fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Z rządu powinien odejść Tusk

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Premier musi ustąpić, jeśli chce uratować PO i wygrać przyszłe wybory – mówi Roman Giertych
Odchodząc od czynnej polityki, deklarował pan obronę dziennikarzy z dużą dla nich zniżką. Dlaczego teraz, w imieniu władzy, próbuje pan zastraszać dziennikarzy Wprost"?
Roman Giertych, adwokat, były wicepremier w rządach PiS-LPR-Samoobrony: - Oprócz jednego przypadku, w którym dziennikarz „Faktu" wymyślił nieprawdziwą historię dotyczącą moich rodziców, nigdy nie pozwałem żadnego dziennikarza. Zawsze pozywam wydawcę. Dziennikarzy oszczędzam. Nadto reprezentowałem w sądach wielu z nich w sprawach o pomówienia. W tym przypadku również nie pozywam dziennikarzy "Wprost". A z mediami mam pozytywne relacje.
Żądanie od wydawcy "Wprost" zabezpieczenia powództwa na 30 mln zł za to, że patrzy władzy na ręce, to nie kneblowanie mediów? Nie lepiej, gdyby minister Nowak napisał sprostowanie, a zarzuty odparł na konferencji prasowej?
Sprostowanie prasowe to środek bardzo sformalizowany. Zostały naruszone dobra osobiste mojego klienta, co ma szerszy charakter niż samo sprostowanie. Sprostowanie publikuje się w momencie nieprawdziwej lub nieścisłej informacji. Nie może mu podlegać naruszenie dobra osobistego przez zbudowanie insynuacji. Jeżeli dziennikarze „Wprost" mają dowody na przedstawiane sugestie korupcji mojego klienta, to niech je przedstawią, a wtedy mogą być spokojni o funkcjonowanie tygodnika, w którym pracują. Jeśli dowody przedstawią w sądzie, to żadne przeprosiny na kwotę 30 mln im nie grożą.
Dlaczego domaga się pan akurat 30 mln zł?
Według obliczeń mojej kancelarii adwokackiej to suma, jaką będzie musiał uiścić wydawca tygodnika „Wprost" za sprostowania we wszystkich mediach, w których pojawiły się nieprawdzie informacje na temat mojego klienta. Nie domagam się zamknięcia tygodnika „Wprost", ale tego, żeby tytuł w trakcie toczącego się procesu nie został sprzedany.
Czy minister ma u pana zniżkę i płaci z własnych, czy państwowych pieniędzy?
Nigdy nie wziąłem pieniędzy ze środków budżetowych za swoje usługi adwokackie. Nie biorę pieniędzy z Platformy Obywatelskiej, Ministerstwa Transportu ani z rządowych środków.
A pan wymienia się zegarkami z kolegami? Uważa pan, że to standardowe zachowanie dojrzałego mężczyzny?
Panie redaktorze, może pan sobie robić kpiny, ale temat ministra Nowaka jest w naszej rozmowie zamknięty.
A jak pan ocenia „nawrócenie się" mecenasa Rafała Rogalskiego?
Z etycznego punktu widzenia zachował się w sposób niedopuszczalny.
Ale co godnego potępienia zrobił?
Mecenas Rogalski reprezentował pokrzywdzonego Jarosława Kaczyńskiego, przedstawiając linię dowodową, budując linię postępowania, próbując udowadniać teorię zamachu, a dzisiaj mówi, że składane wnioski były bez sensu i przeprasza za epatowanie nimi społeczeństwo? Rogalski nie był pokrzywdzony, a składane przez niego wnioski były wnioskami Kaczyńskiego, a nie jego osobistymi. Jak można nie potępić Rogalskiego, który przez trzy lata reprezentował Kaczyńskiego, brał za to pieniądze, a teraz wychodzi do mediów i mówi, że był przez ten czas świrem? Etycznie zachował się względem Kaczyńskiego niedopuszczalnie!
Jak pan ocenia od strony etycznej finansowanie mecenasa Rogalskiego?
Nie widzę niczego złego w tym, że posłowie PiS składali się na finansowanie jego pracy dla Jarosława Kaczyńskiego. Mieli ku temu prawo, jeśli rzeczywiście pieniądze były spoza środków budżetowych.
Czy lider PiS powinien zapłacić podatek od darowizny, jaką były środki od członków jego partii na opłacenie Rogalskiego?
Jeśli przyjąć, że Kaczyński przyjął darowiznę od 150 osób, to kwota zwolniona od podatku to 4 tys. zł, więc jeśli żaden z posłów nie przekroczył tej kwoty w darowiźnie na rzecz Jarosława Kaczyńskiego, to podatku nie ma. Prezes PiS może moje słowa potraktować, jako darmową poradę prawną.
Ale jeśli chodzi o oświadczenie majątkowe, to kwota darowizny powinna być w nie wpisana. Jednak błędy w oświadczeniach majątkowych politycy popełniają notorycznie. Wystarczy przypomnieć Janusza Palikota i nie wpisanie w oświadczeniu majątkowym samolotu. Jeśli jednak Kaczyński nie wpisał darowizny, to nie sądzę, żeby miał z tego tytułu sprawę karną.
Beata Gosiewska zapytała Donalda Tuska o podstawy zastosowania konwencji chicagowskiej w śledztwie smoleńskim oraz o ustalenia pomiędzy premierem a Władimirem Putinem i jakie działania zostały podjęte przez władze polskie, aby sprowadzić do kraju wrak Tu-154M. Centrum Informacyjne Rządu informacji nie udzieliło, a wdowa po Przemysławie Gosiewskim  skierowała skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd uznał, że interesujące Gosiewską dane są informacją publiczną i powinny zostać udzielone. Premier zamiast po wyroku odpowiedzieć, zatrudnił kancelarię prawną, aby zaskarżyła wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W kwietniu NSA oddalił skargę. Serwis Niezależna.pl ujawnił, że przygotowanie skargi kasacyjnej kosztowało 40 tys. zł. Premier powinien udzielić publicznej informacji wdowie po pośle PiS?
Premier powinien był zwrócić się w tej sprawie do prokuratorii generalnej, która ma dobrych radców i nie byłoby zamieszania medialnego w tej sprawie. Jeśli sąd kazał odpowiedzieć premierowi, to Donald Tusk powinien odpowiedzieć. Ale wydaje mi się, że premier ma większe problemy na głowie.
Jakie? Wcześniejsze wybory parlamentarne?
Z Michałem Kamińskim, którego lubię i szanuję, głęboko się nie zgadzam w kwestii potrzeby wcześniejszych wyborów. Wcześniejszych wyborów nie będzie, bo nikt na nich nie zyska. Platforma przegrałaby dzisiaj wybory, ale PiS nie wygrałby większością bezwzględną.
Donald Tusk popełnił i popełnia całą masę błędów, z walką o jakieś związki partnerskie, które nikogo już nie interesują, na czele. Premier wpadł w amok! Zaczytuje się „"Gazetą Wyborczą" zamiast słuchać, co mówi Adam Michnik. „Gazeta" od lat promującą skręt Polski w lewo, z przeforsowaniem związków partnerskich i liberalnym podejściem do in vitro, namówiła Donalda Tuska, by poszedł tą drogą. Tymczasem naczelny „Gazety" przestrzegał parę miesięcy temu, że odrzucanie wartości narodowych skończy się odrzuceniem przez naród. Premier Tusk skręcił w lewo w obawie przed paroma pijaczkami i błaznami, którzy próbowali zrobić Europę Plus...
Nazywa pan twórców Europy Plus pijaczkami?
Nie mówię których, ale sam widziałem w mediach niektórych z nich, jak pili publicznie na ulicy alkohol. Donald Tusk przestraszał się błaznów, którzy na tle starych żaluzji stworzyli formację bez znaczenia. Premier nie chce zauważyć, że społeczeństwo polskie przechyla się w prawo.  PO nie będzie w stanie zyskać wyniku wyborczego, który zablokuje większość bezwzględną PiS.
Powiem więcej, jeśli w PO będzie panował taki marazm, jaki panuje, to Donald Tusk zapewni większość konstytucyjną PiS  w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Strasząc Platformę przegraną, próbuje pan zmobilizować partię Tuska?
Zwrot w lewo Donalda Tuska ma służyć budowie koalicji z SLD. Jeśli tak dalej pójdzie, to będzie to koalicja przeciwko uchyleniom immunitetów poselskich w następnej kadencji parlamentarnej, bo jedynie to będzie łączyło PO z SLD przeciwko partii Kaczyńskiego. W wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyska w stosunku do PO wynik 2:1. Szacuję, że może liczyć na ok. 47 proc. poparcia, a PO 23 proc.
Jak to się może przełożyć na późniejsze wybory parlamentarne, samorządowe i prezydenckie?
Donald Tusk i PO mylnie sądzą, że Polska składa się z lemingów. Podobnie wydaje się mediom. A prawda jest taka, że w marszu „Orzeł może" szło zaledwie 500 lemingów, a Młodzież Wszechpolska na 11 listopada zgromadziła na ulicach 50 tysięcy Polaków. Walka Tuska o związki partnerskie odbije się na PO negatywnie. Jesienią Platforma przegrałaby wybory z kretesem. Lemingi nie pójdą głosować w takiej skali jak zwolennicy PiS. Lub w buncie przeciwko władzy i znudzeni Tuskiem i PO zagłosują na PiS.
Jaką dałby pan darmową poradę polityczną premierowi Tuskowi?
Premier ma dwie możliwości: albo PO będzie trwać w marazmie, tak jak trwa do wyborów unijnych, i będzie 2:1 dla PiS, a Tuska rozniosą na szablach i PO rozpadnie się na dwie lub trzy grupy, albo premier dokona głębokiej rekonstrukcji rządu.
Jak głęboka być powinna?
Rekonstrukcję rządu premier powinien zacząć od siebie. Donald Tusk musi ustąpić z funkcji premiera RP, jeśli chce uratować PO i wygrać przyszłe wybory!
Political fiction.
Jeżeli Donald Tusk chce zachować funkcję szefa partii i mieć jakikolwiek wpływ na dalszą politykę, to w ciągu tego roku, a najdalej po wyborach lutowych w PO, powinien ustąpić z funkcji premiera, bo inaczej poprowadzi swoja partię do klęski. Mówię, to z życzliwością dla PO - dalsze sprawowanie władzy przez Donalda Tuska doprowadzi Polskę do klęski, jaką będzie powrót PiS do władzy. Partia Kaczyńskiego ma szansę na większość konstytucyjną w Sejmie.
Komu Tusk powinien oddać premierostwo?
Tusk ma dzisiaj ponad 60 proc. niepopularności społecznej! Znam co najmniej pięć nazwisk osób, które realnie mogłyby przejąć premierostwo, a które cieszą się popularnością i poważaniem opinii publicznej. Oczywiście, nie podam nazwisk tych osób, żeby nie spalić ich szans.
Gdyby Donald Tusk był mądrym politykiem, to oddałby premierostwo komuś, kto lepiej sprawowałby władzę. Pamiętam z mojego dzieciństwa jak wielkim szacunkiem cieszyła się premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, gdy oddała dwa lata przed wyborami tekę Johnowi Majorowi, który wygrał następne wybory. Tusk ma szansę po dwóch kadencjach pokazać wielkość, a samemu zapewnić sobie kontrolę nad PO. Nikt poza nim nie jest bowiem w stanie spoić tej partii. Może również poprowadzić Platformę do zwycięstwa w wyborach europejskich, jeżeli sam stanie na czele listy.
Donald Tusk ruszy w Polskę tuskobusem, dokona rekonstrukcji rządu, a po wakacjach nastroje społeczne się uspokoją?
Na podróżowanie po Polsce tuskobusem jest już za późno. I Tusk wie, że społeczeństwo obrzucałby go jajkami i pomidorami, gdyby zaczął jeździć po kraju. Jako premier jest dzisiaj obciążeniem dla Platformy. Powiem więcej, może być obciążeniem dla bardzo popularnego dzisiaj Bronisława Komorowskiego w przyszłych wyborach prezydenckich. Przez poparcie Tuska i PO Komorowski może nie zostać wybrany prezydentem.
Zapowiadana rekonstrukcja rządu nie wystarczy?
Tusk otacza się w rządzie nieudacznikami typu Szumilas, Mucha, Arłukowicz. Informacje o popieraniu przez rząd podręcznika, według którego polonez jest elementem dyskryminacji osób homoseksualnych świadczy, że część rządu ogarnięta jest lewicowym amokiem porównywalnym z szaleństwami Zapatero. Mimo że zawsze byłem życzliwy dla obecnego gabinetu, to nie mogę milczeć w sytuacji, gdy promuje się obyczajową rewolucję na wzór komunistycznych partii zachodniej Europy.
Podczas gdy PO ogarnęło szaleństwo lewicowe, PiS nie jest już czarnym ludem, którego boją się Polacy. Strach przed partią Kaczyńskiego minął bezpowrotnie. Ludzie już nie pamiętają rządu PiS. Jeśli ktoś rządzi sześć lub osiem lat, to przegrywa na rzecz partii opozycyjnej. A największą partią opozycyjną, która wkłada dużo wysiłku w powrót do władzy, jest PiS.
Jeśli Tusk nie odda premierostwa, to za trzy lata będziemy rozmawiać z państwie rządzonym przez premiera Kaczyńskiego, w którym prezydentem jest np. prof. Piotr Gliński i będziemy dyskutować nad wnioskiem prokuratora generalnego Mariusza Kamińskiego o pozbawienie immunitetu Donalda Tuska ze względu na zarzuty za zamach smoleński. A samo kwestionowanie faktu zamachu będzie karane jak negowanie holocaustu.
-rozmawiał Jacek Nizinkiewicz
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA