W pierwszych miesiącach obowiązywania obostrzeń związanych z pandemią gospodarka cyfrowa w Polsce wzrosła o ponad 18 proc., czyli 2,5-krotnie szybciej niż średnio w latach 2017–2019 – wynika z danych firmy McKinsey. Odsetek osób, które skorzystały z co najmniej jednej usługi internetowej, wzrósł z 66 proc. przed pandemią do 78 proc. obecnie. W całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej przybyło prawie 12 mln nowych użytkowników usług online.

Potencjał jest wszędzie

Wyzwania związane z pandemią zmusiły ludzi do zmiany przyzwyczajeń i zachowań. Zakupy online zamiast stacjonarnych i płatności elektroniczne są już na porządku dziennym. Praca zdalna staje się normą, a nie ewenementem. Coraz częściej korzystamy z teleporad i mobilnych aplikacji. Przykładem może być uruchomiona w maju 2021 r. przez Centrum e-Zdrowia aplikacja mojeIKP, która po sześciu miesiącach ma już 1,9 mln użytkowników. Jak na drożdżach rośnie rynek cyfrowej rozrywki, w szczególności gier.

Gdzie cyfryzacja ma jeszcze potencjał i w jakich obszarach będzie się najbardziej rozwijała? – Patrząc z perspektywy firmy, która dostarcza rozwiązania cyfrowe dla klientów z różnych sektorów: potencjał jest wszędzie – odpowiada Bartłomiej Kramarz, kierownik ds. rozwoju produktu w Boldare. Wskazuje, że wysoce zdigitalizowanymi sektorami są już IT, telekomunikacja, media, finanse i ubezpieczenia. Cyfryzacja dotyczy tam zarówno samych aktywów, jak i interakcji z klientami oraz sposobu wykonywania pracy.

– W niedalekiej przyszłości będziemy dostarczać coraz więcej cyfrowych narzędzi, które wspomogą pracę w przemysłach produkcyjnym, górnictwie, budownictwie i transporcie. W tych sektorach praca jest zdecydowanie mniej zdigitalizowana niż w branżach, które wiodą prym w tym zakresie – podkreśla Kramarz. Dodaje, że niektóre branże robią postęp, ale często jest on fragmentaryczny. Na przykład w medycynie używa się wyrafinowanej technologii do diagnostyki, ale wciąż umawia telefonicznie wizyty z pacjentami.

Nowe kierunki, które także potrzebują cyfrowego wsparcia, to ochrona klimatu czy monitoring zmian z nim związanych, a także zarządzanie kryzysowe i energetyka.

Nauka po nowemu

Cyfryzacja spowodowała rewolucję w systemie edukacji. – Jak to z rewolucjami bywa, obok powiewu nowości przyniosła ona ze sobą także i ofiary – komentuje Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą. Wskazuje, że do pozytywnych zmian należy zaliczyć zwiększenie umiejętności cyfrowych. Do korzystania z nowych technologii w większym niż wcześniej stopniu zmuszeni zostali nie tylko uczniowie, ale też nauczyciele i rodzice. Bardzo szybko musieli nauczyć się korzystać z cyfrowych narzędzi. Jednocześnie część rodziców po raz pierwszy zetknęła się z ogromem materiału, który trzeba opanować zgodnie z podstawą programową, co zmusiło do refleksji nad tym, jak powinna w ogóle wyglądać dzisiaj edukacja.

– Niestety, konieczność szybkiego przejścia do online przyniosła też negatywne konsekwencje. System edukacji nie był na to przygotowany. Przez lata myślano o cyfrowej szkole w kontekście narzędzi i technologii, a nie ludzi – mówi Łuczyńska. Okazało się, że 85 proc. nauczycieli nie miało do czynienia wcześniej z edukacją zdalną. Nikt ich nie kształcił do prowadzenia zajęć online, nie pokazał, w jaki sposób rozmawiać za pomocą cyfrowych narzędzi i jak rozwiązywać problemy uczniów w coraz bardziej cyfrowym świecie. A pandemia wiele z nich uwypukliła.

Praca? Hybrydowa

Pandemia diametralnie zmieniła też rynek pracy. Dostosowanie się od nowej rzeczywistości nie byłoby możliwe bez nowych technologii.

– Powrotu do tradycyjnego modelu pełnoetatowej pracy z biura już raczej nie zaobserwujemy. Pracodawcy muszą przyjrzeć się teraz dokładniej temu, jak w ich firmie działa praca hybrydowa – podkreśla Aneta Bartnicka, prezes firmy NTT. Dodaje, że najszybciej swoje zadania zcyfryzowały działy, które tradycyjnie były motorem innowacji w firmach, odpowiedzialne za rozwój produktu, marketingu czy obsługę klienta. Najwięcej przeszkód cyfryzacja napotyka natomiast w obszarach sformalizowanych, czyli takich, gdzie interakcja z pracownikiem jest kluczowa, choćby w dziale komunikacji wewnętrznej czy HR.

Pandemia i cyfryzacja uwypukliła rosnącą rolę IT w codziennej pracy. Do tej pory pracownik miał wiele punktów styku z firmą, a pracodawcy rywalizowali o niego m.in. atrakcyjnymi, świetnie zaaranżowanymi biurami, w których mógł skorzystać z owoców czy zajęć jogi. Teraz bardzo często firma jest dla pracownika jedynie tym, co widzi na ekranie swojego komputera.

– Frustracja wynikająca z tego, że pracodawca nie dostarcza narzędzi pozwalających w łatwy sposób wykonywać codzienne zadania, nie jest więc równoważona z przyjemnością społecznych interakcji w firmowej kuchni – mówi Bartnicka. To będzie prowadziło do upraszczania narzędzi IT i procesów współpracy zdalnej, bo narzędzia zarezerwowane do tej pory dla garstki pracowników będę musiały być dostępne dla wszystkich. Niezależnie od poziomu ich kompetencji cyfrowych.