataki, które zjednoczyły frakcje, ukazały prawdziwą siłę bojówkarzy i doprowadziły do śmierci  ich lidera.
Trochę prawdy, trochę mitów
Za pierwszego przywódcę Boko Haram uważa się jej założyciela Mohammeda Yusufa. Mimo niezbyt dobrej znajomości Koranu udało mu się przekonać młodych ludzi, by rzucili swoje dotychczasowe zajęcia i poszli z nim na świętą wojnę. Teraz grupą ma dowodzić były zastępca Yusufa, Abubakar Shekau.
Boko Haram w 2009 roku wywołało w Nigerii rebelię, którą dopiero po 7 dniach rozbiło wojsko. Bilans powstania to około 800 ofiar śmiertelnych i zburzone meczety. Yusuf został schwytany i zabity po tym, jak - według policji - próbował zbiec z aresztu. Jego ciało znaleziono na ulicy, ręce wciąż były skute kajdankami. Wywołało to liczne dyskusje, czy były przywódca grupy nie został ofiarą policyjnych egzekucji na członkach sekty.
Po tych wydarzeniach Boko Haram na rok praktycznie zawiesiło działalność. Reaktywację w 2010 rozpoczęli od serii ataków bombowych, w tym także samobójczych. Od tego momentu akcje terrorystyczne muzułmańskich bojowników stały się częstsze i bardziej krwawe.
Bezradność i koniec cierpliwości
Winą, za rosnące wpływy Boko Haram, które praktycznie rządzi w północnych regionach Nigerii, obarcza się władze. Zdaniem specjalisty od zarządzania konfliktami Salisu Mohammeda nigeryjski rząd reaguje zbyt opieszale i nie dość stanowczo. - Wiele osób wiedziało o istnieniu i działaniach tej grupy, ale wolało milczeć. Teraz jej działania stają się coraz bardziej radykalne, ponieważ w przeszłości nie podjęto odpowiednich działań i nie kontrolowano ich rozwoju - powiedział w rozmowie z "Al Jazeerą".
Teraz ma się to zmienić. Od początku maja armia Nigerii prowadzi szeroko zakrojona ofensywę, mającą na celu rozbicie grupy. W akcji bierze udział lotnictwo oraz tysiące żołnierzy. Prezydent Nigerii wydał również dekret, na podstawie którego wojsko ma pełną swobodę podejmowania decyzji o aresztowaniach oraz przejęciach podejrzanych budynków. Według ostatnich wieści działania te w końcu zaczynają przynosić wymierne skutki, a bojownicy z Boko Haram uciekają z Nigerii. Jednak nawet jeśli wojskowa ofensywa zakończy się sukcesem, pozostanie pytanie, gdzie i kiedy zaatakują następnym razem.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA